sobota, 30 lipca 2011

Kręciołki

Dużo rzeczy ostatnio robiłam,ale cóż z tego, skoro zdjęć jeszcze nie ma? Bransoletkę za to pokażę, w takim ładnym turkusowym kolorze. Klasycznym turkusowym, nie żadne pseudo morskie itp. 2cm ceramiczna kula urzekła mnie właśnie tym kolorem. Kupiłam i wykorzystałam. Miała być prywatnie dla mnie, ale..no cóż, nie mam do czego jej nosić ...nie mam się w co ubraaać... błeeee.....   Trudno,niech idzie w dobre ręce, wystawiłam ją więc w Alei Artystów. Zawsze mogę sobie dokupić takie korale, co zresztą chyba mnie czeka, bo ceramiczne kule bardzo lubię. Połączenie ze skrętkowym sznureczkiem wydaje mi się bardzo udane, zawsze to coś innego,niż typowa pandorka na rzemieniu.




Zastanawiałam się nawet,czy te skrętkowe sznureczki to frywolitka,czy makrama? Czy fakt supłania czegoś czółenkiem czyni z wyrobu frywolitkę? Skoro frywolitkę można supłać również igłą, szydełkiem,a nawet wprost w ręku..?

piątek, 22 lipca 2011

Obiecana szara torebka

Dawno dawno temu,kiedy to jeszcze bramy Krakowa zamykały się na zatrzaski.... szyłam taką jedną różową torebkę i zapowiadałam uszycie szarej. Aż wreszcie nadszedł ten dzień radosny,w którym doprowadziłam przedsięwzięcie do końca.



Torebka jest właściwie szarą kopią Rudej torebki,robionej oj..dawno temu.. Zamiast rudopomarańczowego aksamitu użyłam szarej wełenki, ale frywolitka tak samo czarna bawełniana. Od czasu szycia Rudej moje kieszonki wewnętrzne uległy ewolucji. Inaczej wszywam kieszonki zapinane na zamek,a kieszonkę na komórkę robię w tym samym kolorze,co tkanina zewnętrzna. Niestety zdjęć środka nie mam... Przed zszyciem robiłam zdjęcia na płasko,ale wyszły..hmm dziwne,rozbielone i rozmyte. Ale zanim to zauważyłam (widać to było dopiero po zgraniu na komputer) zdążyłam już pozszywać całość i zonk,nie ma jak zrobić zdjęcia. Nie widać co jest w środku. Uświadomiłam sobie jednak,że takie samo wnętrze robiłam w różowej torebce,tylko teraz jest oczywiście szaro czarne.
Jak sobie wspomnę wszystkie moje torebki (nie było ich aż tak dużo,ledwie 13..no dobra,więcej,ale ekotorby w kwiatki góralskie nie były fotografowane wszystkie,więc tylko tyle mam zapisane na dysku i pokazane na blogu ) wydaje mi się,że ten fason najprzyjemniej mi się szyje i jest najładniejszy. Chyba sobie muszę zrobić taką w wersji duuużej,żeby mi się w nią wszystko mieściło. Te dotychczasowe są raczej niewielkie. Ale wszystko przede mną.
A z takich pozarobótkowych rzeczy,tak się tylko podzielę moją radością. Wygląda na to,że mój kącik komputerowo-papierowy wzbogaci się wreszcie o wiszącą półkę na segregatory i inne papierzyska. Czyli następnym punktem programu będzie robienie porządku....hmm,no i przestałam się cieszyć z półki..? No nie..cieszę się,bo POTEM będę miała porządek.. ;-)

środa, 20 lipca 2011

Pasek;-)

Tym razem moja Maria Antonina jest bardziej ubrana,chociaż prezentuje na sobie głównie pasek. W każdym razie to o niego chodziło;-) Robiłam takich już sporo,ale...no właśnie,wygląda na to,że ze względu na moje robótkowe zdjęcia powinnam przemalować pokój,bo ten pomarańczowy kolor ścian psuje mi większość zdjęć. Paski fotografowałam niemal za każdym razem..i nic. Nie nadawały się do pokazania. Te dzisiejsze zdjęcia też wcale nie są najlepsze,ale już odpuszczam.
Tak po prawdzie,to ściany ścianami,aparat aparatem,a złej tanecznicy wszystko przeszkadza.... no cóż,trzeba się przyznać,kiepski ze mnie fotograf,ale się staram..przeważnie;-)
Paski robię w różnych szerokościach i we wszystkich dostępnych kolorach tkaniny tybetowej czyli w góralskie kwiatki.Można je wiązać sznureczkiem,wstążką,czym kto chce. W założeniu były przeznaczone do noszenia na biodrach,ale praktyka pokazuje,że w pasie też można i nawet tak się bardziej podoba...Tyle,że za każdym razem muszę robić na miarę,do indywidualnego obwodu.Ale co tam :-)




poniedziałek, 18 lipca 2011

Ostatnio...

Ojej,czym ja się zajmowałam...Głównie szyłam.Dwie sukienki,żadna nie obfocona,bo się nie mieściły na mojego manekina,a na płasko nie było co uwieczniać,ot-kupa szmat ;-) w tym jedna różowa...
Oprócz tego wykańczałam sznureczki do "kamyków Moni" Tak w skrócie nazywałam ozdobny,frywolitkowy pas z oplatanych koronką błękitnych agatów.Właściwie robiłam już taki drugi,poprzednim razem chwaliłam się przy okazji tego wisiora (dawno,dawno temu) kolekcją dyplomową koleżanki,w której miałam udział właśnie poprzez koronki robione do jej projektów.A ponieważ jakiś czas temu dostała zamówienie na powtórkę sukienki,szytą na miarę,więc miałam robotę z powtórką pasa.Na manekinie nie wygląda tak ślubnie,raczej..hmm..hawajsko?;-) Ale w tej wersji lepiej się prezentuje,niż na płasko na stole.Szczególnie,że tył jest połączony z przodem tymi długaśnymi sznureczkami,które właśnie ostatnio dorabiałam.


poniedziałek, 11 lipca 2011

Kulki w sieci z koronki ;-)

Czyli komplet do tego wisiora.Kule z brązowego czegoś,chyba rodzaj korala.Oplot z frywolitkowych kwiatuszków,a raczej czterolistnych koniczynek;-) Pomysł na oplatane kulki bardzo mi sie spodobał,ale jak na razie mam głównie takie do 10mm a to jest stanowczo za mały element do oplatania.Przynajmniej wg.mnie.Nitki srebrnej już mi tak mało zostało,szykują się zakupy...Aż się boję,bo jak już mi się zbierze na zakupy,to na 20zł się nie skończy....bo choćby te kulki większe by się przydały...Ale kto wie,jak się spodobają,to zakupię i zrobię więcej różnych;-)


środa, 6 lipca 2011

Jeszcze trochę girlandowych kolczyków

Bo mi leżały,aż wreszcie zrobiłam zdjęcia.
Mam nadzieję,że jak się odrobię z paroma rzeczami,to zacznę coś więcej pokazywać,na razie walczę z niewyróbką krawiecką.Tak więc wstawiam kolczyki biało pomarańczowe i biało-błękitne.Oczywiście frywolitka ;-) i wzór też już nie nowy,ale co tam,podoba mi się.





..Póki co są dostępne;-)

wtorek, 5 lipca 2011

Perfekcjonistka:-/ czyli Nowe...

Nowe miejsce,gdzie można kupić moje prace.

MÓJ WŁASNY SKLEPIK


Zabierałam się za pokazanie go już daaawno..Ponieważ nie dało się go ukryć i był ogólnodostępny,może już ktoś z Was go odwiedził.Ale dopiero teraz chwalę się nim na blogu. Dlaczego dopiero teraz?Bo spokorniałam..Bo jestem perfekcjonistką w najgorszym tego słowa znaczeniu.Otóż moja mama powtarza zawsze,że "jeśli już coś robić,to najlepiej jak umiesz"...a mi z tego wyszło "jeśli nie możesz czegoś zrobić najlepiej jak umiesz,nie rób wcale".Zagwózdka tkwi w tym,żeby robić najlepiej,jak umiem TERAZ. A nie najlepiej,jak się już postaram,doszkolę itp...Potencjalnie najlepiej...Bo idealnie nigdy nie będzie.Ja nigdy nie będę idealna i super.Idealny i super jest tylko Jezus :-) A ja mogę się tylko starać i dawać z siebie 100% na ten moment.Bo właśnie o to chodzi.Nie tylko pod względem chwalenia się rękodziełem,ale w każdej sprawie w życiu.Do tego trzeba trochę pokory i samoakceptacji.Bo widzę,że pewnie kiedyś będę umiała to wszystko zrobić lepiej.Lepsze zdjęcia,opisy,może w ogóle lepsza strona...i wiele innych rzeczy,w których mam nadzieję,że będę lepsza;-) Ale jeśli nie zrobię tego teraz,to czy w ogóle zdążę to zrobić...?
Co zabawne: moje 100% teraz ma takie samo znaczenie jak moje 100% za rok.To po prostu 100%
A jeśli teraz nie zrobię nic,to to będzie 0% i kicha.

Tak właściwie to miał być wpis o moich nowych nitkach;-)
Jestem uzależniona..?
Moje nowe nabytki to Purpura, Miodowy i ten mój utrapiony kolor ni to morski,ni to turkus,tym razem w jaśniejszej wersji.Znalazłam jego odpowiednik po angielsku: Teal.
Nitki są cudne,gładziutkie,śliskie..Na tyle cienkie,że nadają się do pewnego pomysłu;-) a jednocześnie na tyle..no właśnie,cienkie,że po złożeniu na dwa mogą robić za pojedynczą nitkę standardową cienką,a po złożeniu na cztery-za tą standardową grubszą.Czyli po prostu pełny uniwersalizm.I na dodatek dostałam zniżkę;-)


A tu dla porównania zdjęcia w zestawieniu: mój stary Morski oraz nowy Teal


Mój nowy Miodowy obok starego Żółtego


A ponieważ post z okazji otwarcia sklepu,więc wkładam wszystkie nowe kolczyki na półki i zapraszam do kupowania;-)
Mimo,że na dzień dzisiejszy jakoś mało tam wszystkiego.Będzie więcej :-)
Blogging tips