sobota, 20 grudnia 2014

Parzenica w dwóch wersjach. Indygo i czerwono czarna.

Jak się współpracuje ze sklepem z rękodziełem, umiejscowionym na Podhalu, to nie uniknie się pewnych motywów.
Koralowców. Koralowej czerwieni. Czerwieni w ogóle.
Góralskich kwiatków.
Parzenic.
Tym razem dopadła mnie parzenica. Mała, drewniana, wycinana laserowo ze sklejki zapewne. Było ich dwie jako kolczyki. A jedna Pani zażyczyła sobie z nich naszyjnik. Znaczy z jednej.
Zamotałam ;-)
Tak powstała przeróbka połówkowego naszyjnika z kropelką (lub bez). Zamiast centralnego okrągłego motywu wstawiłam parzenicę, przedłużyłam ramionka (na wyraźne życzenie klientki) i oto jest nowy wzór.



Praktycznie natychmiast powstała też wersja bardziej zabudowana - bo przecież parzenice były dwie ;-) Tutaj pokazuję już jedną z kolejnych wersji, czarno - czerwoną, ona zresztą też powstała w dwóch odsłonach, tylko jakby światła teraz mniej do robienia zdjęć i nie wszystkie prace załapały się na sesję.


Osobiście wersja zabudowana bardziej mi się podoba (jeśli nie liczyć koloru, bo wolę niebieski ), ale różnie bywa. Co kto lubi. A Wam który wzór bardziej przypadł do gustu?

8 komentarzy:

  1. Pięknie to wygląda ;) też bardziej podoba mi się wersja zabudowana, choć wolałabym ją w jakichś turkusach,brązach :P ale to ja, bo ja takie kolory kocham :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turkusy + brązy są warte rozważenia i własnej wersji! Też kocham turkus :-)

      Usuń
  2. Wow very beautiful and striking to look at!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie się prezentują oba,ale gdybym to ja miała nosić to wolałabym pierwszą wersję :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne. Zdecydowanie wersja zabudowana, jakoś lepiej mi się komponuje :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Just love the necklace. Looks great...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips