środa, 21 stycznia 2015

End of this blog. Przenoszę się! Idziecie ze mną?

  Kiedy jakiś czas temu zmieniałam sobie nick z trudnego do wymówienia i zapisania "DorARTthea" na "LandOfLaces" - bardzo żałowałam, że odpowiedni adres www jest zajęty przez jakiś pusty blog bez możliwości kontaktu z właścicielem. Rozważałam nawet przeniesienie się na własną domenę, a nawet kurs robienia stron internetowych, żeby sobie móc sama stronę zrobić i sama o nią dbać. Ale w końcu dałam spokój. To nie jest konieczny wydatek, nie mam czasu ani pieniędzy na zachcianki typu spójne nazwy i adresy wszędzie takie same...Ale jakieś rozczarowanie jednak pozostało...Niedosyt.

   Tymczasem wczoraj coś mnie tknęło i wpisałam adres www.landoflaces.blogspot.com w wyszukiwarkę. I JEST! WOLNY! Czym prędzej w radosnym porywie zabrałam adres dla siebie, tworząc nową wersję tego bloga.
To było tak niespodziewane!
Nawet już o zmianach zbyt wiele nie myślałam, poza lekką irytacją na myśl, że to ten stary adres będę musiała wpisywać na nowych przygotowywanych wizytówkach...A tu niespodzianka!
Zaraz potem przyszły myśli, ojej, ale co z tym starym blogiem? Usuwać? Eksportować? Co z wszystkimi Waszymi linkami, które do niego prowadzą? Przecież nie dotrę wszędzie z prośbą o zmianę adresów.
  Tak doszłam do przekonania, że zacznę na nowo od zera, a ten blog pozostanie moim archiwum.
Wiem, że to ryzykowna decyzja, swego rodzaju wyzwanie. W końcu to miejsce istnieje od 5.01.2009r - wtedy napisałam tu pierwszy post. Wiele tematów poruszonych, wiele prac, mnóstwo Waszych komentarzy. Dlatego nie chcę tego wszystkiego usuwać. Nie wyrywam korzeni. A jednak zaczynam nowy etap.

Dziwnie się czuję zostawiając to miejsce i przenosząc się do prawie pustego bloga. Zabieram ze sobą tylko wpis główny z serduszkowego wyzwania - bo będzie trwało jeszcze kilka tygodni, a ja nie chcę czekać tak długo z zasiedlaniem nowego miejsca.
  Mam nadzieję, że nie sprawię Wam problemów, Wszyscy Moi Stali Czytelnicy. Dziękuję Wam za Waszą dotychczasową obecność, i zapraszam w nowe miejsce. Kto wie, co przyniesie przyszłość na nowym miejscu? Jedno z pewnością się nie zmieni - wciąż będę kochać frywolitki i wciąż będę o nich pisać i dzielić się nimi z Wami.
Tak więc...

wtorek, 20 stycznia 2015

Steampunk necklace czyli brązowy naszyjnik nie tylko z koronki

Oplatanie małych metalowych elementów frywolitką już od dawna mi się podobało, ale jakoś nie wpadały mi w ręce takie półfabrykaty które by mi odpowiadały. W końcu postanowiłam spróbować z tym, co mam, i efekt przerósł moje oczekiwania. Okazało się, że asymetryczne, pięcioramienne nakładki na korale po spłaszczeniu świetnie się nadają do wykonania np naszyjnika!
 Antyczne złoto tych podkładek wymusiło kolorystykę całego naszyjnika. Efekt końcowy, po doczepieniu kropelki fasetowanego onyksu pasuje do stylu steampunk. Może nie ma elementów zegarów ani niczego takiego, ale za to jest brązowy i nietypowy.



Pora popracować nad kolczykami :-) Kto wie, jakie jeszcze prace powstaną z moich przekładek..?
   Jak Wam się podoba naszyjnik? Ja wciąż się waham, czy kropelka nie jest za duża i za ciężka do tej delikatnej koronki, raz mam ochotę ją usunąć, raz znów stwierdzam, że pasuje. Co sądzicie?

sobota, 17 stycznia 2015

Serduszko nr 2 w dwóch odsłonach.

Wspominałam coś o wykorzystywaniu swoich rozlicznych inspiracji? Tak, na pewno :-)
Pomysł na takie serduszkowe wyzwanie przedwalentynkowe chodził za mną już od kilku lat. Tak sobie pracowicie zbierałam inspiracje i w końcu uznałam, że trzeba je przejrzeć, i albo chociaż częściowo wykorzystać, albo wyrzucić. Oczyszczanie przestrzeni na dysku / w zakładkach też ma sens.
Pierwszym zachomikowanym linkiem z inspiracją okazał się wpis Jeny o wisiorkach z koralików SuperDuo. Zajrzałam na schemat i uznałam, że to coś szybkiego i nawet mam aż jedną paczuszkę tych koralików. Wyplotłam serduszko i okazało się, że jest... przeźroczyste. Niewidoczne prawie. Zaraz pomyślałam o delikatnym oplocie z frywolitki. Ciężko było, bo między koraliki nie chciało wejść najcieńsze nawet szydełko. Musiałam supłać "z ręki" bez użycia czółenka, żeby móc każdy łuczek przyczepiać przepychając cieniutką nitkę między koralikami, nawet bez żadnej igły, bo igły też nie chciały przejść. Ale uff - jest. Na zawieszeniu z cieniutkiego warkoczyka, bo wisiorek jest mały i bardzo lekki, zawieszony na czymś innym źle by się układał.



