poniedziałek, 24 września 2012

Panterka ;-)

Koralikowa bransoletka szydełkowana we wzór panterki to efekt kolejnego wyzwania w "Szufladzie"
Wzór bardzo chciałam sobie zrobić sama, ale nie umiałam uruchomić programu do wzorów na sznury. Teraz już umiem :-) Wystarczyło zainstalować oprogramowanie od drukarki, którego nie miałam od czasu stawiania systemu. Rzadko drukarki używam ;-) Teraz może będę częściej, bo jednak łatwiej nawlekać koraliki według kartki niż z ekranu.
Wracając do wzoru na panterkę - mam go z sieci, konkretnie stąd.
Nawlokłam, wysupłałam i dopiero wtedy Weraph mnie oświeciła jak mam uruchomić program ;-) Szkoda mi było pracy włożonej w panterkę z drobnicy (Toho15o) więc zignorowałam ambicje w rodzaju "a właśnie że sama sobie wymyślę wzór" i zabrałam się za fotografowanie...A tu niespodzianka, baterie padły... 16 godzin później baterie naładowane, ale wokół ciemna nocka...Takie przeszkody! ;-) I tak na wyzwanie zgłaszam się dopiero teraz.




 Na koniec ponawiam prośbę o głosowanie na moją czarną koronkę w konkursie bransoletkowym na FB. Wystarczy polubić moje zdjęcie. Pomóżcie ;-) Będzie mi bardzo miło!

Bransoletka z kaboszonem

Na szklane kaboszonki czaiłam się już od dawna. Pewnie gdyby nie konkurs sklepu BEADS, zeszłoby mi jeszcze, a tak zmobilizowałam się i poczyniłam malutkie zakupy na początek. Dla przetestowania. I muszę powiedzieć, że w kaboszonach się zakochałam, podobnie wielkim zachwytem obdarzyłam różne metalowe bazy, nadające się do obrobienia frywolitką.Oba te elementy wykorzystałam w mojej bransoletce.



A teraz pytanie: Kto ma ochotę polubić moją bransoletkę i tym samym pomóc mi zdobyć nagrodę w konkursie? Byłoby mi bardzo miło :-)
Wystarczy wejść na stronę FB organizatora konkursu (KLIK) i polubić moje zdjęcie.Oczywiście jeśli się podoba ;-) Wszelkie inne formy reklamowania wśród znajomych (nie do końca ogarniam te wszystkie "udostępnij","publikuj"itp,bo FB wciąż jest mi trochę obcy) - są również mile widziane! ;-)

poniedziałek, 17 września 2012

Różyczki i nowy supełek czyli znów inspiracje

Na ten filmik trafiłam, kiedy  uczyłam Ginewrę robić frywolitki w wersji online ;-) Kazała mi obejrzeć sobie filmiki z tej strony, "bo ty robisz supełki inaczej niż ona". Musiałam popatrzeć... I rzeczywiście, inaczej śmigam czółenkiem. Ale nie o tym miało być. Jak już zaczęłam oglądać, okazało się, że jest też inna metoda przyczepiania kółeczka/łuczka do pikotka! Obejrzałam, spróbowałam niemal klatka po klatce, zrobiłam jedną próbkę.. i poszłam spać ;-) A następnego dnia już nic nie pamiętałam...
Z okazji mojego inspiracyjnego poniedziałku postanowiłam przypomnieć sobie technikę. Tak, żeby już nie zapomnieć, bo wiem, że może mi się przydać do cieniowanych kordonków i łączenia różnych kolorów. Czyli musiałam znaleźć sobie wzór, w którym ten sposób będzie konieczny po kilka razy, bo powtarzanie to najlepszy sposób uczenia się.
Przypomniałam sobie różyczki, które już dawno miałam ochotę spróbować zrobić. Oczywiście odgapione i bez schematu. Widziałam takie w wielu miejscach, nie mam pojęcia,czyj jest wzór pierwotny, ale ja postanowiłam jako inspirację pokazać Wam zdjęcie z tego wpisu z niebieską koronką Pewnie dlatego, że niebieskie ;-)


A tak wyglądają sobie moje kolczyki szkoleniowe z multikolorowej tęczowej niteczki. Teraz już nie zapomnę tego supełka ;-) A po co mi on właściwie? Spróbuję pokazać na starym zdjęciu z tego wpisu.


Przy łączeniu starym sposobem widać nitkę nośną, która jest w innym kolorze niż oplatające supełki. W drugim sposobie nitka nośna nie wychodzi wcale na wierzch, więc miejsca zaczepienia nie widać. Przy jednokolorowych pracach to nie ma znaczenia, ale już dwie różne nitki, albo cieniowany kordonek wymagają lepszej techniki.
No co, perfekcjonizm ze mnie wyłazi ;-)
A przy okazji mam nowy frywolitkowy wzór zapisany na tą grubość nitki ;-) (bo już przy innej nitce będę musiała kombinować od nowa..)

czwartek, 6 września 2012

Motyw sutaszowy i nowa technika frywolitkowa

Miało być coś innego..Ale uznałam, że trzeba wykorzystać inspirację na świeżo i zrobiłam nowy "sutasz" specjalnie na wyzwanie w Szufladzie. Żeby nie było- zrozumiałam temat ;-) Miał być sutasz. Ale ja przekorna jestem i sutaszu nie będzie ;-P Bo ja frywolitkowa jestem i już. Zamiast sutaszu widzę frywolitkę, skrzywienie takie. Często tak mam, ale rzadko wprowadzam w życie.


