środa, 25 marca 2009

Zmiana koloru:czarny ;-)


Tym razem króciutko:oto moja czwarta zakładka z dzyndzołkiem.Klasycznie czarno-czerwona.Powędrowała do siostry.Więc już nie moja;-)

poniedziałek, 23 marca 2009

Trzecia turkusowa zakładka,oj muszę sobie sprawić zapasowe czółenka


Jak widać,wciąż ten sam kolor,tylko ze zmiennym skutkiem fotograficznym.Nie mogę sobie poradzić z niektórymi kolorami.Bordowe wychodzą mi zbyt fioletowe,fiolety zbyt niebieskie,a turkusy-jak widać-albo zbyt jasne,jak na zdjęciach poprzednich zakładek,albo zbyt błękitne.Właściwie najbliższy oryginałowi jest ten szaroturkusowy na powyższym zdjęciu pracy w toku,ale to też nie to,stanowczo za ciemne...

niedziela, 22 marca 2009

Zakładek ciąg dalszy

O pomyśle i potrzebie zakładek z dzyndzołkiem już pisałam..
Teraz krótki opis czegoś,co dumnie nazwałam "wire tatting"-bo nie jest to wire wrapping.Chociaż drut w robótce występuje,stanowi jednak jedynie bazę dla oplotu z supełków typowo frywolitkowych,czyli właśnie tatting,tatted itp.
Taki mój nazewniczy po-tworek,jeśli jest zjawiskiem straszliwie kaleczącym język angielski,proszę mnie poprawić;-)
Zakładki robiłam na bazie drutu miedzianego,starego i niezbyt ładnego,stąd pomysł,żeby go "ukryć"pod oplotem.Dodatkowo można zaszaleć z kolorami!!Oczywiście jeśli się ma umiar przy nawijaniu nici na czółenko...u mnie kończy się to zwykle serią różnych przedmiotów tego samego koloru.Robię,dowijam,bo brakło,i starcza mi jeszcze na pół kolejnego czegoś,więc znów dowijam,znów mi zbywa....
Na szczęście pewne urozmaicenie można wprowadzić koralikami.Dorobiłam również przeplotkę w skrzydełkach z metalizowanej muliny w kolorze miedzianym.

sobota, 14 marca 2009

Co można znaleźć w książkach?

Ile posiadasz książek?
Jak zaznaczasz czytane miejsce?
Zdarzyło Ci się kiedyś zgubić zakładkę...w którejś z książek?Oddać do biblioteki,pożyczyć komuś...
Jeszcze pół biedy gdy jest to wyrywek z gazety..
Tata się ostatnio przyznał,że włożył do encyklopedii chemicznej stare 500zł-około pół wypłaty..znalazł już po denominacji..
Mama włożyła w kryminał kartki na mięso...do dziś mamy pamiątkę.
Ja ostatnio utknęłam gdzieś kartkę z wymiarami koleżanki,jeszcze PRZED skrojeniem sukienki! Na szczęście znalazłam;-)

Tak nam się zgadało na temat zakładek i przypomniałam sobie widziane gdzieś do sprzedaży zakładki metalowe,z koralikowym dzyndzołkiem.Dzyndzołek miał się dzyndzać już na zewnątrz książki,na grzbiecie.Łatwo go znaleźć.Nie upchnie się go byle gdzie,bo nie jest płaski w całości.Może nawet podzwaniać i klekotać...
Poinformowałam rodzinę o istnieniu takiego wynalazku...po czym zajęłam się czym innym.
Aż nagle jakieś zapadki mi w głowie przeskoczyły i skojarzyłam rzeczone zakładki z przyklejonym na ekranie mojego komputera motylkiem.To był taki prototyp-bez-przeznaczenia,inna wersja ważki.
Już wiem po co mi motylki;-)

piątek, 13 marca 2009

Ciepły nastrój płomienia




Pierwszy lampion własnoręcznie wykonany.Moje ukochane gwiazdki,połączone sznureczkami koralików.Miało to być twórcze wykorzystanie szklanek po kremie czekoladowym,ale niestety one mają takie pionowe żłobkowanie,niby delikatne,a jednak załamują światło w wyraźne geometryczne pasy (ostatnie zdj.) Jakoś mi się to gryzie ze strukturą koronki.Ta "szklanka"z pierwszych zdjęć jakoś bardziej mi się podoba,ale to od innego lampionu,więc raczej muszę poszukać czegoś innego..

środa, 4 marca 2009

Następne wire: ważka

Postanowiłam zrobić ważkę.Z koralików i miedzianego drutu.Zaczęłam od wymodelowania kształtu skrzydeł,osadzeniu koralików...I to był błąd.Dopiero wtedy do mnie dotarło,że NAJPIERW się owija prosty drucik cieńszym,a dopiero potem modeluje kształt zamknięty.Przewlekanie drucika przez wszystkie cztery skrzydełka to była straszna praca.Miałabym już chyba ze trzy ważki zrobione,a tak ta pierwsza mnie zamęczyła...



Nie mogłam się zdecydować,które zdjęcie ładniejsze.To drugie lepiej oddaje rzeczywisty kolor całości i nawet widać że biały tułowik jest typu kocie oko.Ale to pierwsze bardziej mi się podoba.
Całość jest na skręconej z druciku nóżce,może służyć jako dekoracja np.do bukietów,wianków itp.Na razie stoi sobie w szklance i czeka na aranżację.

Koniki morskie vel skorpionki

Jakiś czas temu powstała moja pierwsza próba kolczyków wykonanych techniką wire wrapping.Od tego czasu zrobiłam już trochę nowych rzeczy,ale z jakiegoś nawet sobie nieznanego powodu wciąż usiłuję trzymać się kolejności powstawania.Dlatego nie bedzie hurtem,ale po kolei z przerywnikami ;-) w innych technikach.


W gruncie rzeczy to dość proste kolczyki,miałam do nich opis wykonania,co prawda oczywiście musiałam go zmodyfikować,ale drucik miedziany jest miękki i podatny na zmienianie kształtu.Muszę się doinformować czy to ma być takie miękkie,może trzeba jakoś utwardzić po skończeniu?Chociaż z drugiej strony kolczykami nikt się nie bije,mogą być takie raczej delikatne..
Kolczykom początkowo nadałam nazwę koniki morskie,przez zakręcony ogonek i kolor koralika,taki głębinowy..Chociaż moja mama upiera się że to skorpionki...


Blogging tips