środa, 24 lutego 2010

Hurra!Zakładam firmę!!

Jestem bardzo,bardzo szczęśliwa!Po wielu kombinacjach,obliczeniach,próbach,staraniach...Mimo wszystkich idiotycznych przeciwności,wbrew zniechęceniu,strachowi..Nadszedł ten dzień.Złożyłam papiery i poooszło.Jeszcze czekam na regon,jeszcze konto firmowe i wizyta w skarbówce.Jeszcze trochę muszę ludzi pomaltretować głupimi pytaniami...Czeka mnie remanent początkowy,ojeej...A potem już tylko tworzyć,robić zdjęcia,pokazywać :-) Cieszę się,że już od dawna eksperymentowałam z różnymi technikami,wzorami,sporo pomysłów mam w zeszyciku,jeszcze więcej w głowie, tylko robić nie było kiedy,bo jednak zarabiać trzeba,a ja nie chciałam bez firmy.Uparłam się.No i doczekałam się.W moim odczuciu to cud,właściwie wciąż jestem zdumiona,że to już,że naprawdę...
Pracuję nad swoim logo,na potrzeby wszelkich sklepów internetowych.Potrzebuję kilka wariantów zdjęć białej koronki,więc trzeba ja najpierw zrobić ;-) Gdzieś tam mi się plączą pomysły na wizytówki,ale to chyba trochę później,nie wszystko na raz.Czuję się nieco zakręcona,głównie dlatego,że wciąż niedowierzam...
Chyba będzie trzeba na trochę zniknąć,zaszyć się pod piecem (z daleka od komputera) i frywolitkować do oporu.Biżuterię ślubną mam w planach,koronkową oczywiście,i wielki powrót do torebek,i bransoletki kolorowe...oj..i kolczyków cała masa czeka na wykonanie...No nic,po kolei,a jakoś wybrnę z tego natłoku:-)
Jej,jak się cieszę!!!

czwartek, 11 lutego 2010

Próbnik do koralików

 

Zaczęłam ćwiczyć wrabianie koralików w środek kółeczka.Co prawda złapałam,w czym rzecz,ale niestety kółeczko,w którym zmieściłby się koralik 4mm,nie jest za każdym razem takie samo.Używam mnóstwa różnych rodzajów kordonków,stąd problemy.Raz jest to 4-4-4-4 słupki,to znów 4-5-5-4,albo 6-6-6-6 itp.A gdy jednocześnie chce się przetestować koraliki 5mm,6mm...W końcu powstałe strzępki nasunęły mi pomysł na kolczyki,które nazwałam "Gronka"

 

Obawiam się,że będzie więcej wariantów kolorystycznych ;-)

sobota, 6 lutego 2010

Ale mam zdolnego szwagra ;-)

 



 Co tu dużo mówić,skoro moja rola tutaj ograniczała się do polakierowania drewienek lakierem bezbarwnym,i zaczepienia bigli...Ten to ma zdolności,w corelu takie zrobił,podczas gdy ja w tym programie nawet domku w stylu przedszkolaka nie umiem narysować.A o obsłudze lasera to szkoda gadać..
Dostałam takich rozetek tak ze cztery pary.Jedne,jak widać spożytkowałam i już noszę,na drugie mam pomysł,żeby nie różniły się od siebie tylko kolorem.Zobaczymy co z tego wyjdzie i kiedy zrealizuję wizję ;-)

Po prostu musiałam!....filcaki


Kiedy wygrzebałam ten sweterek z dna szafy i zaczęłam go pruć,zaczęły się sypać strzępki,jak to przy takiej pracy...Żal mi było,włóczka ślicznie cieniowana,ale skrawki długości 4-8cm nadają się raczej do śmieci,chyba że da się z tego coś ufilcować...Wtedy jeszcze nie umiałam.Sprułam całość,zapakowałam wszystko jak leci do woreczka i odłożyłam z zamiarem wyprodukowania czapki.
Długo później Dana nauczyła mnie filcować kulki na mokro.Tzn pokazała jak się za to zabrać,ale praktykę musiałam odrobić w domu.Czym prędzej sprawdziłam moje cieniowane ścinki metodą podpalania,czy to wełna czy coś innego.Niestety "na chwyt"nie rozpoznaję,muszę się podpierać innymi sposobami;-)
Wełna.Ale w skręconym sznurku.a powinny być luźne włókienka.
Tak,wiem,że można kupić różne kolory wełny czesankowej,ale ja nie chciałam od razu kupować,chciałam tylko spróbować techniki,koniecznie ze sweterkowej włóczki!Zabrałam się więc za rozkręcanie i rozwłóknianie.


W końcu usulałam kulkę...druga wyszła dużo większa...trzecią mozolnie dopasowałam do pierwszej...a z reszty uskubanych włókienek zrobiłam jeszcze dwie malutkie.


Tak oto powstały pierwsze kolczyki filcowe w moim wykonaniu.A ponieważ znalazłam sporą ilość wełny znanej mi pod roboczą nazwą "chłopka"-luźno przędzionej,a więc łatwej do rozwłóknienia...I mam już pomysł na te malutkie kuleczki,tylko muszę dorobić jeszcze cztery...I jeszcze inne dwa pomysły...cóż,nie twierdzę,że całkiem przerzucę się na filcowanie kulek,ani że wprowadzę w tej technice jakieś wielkie innowacje,ale urozmaicenie sobie mogę wprowadzić,z czego się bardzo cieszę.

czwartek, 4 lutego 2010

Chyba zrozumiałam ;-)

Wstawianie koralika w środek kwiatka-tam gdzie np stokrotka ma to żółte,okazało się wcale nie takie trudne.Co prawda trzeba dopasować wielkość koralika do otworu.Dopracować doświadczalnie,ile zrobić "płatków" z tej grubości nitki,żeby ładnie wszedł koralik zwykły szklany "4mm",a ile na rzeczywiste 4mm-ej średnicy kuleczki np cracle.

 

Tutaj wynik eksperymentu z upychaniem koralika większego niż 4mm.Pierwsze kilka prób poszło do kosza,wreszcie doszłam do pożądanej ilości supełków.Nie jest to klasyczny sposób,ale co tam.

Na koniec radosna myśl:jeszcze tylko (!!) 44 dni do wiosny,a dnia już bardzo przybyło :-)

środa, 3 lutego 2010

Wole oczy czyli perełkowanie frywolitkowe

Jest taki ornament architektoniczny,który Grecy umieszczali nad kolumnami,gdzieś tam w okolicy fryzu.Znalazłam na to trzy nazwy:perełkowanie,wole oczy oraz jajownik.Możliwe,że specjaliści odróżniają je jako wyraźne podgrupy.Niestety ja bazowałam na niewyraźnych wspomnieniach i wiadomościach wygrzebanych na szybko w sieci-do wszystkich trzech nazw wyświetla się taki sam obrazek.Perełkowanie mi się podoba jako nazwa,szczególnie że w wersji koronkowej użyłam perełek...a raczej perłowo mieniących się koralików.Wszystko stąd,że do kolczyków kwiatuszków z wrabianymi na nitce nośnej koralikami postanowiłam dorobić bransoletkę.

Właściwie wzór przypomina mi również kreskówkowe oczy-czarne kółeczko wpisane w biały owal.Tutaj akurat kolory są na odwrót,ale mimo to skojarzenie z oczkami skutecznie się mnie uczepiło.Równie dobrze może to być "oczkowy komplecik"
Blogging tips