wtorek, 31 grudnia 2013

Drewniany ażur i koraliki - na przekór

Ostatnio doszłam do wniosku, że jedną z moich cech jest odrobina przekory. Nie żebym zawsze mówiła "nie" kiedy inni mówią "tak", ale... np w kwestii twórczości często wychodzi ze mnie takie małe "a właśnie że zrobię po swojemu".
Tak też powstał ten naszyjnik. Na przekór zasadom, chociaż właściwie zgodnie z nimi.
Inspiracją do powstania tej pracy było...oczywiście że wyzwanie ;-) w Art-Piaskownicy. Wytyczne: perły, igła z nitką, wycinanka.... I przy ostatnim punkcie wychodzi moja przekora. Bo najwyraźniej chodziło o scrapbookingowe przydasie do kupienia w różnych sklepach... a ja..? A właśnie że nie! A właśnie że zrobię po swojemu! A właśnie że nie będę kupować scrapowych przydasi i bawić się pod dyktando! Żadnych kartek! Biżuteria!
Ale wycinanka ma być, najlepiej ażurowa...
Zaraz sobie przypomniałam o posiadanych jeszcze kilku kółeczkach drewnianych wycinanych laserowo - takich jak w tym płaszczu - tylko bez dziurek guzikowych.
Obejrzałam, polakierowałam i zabrałam się za robienie oplotu.
Tak powstał wisiorek z wodorostami, na których końcach są małe perełki. Pozostałe koraliki to Toho metalic Iris brown w rozmiarach 11o i 15o, oraz Opaque-Lusterd Navajo White 8o i 15o. U góry małe koralikowe kulki i łańcuszek miedziany. Długość taka raczej pępkowa, ale na razie zdjęcie nie wyszło.Dopracuję i wstawię.


A żeby nie było, że gdzie tu igła z nitką - wszystkie prace wyplatane z koralików, z wyjątkiem mojej jedynej koralikowej ważki, robię na nitce, bo tak mi wygodniej. Na zdjęciu dowód w postaci frędzla w trakcie pracy:


To by był ostatni mój biżuteryjny wyrób w tym roku.
Mam nadzieję, że w 2014 będę bardziej regularna w pokazywaniu Wam tutaj nowych prac.
Hmmm... do jutra..?

czwartek, 26 grudnia 2013

Karnawałowy krzywulec

Nadszedł czas pokazać, co powstało z czarno-miedzianego krzywulca, o którym wspominałam w zapoprzednim wpisie ;-)
Propozycje - zgadywanki były ciekawe: bransoletki, spinki, korona, a nawet figurka pawia! Kto wie, może potraktuję to jak inspirację i coś kiedyś popełnię. Dziękuję Wam serdecznie!
Niestety żaden z tych pomysłów nie był tym, o którym ja pomyślałam i za którego realizację zabrałam się natychmiast... tylko mi tak zeszło... ;-)
Praca szła powoli.Dorabiałam i dopasowywałam elementy jeden po drugim, robiąc notatki, żeby później nie musieć liczyć supełków ;-) Przymierzałam, przykładałam i znów supłałam....
A zaczęło się od środkowego, wygiętego dziwnie elementu.
Dołożyłam mu po bokach motywy z kolczyków - połówek, potem kolejne.... i dwa wisiorki okrągłe dwupołówkowe też znalazły swoje miejsce... widzicie je...?
...Taaak, w całości jest to niewątpliwie maska. Karnawałowa, koronkowa, czarna, z połyskującymi miedzianymi koralikami ( Toho 8o -Gold-Lustered African Sunset)


Zaznaczam, że odpowiednia raczej dla osoby o karnacji typu "jesień" lub "zima" (nie mogę się zdecydować ;-) )
Dla siebie planuję zrobić inną wersję kolorystyczną, bardziej dopasowaną do mojego "soft autumn"

https://www.etsy.com/listing/173792350/masquerade-mask-black-hand-tatted-lace?ref=shop_home_active

Ps.Wbrew nazwie w tytule - maska nie jest krzywa - to na cześć tego środkowego elementu, który w pierwotnym zamyśle miał być naszyjnikiem ale nie wyszedł hehe ;-)

Byłabym zapomniała - zgłaszam moją pierwszą w życiu maskę na wyzwanie w "Szufladzie"!
Zbiegło mi się wyzwanie z publikacją dzieła - więc czemu nie? ;-)

EDIT:
Dostałam wyróżnienie, więc czym prędzej się chwalę ;-) W zacnym gronie się znalazłam!