Naszyjnik oprócz własnego wyzwania zgłaszam do wyzwania na blogu "Projekt Wagi Ciężkiej" - też serduszkowy :-)

...A potem znalazłam jeszcze jedną paczuszkę koralików, zawieruszyła mi się. Czym prędzej zrobiłam więc drugie serduszko, czarno-czerwone. Jemu z kolei dorobiłam więcej łuczków, żeby w ogóle było widać coś czerwonego. Tym razem było prościej, bo drugi rządek mogłam robić czółenkiem. A tak się prezentuje( (poza tym, że uparcie nie chciał wychodzić na zdjęciach):


Który Wam się bardziej podoba?
A może macie własne pomysły na wykorzystanie takiego serduszka z superduo?

piątek, 16 stycznia 2015

Serwetka serduszkowa - wzór na rządek drugi

Gdzieś mi się ten tydzień podział i nie wiem gdzie. Na szczęście kolejny rządek mam przygotowany.
Zrobiłam serwetkę od nowa, z nici Ariadna Muza10 w kremowym kolorze. Wyszła nieco mniejsza i nieco delikatniejsza niż poprzednia, biała wersja.
  Na zdjęciu widać, że popełniłam kilka pikotków na brzegach serduszek z pierwszego rzędu. Wypadek przy pracy, bo ja raczej pikotków w serwetkach nie robię. W tych swoich własnych samodzielnie wymyślanych. Nie przeczę, pikotki nadają lekkości, ale mam świadomość, że taka serwetka oddana w cudze ręce straci sporo swego uroku bo komu się będzie chciało po praniu te pikotki naciągać? O ile w ogóle zapamięta, że tak trzeba. Tak więc pikotki powstały dlatego, że się zamyśliłam i część z nich zrobiłam nie z tej strony serduszek co trzeba. Musiałam zrobić sobie pikotki do przyłączenia następnego rzędu przez wpychanie szydełka i naciąganie węzełków, oraz dorobić brakujące "ozdobne" żeby równo było. Uff, udało się. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś robiąc ta serwetkę, ma ochotę ozdobić ją pikotkami - proszę bardzo! Jestem ciekawa efektów! :-)

A teraz rozpiska wzoru na skanie serwetki (zdjęcia uparcie nie wychodzą mi już od prawie miesiąca, więc dobrze, że serwetkę można zeskanować )


Mam nadzieję, że będzie się Wam dobrze supłało. Ten rządek jest króciutki, za to następny w planie będzie ciut bogatszy. Miłego weekendu Wam życzę!

czwartek, 15 stycznia 2015

Wisiorki 3D w morskiej tonacji

Ile razy zajrzałam na stronę Middii - za każdym razem zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie spróbowałam zrobić takiego dwuwarstwowego wisiorka. Teoretycznie proste, a jaki efekt! I pewnie dalej bym odkładała, ale zmotywował mnie fakt, że zostałam...hmm.. inspiracją do oplatania kamieni na blogu Klimju. Postanowiłam przyłączyć się, bo mam jeszcze w planie kilka kamyków z którymi trzeba coś zrobić :-)
  Tak prezentują się moje próby okiełznania wzoru na dwuwarstwowy, podwijany kwiatuszek z kamykiem w środku. Pierwsza wersja z czymś w rodzaju turkusu (chińskie farbowane coś kamykopodobne, ale ma kolor odpowiedni i nawet jakby żyłki ;-) więc fajnie wygląda) - w połączeniu z ciemnozielono-morską nitką.



Drugi - to chryzokola (równie chińska zapewne) - w oplocie w niebiesko morskim kolorze.


To tak w ramach przerwy od serduszek - bo jutro kolejny rządek serwetki :-)

piątek, 9 stycznia 2015

Miła wiadomość i pierwszy rządek serwetki z sercami

 Dziś spotkała mnie taka niespodzianka - dowiedziałam się, że zostałam Gościnną Projektantką na blogu "Szuflada". Kiedy pisałam komentarz ze zgłoszeniem, myślałam, że na pewno wybiorą ( czy może wylosują) kogoś innego, więc zgłoszę się znów za miesiąc, a potem znów... A tu zaskoczenie. Trzeba było usiąść i wymyślić dla Was wyzwanie. Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam dziś pokazać Wam pierwszy rządek serwetki z serduszkami, żebyście mieli co supłać przez weekend :-)
Oto serwetka, bo znów zapomnę ;-)


Robiłam ją w całości jednym czółenkiem i nitką do kłębka. Po zrobieniu pierwszego rzędu robi się od razu serwetka - taka nie pod kieliszek, ale całkiem spora. Moja aktualnie ma 10,8cm - robiłam ją z bawełnianego kordonka z takiego mega dużego kłębka. Chyba do następnego rzędu zrobię powtórkę z cieńszej nitki, bo coś mi nie pasuje - za gruba wyszła. Będzie porównanie.
   Środek serwetki składa się z pięciu serduszek - całkiem podobnych do tego z pierwszego wyzwaniowego wpisu. Narysowałam linie symetrii motywu - powtarza się w lustrzanym odbiciu.
Najlepiej zacząć serwetkę gdzieś na brzegu, nie na boku serduszka, bo potem ciężko połączyć pierwsze serduszko z ostatnim.

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/

Na koniec wklejam banerek do Szuflady. Moje wyzwanie już jest dostępne, zapraszam!

Blogging tips