piątek, 31 stycznia 2014

Tablica magnetyczna, recykling i trochę koralików

   Tablica magnetyczna to jedna z tych rzeczy, o których myślałam, wzdychałam, marzyłam... i udało mi się zrealizować to marzenie końcem zeszłego roku. Tablica gotowa - a magnesików na niej mam stanowczy deficyt. W planach zakupy i rękodzielnicze eksperymenty - płaskie "surowe" magnesy ferrytowe można kupić w dość niskiej cenie solo, a zrobienie sobie własnej kolekcji magnesików to kolejna rzecz na mojej liście do zrobienia. Póki co mam braki. Kupiłam na siłę kilka, takie małe w czarnych plastikowych obudowach. Grunt, że są i działają.
    Z magnetycznie działających rzeczy miałam jeszcze serduszko oraz...dwa zapięcia zrecyklingowane z mojej starej torebki sprzed chyba 8 lat - przeleżały sobie jako przydasie - i wreszcie się przydały. Dorobiłam im koralikowe ozdoby na wierzchu.
Plecionkę trochę ciężko było doczepić, w końcu wymyśliłam, że naszyję ją na kawałek tkaniny i zmarszczę ją do środka, chowając pod tą blaszkę....


A sama tablica też jest w 100% recyklingowa, wykonana za zero złotych z ramki, która z powodu niewielkiej rysy miała zostać wyrzucona - i została przyniesiona mi przez mojego tatę. Blacha z zasobów "garażowych" niewiadomego pochodzenia, piękna nie była, więc ją owinęłam białym bawełnianym płócienkiem z tkaninowych zasobów. Tym sposobem tablica dołącza do prac z uwalnianych tkanin.
Tak wygląda cała tablica



A tu zbliżenie na moje dwa koralikowe magnesiki.



Przy okazji zgłaszam je na wyzwanie w Art-Piaskownicy - wyzwanie kolorystyczne
Żeby nie było wątpliwości, na wyzwanie zgłaszam magnesiki, sztuk dwie, a nie całą tablicę ;-)

Ps.Po zastanowieniu stwierdziłam, że to co tutaj popełniam, to nie recykling, tylko upcykling. Recykling byłby, gdybym blachę przetopiła na gorszą blachę,  z ramki zrobiła papier toaletowy albo co gorsze - gazetowy, a magnesiki.. hmmm?Pomysłów brak. A tak ze "śmieci", odpadów i przydasi powstało coś lepszego, pięknego i przydatnego.

czwartek, 23 stycznia 2014

Wyłaniam się z chaosu ;-)

Zebrało mi się na porządkowanie mojej twórczej przestrzeni i renowacje różnych posiadanych przedmiotów. Zainspirowana wpisem na blogu "Ania maluje" zrobiłam sobie listę 100rzeczy, których się pozbędę. Limit czasowy sobie ustaliłam do końca wakacji. Na razie mam pozbyte i wpisane 10 rzeczy. Oczyszczanie przestrzeni idzie mi powooooli...
 Jak już nieraz stwierdzałam, równie dobrym sposobem na uporządkowanie mnogości przedmiotów jest ZUŻYĆ. Zgodnie z przeznaczeniem, lub nie. Normalnie, nienormalnie, twórczo, najlepiej tak, żeby powstało coś spełniającego wszystkie warunki: Piękne, Pożyteczne, Pamiątkowe i Pasujące. Najlepiej, jak jeszcze pasuje tematycznie do jakiegoś wyzwania ;-)
Zrobiłam sobie więc porządkowe pojemniki na biurko - na wszystkie moje kredki, długopisy, linijki, pędzle, szydełka i inne...
Do pierwszego pojemnika wykorzystałam stary, poniekąd Pamiątkowy porcelitowy kubek, Pasujący kolorem do zasłon w oknach i serwety na moim mhrocznym czarnym biurku.
Drugi to przeróbka plastikowego pojemnika na kredki. Brzydki był, w kolorze patologicznego różu, i taki "tymczasowy". Pomalowałam róż na biało, żeby nie przebijał tak strasznie, okleiłam kawałkiem złocisto-lnianej tkaniny z zasobów pudłowych i jeszcze obszyłam koronką z naszyjnika, z którego musiałam odciąć kamyk i tak sobie biedna leżała, pozornie zepsuta nieodwracalnie.
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że te pojemniki zaczęłam robić tak około lutego zeszłego roku. Ten mały szybko skończyłam, a ten duży... cóż, stał się UFOkiem. Najpierw - wstyd przyznać - wymagał wycięcia z papieru kółka i przyklejenia na dnie, żeby ukryć zawinięty brzeg materiału. Taki detal, a odkładany na później, i jeszcze na później..... A jak już skończyłam, doszłam do wniosku, że potrzebuje jeszcze wykończenia z koronki na dolnym brzegu, bo ma proporcje zaburzone. Kolejne miesiące - bo w międzyczasie skończyła mi się czarna nitka do koronek, a potem... chyba mi się nie chciało, i wiadomo, zawsze jest coś ciekawszego do zrobienia...
Wreszcie skończyłam, obfociłam, przełamując fotograficzną niemoc - i oto jest :-)



Pojemniki "cztery w jednym": Piękne, Przydatne, Pamiątkowe i Pasujące.Tylko żeby pasowały bardziej, zasłoniłam pomarańczowo - brzoskwiniową ścianę. A czym zasłoniłam - o tym jutro ;-)

środa, 22 stycznia 2014

Kolekcjonujesz sukcesy? - czyli perypetie ze słoikiem

To nie jest pytanie do światowych sław, geniuszy czy olimpijczyków. To jest pytanie do Ciebie i do mnie...
Każdy z nas ma swoje sukcesy.
Widzisz je?
Pozwalasz sobie cieszyć się nimi?