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2014/01/wyniki-otworz-szuflade-maska-karnawaowa.html

środa, 25 grudnia 2013

Plasterek agatu w oprawie - razy dwa


https://www.etsy.com/listing/173570350/agate-slice-pendant-with-tatted-lace-and?ref=shop_home_active


Ten wisior powstał wyłącznie dzięki wyzwaniu w Art-Piaskownicy - zaczęłam szukać w swoich zasobach czegoś w odpowiednim kolorze i znalazłam idealny plasterek agatu zawierający zarówno krem jak i dziwne toffee - beżowe odcienie brązu, a na dodatek to dziwne kryształkowo - ziarniste fakturalne coś w środku - podobno kryształy kwarcu, idealnie pasujące do wyzwaniowego obrazka:


Wisior jest różny z obu stron - naturalny plasterek kamienia, z jednej strony bardziej beżowy, z drugiej ma więcej kremowej obwódki.
Początkowo zamierzałam opleść go tylko dwukolorową, kremowo-brązową frywolitką, ale nierówność kamienia sprawiała, że koronka mogłaby się zsuwać. Zabudowałam wiec środek koralikową plecionką z koralików Toho w kolorach: 
Opaque-Lustered Navajo White (15o)
Inside-Color Crystal Gold Lined (15o i 8o)
Frosted Gold Lined Crystal (11o)


Zdjęcie na ręku chyba najlepiej pokazuje kryształki w środku kamienia, chociaż fotograf ze mnie kiepski ;-)


Wisior wstawiłam do sklepiku Etsy, podobnie jak drugi, lipowo-zielony. Ten też powstał w wyniku czegoś w rodzaju wyzwania - na etsowym forum "poletsy" jest taka forma promocji swoich prac - zgłasza się rzeczy w wybranym na dany tydzień kolorze, ze zgłoszonych prac powstaje tzw "treżer" czyli w wersji poprawnej "treasury". Jak taki treżer wygląda, można zobaczyć tutaj (klik na obrazek) A że ja nie miałam akurat niczego w zadanym zielonym kolorze, za to leżał mi na stole odpowiedni lipowy agat - popełniłam więc wisior. Warto było ;-)

https://www.etsy.com/treasury/OTgzODYwMXwyNzIyODY3MDk5/poletsy-in-linden-green



https://www.etsy.com/listing/172902607/agate-slice-pendant-with-tatted-lace?ref=shop_home_active

Na razie to tyle, chociaż wisiorów agatowych pewnie jeszcze się sporo pojawi, bo zaopatrzyłam się w kamyki na listopadowych targach minerałów :-)

czwartek, 24 października 2013

Końcówka fioletowej nitki

Miałam na szpulce taką resztkę bawełnianej nici w kolorze chłodnego fioletu. Taką, której już raczej nigdzie nie dokupię. Trzymałam ją nie wiem sama po co. A nuż do czegoś mi będzie bardzo potrzebna... W końcu się nad nią zlitowałam i postanowiłam ją zużyć. Nawlekłam sobie srebrne koraliki toho i wysupłałam bransoletkę według najstarszego mojego wzoru biżuteryjnego. Tak wyglądała pierwsza zrobiona przeze mnie bransoletka - supłana dla koleżanki w czerni i czerwieni. Od tego czasu robiłam z tego wzoru już wiele różnych kolorów, powstała nawet opaska. Lubię ten wzór bo znam go na pamięć, bo jest na jedno czółenko, bo w zależności od grubości nitki wychodzi cienka i delikatna albo duża, masywna i bogata.
Ta dzisiejsza fioletowa koronka wyszła średnia rozmiarem, ma tylko 3,1cm szerokości. Za to z długością poszalałam i zrobiłam dokładnie na wymiar mojej miarki-linijki, bez której nie byłabym w stanie zrobić bransoletki na "standardową" rękę. Moje nadgarstki są chudziutkie, jakby nie moje ;-) więc tą 19cm bransoletkę musiałam składać z tyłu na zakładkę, żeby jakoś zrobić zdjęcie.