Wzór z "Szuflady", wyglądał tak:


Co powiecie na takie przerabianie zadanego motywu w innej technice? ;-)

Dlaczego nie sutasz?
W poprzednim wpisie jest częściowe wytłumaczenie z takiej interpretacji.
Druga część wyjaśnienia polega po prostu na tym, że ja frywolitkę autentycznie lubię. To moja technika nr1 i chyba już tak pozostanie, mimo zdradzania jej z koralikami i innymi takimi. Odkąd postanowiłam intensywnie wykorzystywać moje inspiracje, widzę, że mam coraz więcej pomysłów właśnie na frywolitki. Prędzej czy później będzie to widoczne także dla Was. Na co nie spojrzę, w jakiś sposób kojarzy mi się z frywolitką.
  O przerabianiu wzorów sutaszowych na frywolitki myślałam już dawno, i pewnie gdyby nie to Szufladowe wyzwanie, jeszcze długo bym się zbierała. Tak,tak, wczorajszy wisiorek właściwie też był pod wpływem Szuflady ;-) tylko go nie zgłaszałam, bo sobie przypomniałam o podwójnych supełkach.
Znalazłam tą technikę tutaj:
Tatting Fool: Daisy Picots and Maltese Rings
Jak widać, okazała się doskonała do przerabiania sutaszu na frywolitkę ;-)
Dochodzę do wniosku, że to technika dla zaawansowanych, na dwa czółenka w porywach do trzech (akurat u mnie tak wyszło) i czasem brakowało mi trzeciej ręki.. Ale jestem dumna, bo dałam radę!
   Na koniec mam pytanie, bo mój aparat zaczął świrować i robić takie zdjęcia: Ktoś wie, dlaczego tak? Coś nacisnęłam? Coś przestawiłam? Białe tło, kolory koronki jak wyżej, a tu takie niespodzianki...Ratunku...


poniedziałek, 3 września 2012

Tak jakby sutasz i kumple z ogrodu

Tym razem inspiracją dla mnie jest niezwykle ostatnio popularny sutasz. Widuję tego typu prac bardzo dużo,więc tak naprawdę nie wiem czyją konkretnie się zainspirowałam w tych moich próbach. Ładny przykład podobnej w kształcie pracy znajduje się na tej stronie, a konkretnie tutaj.
A teraz porównanie z moją pracą ;-)



Tak, dobrze widzicie. Przecież to wcale nie jest sutasz!
A musi być?
O inspirację przecież chodzi :-)

Jednak się trochę wytłumaczę z takiego przerabiania:
Sutaszowe biżutki bardzo mi się podobają, ale jest to jedna z nielicznych technik, która wcale mnie nie ciągnie do działania własnoręcznie. I dobrze. Bo podglądanie cudeniek w sieci owocuje u mnie falami fascynacji i pragnieniem spróbowania tego i tego i tamtego....Dużo tego mam, np:
filcokulki
filcowanie na sucho
fimo,modelina
decoupage trochę
reliefowe decoupage
malowanie na szkle
malowanie na tkaninach
nadruki na tkaninach
aplikacje i hafty maszynowe
ażurowe szale na drutach
różne rzeczy zalewane żywicą
beading w najróżniejszych formach i wariantach, włącznie ze sznurami szydełkowymi
szycie
kwiaty z tkanin
chainmaille
wire wrapping
makrama i inne plecionki
krajki
farbowanie tkanin naturalnymi barwnikami
trawienie wzorków w metalu
....i jeszcze parę innych rzeczy.
    Dużo, prawda? A do wszystkiego wymagany po pierwsze czas na opanowanie nowej techniki, po drugie pudło potrzebnych do niej rzeczy (zakupoholizm się włącza, więc przydałyby się dwa pudła co najmniej)
I do tego wszystkiego jeszcze sutasz?! Litości! Już i tak się powstrzymuję.Pewnie do końca życia nie zdołam się tego wszystkiego nauczyć tak jakbym chciała...
Na szczęście jakoś mnie ten sutasz nie ciągnie, wolę sobie nowy kolor nici do frywolitki kupić, niż sznurki na próbę do tej akurat techniki. Tym razem pozostaję więc przy starej, dobrej frywolitkowej koronce.
Co gorsza, mam już pomysł na rozbudowanie i udoskonalenie frywolitkowego sutaszu, bo gdzieś kiedyś coś widziałam... Ale to następnym razem, bo dziś już ciemno :-( i zdjęć nie zrobię, nawet jeśli coś wysupłam.
A tutaj jeszcze pierwsza w miarę udana próbka, żeby nie było, że ja tak tylko cyk myk i już mam nowy wzór ;-)


A na koniec taka radość mi się trafiła, spotkałam w ogródku południową porą dwa małe jeżyki, które pięknie pozowały do zdjęć. Czekały grzecznie, aż ustawienia w aparacie pozmieniam, a jeden mi palec obwąchiwał :-)

A TUTAJ więcej zdjęć jeżyków ;-)
Blogging tips