Kiedy patrzę wstecz na rok, który dopiero co (!) się skończył, po raz kolejny myślę z ulgą "dobrze, że się skończył, jest coś nowego, można zapomnieć, zacząć od nowa".
Bywa, że tak widzimy swoją rzeczywistość...
Ale czy tak jest naprawdę?
Rzeczywiście nie było w ciągu tego roku nic, z czego byłabym dumna?Co mi się udało?
I co z tego, że czytając listę planów utworzoną na początku 2013 stwierdzam, że "wszystko" trzeba przepisać na kolejny rok...Czy to jest powód, żeby żadnej listy nie robić i żyć z chwili na chwilę bez planu, sensu celu?
Poza tym coś tam się jednak zrobić udało...ale uleciało.
Dlatego postanowiłam wreszcie zrealizować pomysł, który czekał...ponad rok na swoją chwilę.
Pomysł zaczerpnięty stąd - klik   - słoik sukcesów  
Dlaczego go nie realizowałam...?
A próbowałam...
Zaczęłam od tego, że nie mam gdzie owego słoika postawić, bo biurko obstawione różnymi innymi rzeczami.... Po wielu staraniach zorganizowałam sobie półkę do zawieszenia na ścianie nad biurkiem, poprosiłam o przykręcenie.... i okazało się że ściana za moim biurkiem zrobiona jest z czegoś takiego, co nie jest w stanie utrzymać półeczki. Stoi i wygląda jak ściana, ale do niczego innego się nie nadaje. Próba wkręcenia wkręta przerodziła się w próbę wkręcenia kołka rozporowego długości 4cali, co z kolei zaowocowało 13cm szerokości dziurą w ścianie, ale półeczki powiesić się nie da. O słoiku stojącym na eleganckiej półeczce mogłam zapomnieć... więc zapomniałam.
Ale to było rok temu i od tego czasu pomysł we mnie dojrzał. Postanowiłam, że skoro nie da się zorganizować więcej powierzchni płaskich, trzeba oczyścić te które się ma. Czyli porządki na biurku. Rygorystyczne usunięcie z niego wszystkiego co się da, żeby było miejsce na ... słoik ;-)
Żartuję. Porządek na biurku to dobra rzecz, mam nadzieję, że wejdzie mi w nawyk. A że przy okazji trafił mi się odpowiedni słoik...
   Sam słoik to kawałek prezentu pod choinkę. Były w nim orzechy. Były - bo już zjadłam, zostało tylko zdjęcie ;-) Nie wiem po czym był sam słoik, ale jest zacny - lekki, plastikowy i wystarczająco duży. Przynajmniej na początek, bo mam nadzieję, że nie pomieści wszystkich moich tegorocznych sukcesów ;-)
Jedyny jego minus - różowiasto-czerwona pokrywka. Noszsz co za kolor....nawet na zdjęciu wyjść nie chciał...
Trzeba ją było czymś przykryć, ale jak? Czy ja mam jakiś klej który klei do plastiku?
W końcu zrobiłam dziurki wzdłuż dolnej krawędzi pokrywki (na gorąco, starą grubą igłą rozgrzaną w płomieniu świecy) i po prostu przyszyłam dekorację z tkaniny. Oczywiście trochę koronki frywolitki musiało się pojawić ;-)




Do środka będę wkładać paski papieru z zapisanymi moimi sukcesami, poskładane w słodkie gwiazdeczki.
Żeby nie było, wypisałam sobie zgodnie z moimi tegorocznymi planami całą listę rzeczy, których realizacja zostanie zaliczona do sukcesów, i będę sprawdzać co tydzień, co miesiąc... żeby mi sukcesy nie umykały.

Gwiazdki można zrobić według tego tutorialu - klik - zauważyłam, że im dłuższe paski tym ładniej wychodzą gwiazdeczki.

Hehe, a na koniec jako uwieńczenie roku sukcesów, zrobię sobie z tych gwiazdek łańcuch sukcesów i powieszę na choince albo zrobię girlandę ;-)

Byłabym zapomniała: zgłaszam mój słoik do wyzwania:

http://scrappin-fantasies.blogspot.com/2014/01/noworoczne-wyzwanie-specjalne-new-years.html


http://scrappin-fantasies.blogspot.com/2014/01/noworoczne-wyzwanie-specjalne-new-years.html

 Widzicie ten mały "słoiczek" z marzeniami w środku i z gwiazdkami na dodatek? ;-)
Wytyczne wyzwania nakazują również, że praca ma być związana z Nowym Rokiem i z cytatem zamieszczonym na stronie. Chyba mi się udało ;-)

piątek, 10 stycznia 2014

Szukam sensownych statystyk. Pomożecie?