Ze zdjęciami mam ten problem, że nie umiem zbyt dobrze uchwycić koloru fioletowego i czerwonego. Cóż, może kiedyś się nauczę ;-) Tutaj fiolet wyszedł OK, za to kolor ręki cokolwiek niezdrowy....
 
Byłabym zapomniała. Mam pytanie: Czy lubicie bransoletki które luźno latają wokół dłoni, czy takie przylegające jak mankiety?

Ps. W poprzednim poście zadałam zagadkę, co zrobię z "krzywulca". Krzywulec został rozbudowany i całość jest gotowa... tylko zdjęć porządnych brak, więc można dalej zgadywać ;-)


sobota, 12 października 2013

Myślę i tworze na płasko, a co wyszło?

Dziś postanowiłam pokazać wam jeden z często przeze mnie używanych sposobów tworzenia moich prac koronkowych. Mianowicie dorysowywanie na papierze do gotowego kawałka. Co prawda zwykle robię to na bądź jakim skrawku papieru, szkice nachodzą jeden na drugi i zawierają notatki odnośnie grubości nitki i ilości supełków, ale na potrzeby zdjęcia popełniłam taką pokazową pracę:




A zaczęło się od wisiorka. Był sobie sam jeden, miedzianorudy z czernią. Chciałam "coś" do niego dodać. A potem poszło.
Dwie wersje rozmiarowe podwieszenia - o właśnie, pytanie pierwsze: Które lepsze waszym zdaniem?


Potem powstały
-kolczyki - połówki,
-kolczyk nie-połówka, który stał się wisiorkiem owalnym
-wisiorek niesymetryczny, będący wynikiem pomylenia wzoru, więc postanowiłam dorobić do niego cosie i zrobić naszyjnik, ale...
-całkiem nie wyszedł - znaczy na naszyjnik toto się nie nadaje. Za to nadało się do wyzwaniowego zdjęcia do Art-Piaskownicy - "Na płasko"


Na koniec pokazuję zbliżenie mojego krzywulca i pytanie drugie: Co to będzie?



(tak, tak, wprawdzie początkowo myślałam, że to nieudany kawałek, ale COŚ z niego wymyśliłam, i to coś dużego! Kto zgadnie co? )


poniedziałek, 30 września 2013

Teal Diamond Necklace - naszyjnik i inspiracja

Today first time I write on my blog in english. I don't promise that I will always write in two language, but today is special occasion.

Dziś pierwszy raz piszę na moim blogu w języku angielskim. Nie obiecuję, że już zawsze będę pisać w dwóch językach, ale dzisiaj jest specjalna okazja.

Few day ago I saw this beautiful gown on Etsy - in this shop - full of incredible historic or fantasy costumes. I love this color and that photo is wonderful! Looks like a queen from tales of my childhood :-)
When I looked at more closely, I saw this little detail - necklace.
Of course, immediately I create my own lace wersion of this jewelry.
Then I asked for permission to use this beautifull photo here on the blog - to show you my inspiration and an example of matching clothes style.
In this way, I created this inspiration collage. Perhaps it is the first of many similar posts. I would like to show you more, from where are ideas for my jewelry. 

Kilka dni temu zobaczyłam tę piękną suknię na Etsy - w tym sklepie - pełnym niesamowitych historycznych i fantastycznych kostiumów. Uwielbiam ten kolor, a zdjęcie jest cudowne! Wygląda jak królowa z bajek mojego dzieciństwa :-)
Kiedy przyjrzałam się bliżej, zauważyłam ten mały szczegół - naszyjnik.
Oczywiście natychmiast zrobiłam swoją własną wersję.
 
Następnie zapytałam o pozwolenie użycia tego cudnego zdjęcia tutaj na blogu, aby pokazać Wam moją inspirację i pasujący styl ubrania.
Tak oto powstał ten inspiracyjny kolaż. Być może jest to pierwszy z wielu takich postów. Chciałabym Wam częściej pokazywać, skąd się biorą niektóre moje pomysły na biżuterię.







Do you like this necklace and inspiration?
Podoba wam się ten naszyjnik i inspiracja?


PS.And please, be gentle to my English version ;-)  I tried hard to make everything OK.

piątek, 20 września 2013

Grzebienie do włosów

Pierwszy grzebień do włosów pokazywałam już dość dawno temu tutaj - i obiecywałam, że będą kolejne...kiedyś ;-) I są. Tym razem mniej w nich frywolitki, a więcej koralików. Właściwie to głównie koralikowa plecionka, wykończona z jednej strony prostym wzorkiem koronkowym.
Pierwszy, biało-kryształowy ślubny grzebień jest dość duży, za to ten czerwony, chociaż mniejszy, nadrabia wyrazistym kolorem. Niestety mam problemy z uchwyceniem na zdjęciach czerwieni. Albo niewyraźne i rozmyte, albo zaczerwienione tło, a najczęściej oba przypadki razem. Nie mam pojęcia w czym rzecz, ale czerwienie i bordo-fiolety to dla mnie fotograficzny koszmar. Ech, prawdziwy fotograf by mi się przydał ;-)



czwartek, 19 września 2013

Jesienne paski ze wstążkami

Nie wiem, czy ktoś jeszcze z osób biorących udział w różnych wyzwaniach ma tak jak ja - czasem jedno wyzwanie mi nie starcza - dopiero drugie, całkiem inne, otwiera mi klapki w głowie i pojawia się pomysł.
Tak właśnie było z  jesiennym wyzwaniem na blogu "Projekt Wagi Ciężkiej" - po prostu za szeroki temat? Za dużo potencjalnych możliwości? Nie wiem, w każdym razie odłożyłam temat do przemyślenia i możliwe, że odwlekłoby się do "po terminie". Na szczęście niedługo potem pojawiło się wyzwanie w "Szufladzie" - paski i wstążki.
Z połączenia tych dwóch tematów powstał pomysł na bransoletkę. Jesienna w kolorystyce, szydełkowo - koralikowa, na 9 koralików w rzędzie, żeby paski były ładnie widoczne... i żeby się wstążki do środka zmieściły. Zawiązywana na podwójną kokardę.




wtorek, 17 września 2013

Fuksja czy patologiczny róż?

 Niesamowity energetyczny i bijący po oczach kolor, który można albo kochać, albo nienawidzić. Dorwałam taką nitkę i oczywiście przerobiłam na koronkę frywolitkową. Bransoletka to inna wersja turkusowej korony, oraz tej ulepszonej czarno-białej. Ostrzegałam, że będzie ich więcej - i jest. Na razie jedna, za to rzucająca się w oczy.
Lubicie ten kolor? Pasuje wam do czegoś?




Zamek i wspominki

O tym, czym się zajmowałam w czasach liceum - pisałam tutaj. Tak, byłam ceramikiem. Chodziłam do Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu.
Dlaczego o tym wspominam?
Ostatnio byłam w Wiśniczu. Przelotem. Widziałam się z koleżanką z klasy przez całe 15 min ;-) i na koniec zdołałam cyknąć zdjęcie najładniejszego obiektu w miejscowości.
Zamek.
Lubię zamki. Wszystkie, także te w ruinach. Wiśnicki zamek ruiną nie jest i w sumie jest ładny. No wiem - powinnam wychwalać itd - ale po prostu się opatrzyłam. Przez pięć lat liceum zawodowego (wtedy jeszcze istniało coś takiego i trwało właśnie 5 lat) widziałam ten zamek jedząc wszystkie posiłki, na części lekcji przez okno, wychodząc do sklepu i na wszystkich plenerach malarskich.... Trzeba było 11 lat, żeby z prawdziwą przyjemnością znów na ten zamek spojrzeć ;-)



