poniedziałek, 29 listopada 2010

Dalsze efekty inspiracji


Zanim wreszcie doszłam do tego,jak zrobić srebrne kolczyki podpatrzone w sieci,przetworzyłam jedną końcówkę wzoru,krzyżując ją z moimi standardowymi pięciopłatkowymi kwiatuszkami drobinkami.Powstać z tego miał pięciopłatkowy,mocno ukoralikowany na brzegach kwiatuszek,ale się piąty płatek nie zmieścił,zamknęłam więc na czterech.I zamiast koniczynki czterolistnej powstał kwadrat...Potem dorobiłam drugi,żeby była para na kolczyki,a później wpadłam na pomysł,żeby połączyć kwadraciki podwójnym łączeniem.


Taki ciąg kwadratowych bądź prostokątnych motywów kojarzy mi się ze średniowiecznymi paskami zakładanymi na suknię.Jak na obrazie powyżej (Edmund Blair Leighton).Efekt jest taki,że oprócz bransoletki,rozważam możliwości wykonania paska.Musiałabym go robić z grubej nici,podwójnie złożonego kordonka,albo coś w tym stylu,i z 4mm koralików,a nie jak w przypadku tego kompleciku-z 2mm drobnicy.Hmm,to może się udać..A póki co powstały komplety na bazie "iksowego" wzoru,oraz kilka kolorów kolczyków.Powoli wstawiam je do sklepiku,już niedługo się nim pochwalę oficjalnie.



piątek, 26 listopada 2010

Filcokule

Inne zdjęcie było już na tle sukienki,ale za to bez kolczyków.Kulki sulałam na mokro.Jak wiadomo,trzeba je potem wypłukać z mydełka.Okazało się,że nie chcą mi doschnąć.Cały dzień leżały sobie na talerzyku nad piecem kuchennym i dalej po ściśnięciu czuć było wilgoć.A tu trzeba je już poprzebijać bo czas goni...Wpadłam więc na koncept.Postawiłam dwa kubeczki w odległości jakichś 8cm od siebie,na nich oparłam talerzyk z kulkami,a pod spodem zaświeciłam świeczuszkę.Po jakiejś godzinie podgrzewania (trzeba było kulki odwracać) mogłam się zabrać za te najmniejsze.Połączyłam je z 4mm koralikami w grafitowym kolorze,oraz z czterema ceramicznymi kulkami14mm z opalizującym połyskiem.Do kolczyków dodałam jeszcze grafitowe szklane perły.Wyszły wręcz elegancko,czego bym się nie spodziewała po filcowych koralach.Zawsze mi się wydawały takie raczej na co dzień,a tu niespodzianka.

czwartek, 25 listopada 2010

Różowo mi

Była różowa torebunia,teraz przyszła pora na sukienusię.Z bufkami.Dla całkiem dużej dziewczynki,żeby było śmieszniej,ze specjalnym przeznaczeniem na rower jesienią i ciepłą zimą;-)
Materiał w dziwnym,zgaszonym różowym kolorze,wpadającym nieco w fioletowy.W wypukłe paseczki.Zdjęcia wyszły jak zwykle na pomarańczowym tle,brr.Trzeba pomyśleć o zmianie koloru ścian w pokoju.Może jasny kremowy?hmmm


Tutaj zbliżenie ze względu na filcokule,czyli pierwsze filcowe korale.Kolor materiału jest na tyle dziwny,że pasują do niego róże,kremy,beże,fiolety,grafity...Jak widać.Tylko miodowy drewniany brąz wymagał przerobienia w Gimpie,żeby się go dało znieść.


Wysoka talia - empirowa - ostatnio chyba jest modna,albo po prostu wpada mi sama w oko,bo co jak co,ale taki fason mi pasuje.Tylko bufki rękawki mi nie pasują.Inaczej bym sobie tą sukienkę przywłaszczyła;-)


O rety,torebka!

Sama się dziwię,że popełniłam kolejną torebkę.To już numer 12.Na zamówienie."Z tego materiału i z takim kordonkiem,tu i tu..i żeby była jakby falbanka".




 Nie licząc zamieszania z przekręconym paskiem,właściwie to była najmilej wspominana torebka.Ogólnie miło mi się ją robiło.
I coś mi się zdaje,że niedługo będzie powstawać szara wersja rudej,pod warunkiem,że znajdę szary aksamit.



Tak sobie wyglądał środek przed wszyciem.To wg. mnie jedyna szansa zrobić zdjęcie wnętrza,żeby cokolwiek było widać.Zaznaczam,że podszewka jest czarna.

A reszta materiału tęskni,żeby z niej uszyć sukienkę dla mnie ;-)
Ale najpierw te sukienki,które już powstały.Ale to kiedy indziej.

środa, 24 listopada 2010

Jak to ja nic nie robię? A kto siedzi na tapczanie? A kto...

..tyle rzeczy ma w planie?To i tamto pokazać,i jeszcze to...
A tak po prawdzie,zajmuję się ostatnio takimi dziwnymi rzeczami,niekoniecznie biżuteryjnymi,które dość sporo czasu zabierają.Zdjęcia na tej pogodzie wyjść nie chcą,więc to też mnie stopuje,ale ileż można czekać na śnieg?Bo zauważyłam,że nawet przy brzydkiej pogodzie,jak jest śnieg,to jest jaśniej i zdjęcia lepsze wychodzą w dziennym świetle.
Z rzeczy,które nie wyszły na zdjęciach,pokażę skromniutko tylko moje malowane ornamenty na czymś,co miało być dekoracją okienną.Ja tylko malowałam.Było tego metry całe,można wpaść w trans.


Kolejną śmieszną robótką były serduszka.W patologicznym różu,oraz równie patologicznym turkusie.Wściekłe kolorki,tak lubiane przez wszystkie małe fanki Barbie.Moja siostrzenica stwierdziła,że śliczne.Oczywiście musiały być z "diamentami".Powstała cała historia o mamusi serduszkowej,siostrzyczce i dzieciach serduszkach...A turkusowe serduszka przed przyszyciem koralikowych "diamentów" to byli bracia ;-)

Te kolory nie wychodzą dobrze przy lampie.Szkoda.Przerobiłam tło na czarne,bo naturalne było na drewnie,które wyszło w intensywnie pomarańczowym kolorze.Istny horror.
         A w następnym odcinku dalsza część zaległości różnych.

Się da!!

Żeby było po kolei nie koniecznie czasowo,pokazuję kontynuację rozgryzanych frywolitkowych cosiów,o których sądziłam,że tego się nie da zrobić.A jednak się da hahaaa tadaaam:


Rozgryzłam wzór,zanotowałam sobie schemat z zaznaczeniem,po ile koralików na której nitce.Trzeba tylko dobierać w miarę takie same koraliki,co przy zakupie hurtowym nie jest takie łatwe,muszę je sobie przebierać przy nawlekaniu.A ponieważ w tym wzorze koraliki idą jak woda,oczywiście kusi mnie na kolejne drobnicowe zakupy...Ech koralikomania......
Wprawdzie nie wiem,czy będzie mi się chciało takie kolczyki robić na dłuższą metę,ale kto wie.Może więc odrobinkę zmodyfikuję wzór,bo w jednym miejscu by się przydało,ale jeszcze nie jestem pewna,czy to wyjdzie tak,jak chcę.
Blogging tips