poniedziałek, 26 lipca 2010

Multikolorowo


Zaszalałam i popełniłam 23 broszki kwiatkowe.Pojechały już do Krakowa.Skoro się podobają,czemu nie?Robi się je przyjemnie,a dodatkową korzyścią jest uszczuplanie zapasów ścinków,zachomikowanych przez koszmarnego chomika wszystkoprzydasia.Może kiedyś pozbędę się chociaż połowy "zapasów"...?W planach broszki z kawałkami również przydasiowych kawałków frywolitki ;-)

czwartek, 22 lipca 2010

Ślubna hand-made :-)

Taka klasyczna "józefinka",odcinana pod biustem.Bez żadnych udziwnień pod spodem,setek warstw;-) Lekka,zwiewna-w sam raz na ślub w letnie upały.
 Zdjęcie bolerka z przodu nie wyszło,zdjęcia robione tuż przed oddaniem,we wściekłym pośpiechu,bo na autobus trzeba zdążyć.Dobrze,że w ogóle jakieś wyszły ;-)


Za to koronka ręcznie robiona na czółenku,ozdabiana koralikami:szklanymi fasetowanymi,opalizującymi oponkami,zwykłymi srebrnymi iskierkami oraz dobrą setką perełek Swarovskiego 4mm.Kordonek to podwójnie złożony biały Kirlangic,bo ma ładny połysk i jest naprawdę biały,a nie lekko kremowy.

 Zbliżenie koronki...
A tutaj pokazywałam jak wyglądała koronka przed przyszyciem i jeszcze bez koralików

Uff, to teraz mogę zabrać się za poduszki ;-)

Nad tym ostatnio pracowałam....


To pierwsza koronka frywolitkowa z koralikami po prostu naszytymi,a nie wrabianymi z czółenka.Byłoby ich tak dużo i chyba bym zwariowała próbując spamiętać które na której nitce powinnam nawlec i w którym momencie wrobić.Z tyłu widać nitkę,którą naszywałam,co przy wrabianiu nie ma miejsca.Ale ponieważ elementy były przeznaczone do naszycia na suknię,mogłam sobie pozwolić na ułatwienie.Tyłu nie widać,chyba że ktoś wpadnie na pomysł rozpruwać sukienkę.Mam nadzieję,że nie będzie trzeba,w końcu szyta na miarę.
A reszta zdjęć jutro,bo ja idę spać.

wtorek, 20 lipca 2010

W ramce z frywolitki ;-)


Kolejny wisior we frywolitkowym oplocie.Zrobiony jakiś czas temu do nowej galerii która jeszcze się nie otworzyła do końca,więc czekam niecierpliwie,żeby podlinkować.Tym razem niebieska masa perłowa i srebrzyste koraliki.W sumie 4,5cm średnicy.Trochę inny wzór koronki, inaczej połączony w całość z kółeczkiem masy.

Kiedyś próbowałam koronkę do kamyka przyklejać,ale tak nie można.Znaczy jak na moje możliwości się nie da.A ze mną nie ma tak łatwo,(co się nie da?jak nie tak,to inaczej!) I wykombinowałam.Mój pierwszy wisiorek zainspirował Ginewrę do zaprojektowania KOLEKCJI...do której dawno temu robiłam koronki,więc czuję się współdumna:-) Uświadomiłam sobie, że chyba się nie chwaliłam..zdolną koleżanką ;-) Właściwie nie tylko zdolną,ale też o bardzo silnym charakterze,bo jak inaczej zmusiłaby mnie do wytężonej pracy przez spory okres czasu wyłącznie nad jedną robótką,bez urozmaicania i skakania po technikach..?
Z drugiej strony jakie "zmusiła",w końcu dobrowolnie się zgodziłam...co nie zmienia faktu,że ciężko było tak nad jednym siedzieć ;-)
A żeby nie było bezobrazkowo,pokażę jeden strój z tej pamiętnej kolekcji,w moim ulubionym ostatnio kolorze (wszędzie mi wpada w oko,w różnych odcieniach).


poniedziałek, 12 lipca 2010

Na kwadracie

Był sobie kiedyś trójkątny komplet...Wtedy też powstała wersja kwadratowa tzn kolczyki zamiast trzech koniczynek zyskały czwartą,reszta bez zmian.I bransoletki do tego nie wymyśliłam,przynajmniej nie z tak grubego kordonka,żeby kolczyki z niego były odpowiednio sztywne..Obawiam się,że łączenie takich kwadratów utworzyłoby raczej pasek niż bransoletkę,a do paska trzeba by ich zrobić ze dwadzieścia...Może kiedyś...
Takich kolczyków w sumie powstało kilka wersji kolorystycznych, ale to było wtedy,gdy nie robiłam zdjęć...Ale żeby nie było nudno,żeby móc dodać kolor,postanowiłam wzbogacić kwadraty/romby o dodatkowy rządek.Powstało takie coś.

O ile dobrze pamiętam,pierwsze były w dwóch odcieniach zieleni,następne fioletowo-zielone w kolorach typowego irysa.Stąd nazwa dla wzoru "IRIS" lub po prostu iryski.Następne wersje wcale mi się już z irysem nie kojarzą,ale czy to ważne?
Blogging tips