A co do wspominków - przypomniało mi się ciekawe zdarzenie z samego początku mojej plastycznej kariery. To było jeszcze w czasie egzaminów wstępnych, które trwały kilka dni i w tym czasie pierwszy raz mieszkałam w internacie. Starsze koleżanki zaprosiły grupkę "nowych" zwanych "Gackami" na towarzyskie przepytywanie. Pewnie nikt już tego nie pamięta poza mną -  taki detal. Padało standardowe pytanie: "Na co idziesz?" Do wyboru była klasa A czyli tkactwo oraz sztukatorstwo, oraz klasa B czyli ceramika. Dziewczyny oceniały po zachowaniu, sposobie bycia, sama nie wiem po czym - i typowały: ty idziesz na ceramikę? Ty na sztukatorstwo? Tkaczka? Zwykle trafiały. Doszło do mnie i jedna z nich autorytatywnie stwierdziła:
-A ty jesteś tkaczka.
-Nie, na ceramikę idę - zdziwienie po obu stronach.....
 ...Cóż, po skończeniu ceramiki poszłam do studium odzieżowego uczyć się szyć, a teraz robię biżuterię z nitek... Chyba faktycznie coś we mnie z tkaczki siedziało. Czy ceramika to był błąd? Nie wiem, ale z pewnością gdyby moje życie było inne, byłoby nie moje ;-)

sobota, 31 sierpnia 2013

Koralowce

Komplet frywolitkowy z płatkami korala. Kontrast czerni i koralowej czerwieni. Taki trochę góralski folk w wersji frywolitkowej. Wzór chyba najprostszy z możliwych - i dobrze, bo za każdym razem koralowce są innego rozmiaru. Robiłam takich już sporo, (np tutaj, tutaj lub jeszcze tutaj) a ten pokazuję, bo zamiast całych bryłek połączone kilka plasterków - co daje ciekawy efekt. Cóż dodać, chyba tylko zdjęcia wstawię ;-)



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Teal - inna wersja naszyjnika z kroplą

Właśnie doszłam do wniosku, że ten naszyjnik to praca unikatowa, bez możliwości powtórki. Pozornie jest powtórką tego miodowego, jednak różni się... co gorsze nie zapisywałam ilości supełków na tej najcieńszej nitce - oploty kropelki w obu przypadkach różne i w obu już nie do odtworzenia. Nie sądzę, żebym się kiedyś zabrała za liczenie tych drobniutkich supełków ;-)
Takim sposobem prezentuję wam unikat z seri OOAK (One Of A Kind) czyli cienizna w wersji Teal



sobota, 24 sierpnia 2013

Komplet do trójlistka

Jakiś rok temu pokazywałam Wam wisiorek "trójlistek" i zapowiadałam, że zrobię nową koronkę na zawieszenie, bo na zdjęciu wisiorek tymczasowo podwieszony do bransoletki ;-)
Wreszcie nadejszła wiekopomna chwila i naszyjnik zrobiłam. Żeby mu nie było smutno, dorobiłam do niego kolczyki i nową bransoletkę.
Więcej szczegółów pod zdjęciami - przenoszą do sklepiku Etsy, tam jest więcej zdjęć :-)





Nawiasem mówiąc mam stronę na Fejsbuku ;-) jeśli by ktoś był zainteresowany, to zapraszam TUTAJ
To jest moja nowa strona, która powstała w związku ze zmianą nazw wszędzie gdzie się da z DorARTthea  na Land Of Laces. Zapraszam do polubiania ;-)

piątek, 23 sierpnia 2013

Przyjemny komplet - bo lubię....