Tak, wiem, jakie statystyki się zwykle poleca.
Google Analytics założone już dawno... i co?
Cóż, albo jestem techniczno-informatyczny matołek ( a nie zauważyłam, żeby było ze mną AŻ TAK źle;-) )
albo GA jest skomplikowany i daleko mu do intuicyjności - i wszystkie funkcje o które mi chodzi są poukrywane nie wiadomo gdzie,
albo zwyczajnie nie jest wcale taki wspaniały i szczegółowy jak się reklamuje.
O co chodzi? Kiedy po wielu trudach znalazłam, jak wyszukać statystyki na konkretny dzień,okazało się, że GA pokazuje mi 4 wejścia na bloga wczoraj, a guglowe statystyki zamontowane w panelu bloga - 150! I to nie jest pierwszy raz, po prostu całkiem mijają się ze sobą. Żeby było ciekawie, wejść z bloga na Etsy (statystyki wewnętrzne etsy) mam więcej niż mi wspaniałe GA pokazuje w ogóle wejść na mojego bloga! "Ki czort?"-jak mawia moja babcia ...?
Po równie upartym klikaniu wreszcie pojawiają się słowa kluczowe.... 35 w miesiącu. Hehe. Na konkretny dzień jedno, czasem dwa słowa kluczowe, o ile coś wyjdzie. Miałam kiedyś statystyki, które pokazywały 25 najpopularniejszych codziennie, reszta się nie mieściła. GA najwyraźniej nic nie wyłapuje, lepiej sobie radzi ta wersja statystyk z panelu, chociaż też tylko 10 pozycji pokazuje i trzeba by je sprawdzać codziennie tuż przed północą, żeby mieć jakieś wyobrażenie, bo cofnąć do konkretnej daty się nie da...
W tych starych dobrych statystykach, które zlikwidowali niestety, miałam też np porównanie dzienne, kiedy jest najwięcej wejść, godzinowo rozpisane, przejrzyście, w tabelce i jeszcze kolorami zaznaczona ilość wejść w danej godzinie... i wiele innych rzeczy, a w GA co? Muka. Niby coś jest, ale czy dokładne? Jak pokazują inne statystyki - dokładne nie jest wcale. I to mnie wkurza.
Osobiście nie jestem zachwycona Google Analytics. Nie wiem, może to jakaś wersja bezpłatna bardzo uboga i ja o czymś nie wiem? ;-) W każdym razie nie zachęciła mnie do opłacania czegokolwiek, ani do korzystania w ogóle.
Rozważam jeszcze, że może coś źle zainstalowałam, źle wpisałam, i dlatego źle mi działa. Ale skoro w ogóle działa, to znaczy, że chyba poprawnie zainstalowałam?
Czy wy też zauważyliście takie rozbieżności między statystykami z panelu bloga lub innymi, a osławionym GA?
Póki co Google Analytics mnie rozczarowało. Szukam czegoś innego. Może mi coś polecicie?
Edycja:
Ooo w tym momencie mi pokazuje, że są trzy osoby na blogu jednocześnie, a genialny GA dalej twierdzi, że mam tylko jedno wejście dzisiaj! No nie rozumiem!

środa, 1 stycznia 2014

Nowy...

Podobnie jak w poprzednim roku wzięło mnie na robienie planów, rozważanie celów i takietam ;-) Nie będę Was zalewać tym wszystkim, nie tym razem.
Może z czasem przyznam się tutaj do niektórych planów, a może pozostaną w wersji papierowej wyłącznie dla mnie.Tak czy inaczej ten rok szykuje się pełen zmian i ambitnych zamiarów, biorąc pod uwagę lata poprzednie ;-) Mam nadzieję, że uda się zrealizować chociaż połowę z nich, a gdyby udało się urzeczywistnić pełne 100% to by było... ojej... na samą myśl czuję dreszcz zdumienia i zachwytu.
Tak, chciałabym, żeby moje życie AŻ TAK się zmieniło.
   A Wam wszystkim, moi drodzy czytelnicy, obserwatorzy, komentatorzy - na ten nowy, świeżutki, niezapisany jeszcze rok życzę:
   Mnóstwa wspaniałych, fascynujących, odważnych marzeń = planów, takich, żeby się w Was wszystko rwało do ich urzeczywistniania. Życzę Wam też, aby się Wam udało je zrealizować. Najlepiej wszystkie! Żebyście na koniec 2014r. mogli powiedzieć, że to był cudowny, ekscytujący, rozwijający i pełen sukcesów rok...I tradycyjnie dużo zdrowia ;-)
...A Wy macie już swoją listę planów, marzeń i celów na ten rok? Robicie takie listy?
Blogging tips