Lubię:
1 - Czółenko - główne i ukochane narzędzie. Najlepiej "bursztynowe", najlepiej jedno - lubię wzory na jedno czółenko.
2 + 3 + 4 - Nitka w moim ukochanym kolorze "TEAL" i na dodatek w mojej ulubionej super uniwersalnej grubości ekstra cienkiej. To daje dużo możliwości! Ta akurat poliestrowa, tak pisze na metce. Osobiście nie odróżniam poliestrowych od poliamidowych czy innych "poli" - ale lubię je bardziej niż bawełniane. Mam wrażenie, że koronki z nich są "czystsze", bardziej praktyczne w użytkowaniu...i mają ten delikatny połysk.
5 - Powyższe w połączeniu dają Koronkę Frywolitkową - moja ukochana technika.
6 - Koraliki Toho - kocham je za ich równość. Można je nawlekać w ciemno, nie przebierając igłą z całego stosiku takich o podobnym rozmiarze i odrzucając te, które mają za małe dziurki... Po prostu perfekcyjne koraliki. I te kolory, gdybym miała tak z 3tys zł luzem to dałabym radę wydać je na same Toho, tyle tam cudnych kolorów :-) Tu akurat "transparent frosted teal"
7 - Biżuteria z koronki i koralików, czyli moja ukochana tematyka twórczości.
8 - A na koniec mały detal, który bardzo ułatwia mi życie: takie małe kółeczka. Nie jakieś zwykłe, ale 5mm kółeczka-ogniwka z super cienkiego drucika (średnicy 0,4mm, a nie jak zwykle 0,6 lub nawet 0,8 )
Taka grubość daje się wcisnąć w koraliki wrobione na dowolnie grubą nitkę. Pełna swoboda łączenia elementów.
...9 - Byłabym zapomniała o moim ulubionym szydełku, które przy robieniu frywolitki się przydaje. Czerwone - to akurat wada, ale za to małe, idealnej grubości i na dodatek dostałam je dawno temu od babci. Robiła nim wykończenia z nitek do chusteczek.


A skąd ta wyliczanka? Na blogu "Projekt wagi ciężkiej" ogłoszono takie właśnie przyjemne wyzwanie. Zainspirowałam się i wzięłam udział.

środa, 14 sierpnia 2013

Czarna siateczka i co z niej wyszło

Kiedyś dawno temu postanowiłam wyszydełkować sobie czarne siateczkowe rękawiczki. To było jeszcze w czasach, gdy nie umiałam robić koronek frywolitkowych, ale miałam już mój słomiany zapał w pełnym rozkwicie. Powstała część rękawiczki w formie równej siateczkowej elastycznej rury bez palców.....i zapału zabrakło. Została odłożona "na jutro" i stała się UFOkiem. Przeleżała sobie długo, aż wreszcie przypomniała mi o niej ówczesna współlokatorka - Ikka (przy okazji zobaczcie jej fantastyczne rysunki - warto!)
Szydełko nie do końca mi teraz po drodze (chyba że w szydełkowo-koralikowych sznurach, w których też się ostatnio zakochałam) ale coś jednak mnie olśniło i dorobiłam do szydełkowej sieci frywolitkowe zakończenie na palce. Potem mozolnie przedzieliłam siateczkę na pół, dorobiłam bransoletkowe zakończenie w nadgarstkach i oto gotowe rękawiczki! (po więcej zdjęć klik na obrazek)


Dumna z nich jestem bardzo, bo pomysł był radosnym olśnieniem, wykonanie okazało się nie takie proste ale dałam radę, na koniec wyszły takie eleganckie, ale w gotyckim stylu. I skończyłam Ufoka! ;-)
...A potem jeszcze trzeba było zrobić zdjęcia... Mam takie marzenie - nawiązać kontakt z kimś, kto by mi robił zdjęcia....takie cudne jak te, które sobie zapisuję na Pinterest....

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Korona w nowej wersji

Kto pamięta mój pierwszy wzór rozszerzającej się frywolitkowej bransoletki? Nazwałam ją "korona" - tak mi się kształtem skojarzyła, i tak już pozostało. Teraz dorobiłam jej na dole wzmocnienie, dzięki któremu nie odkształca się i trzyma swój rozszerzający się fason. Zyskała też prawie cały  centymetr na szerokości. Będzie takich więcej, bo bardzo mi się spodobała po przeróbce ;-)
Póki co ogłaszam wszem i wobec, że będę tu częściej, bo odwiesiłam firmę, w związku z czym muszę przemóc swoją fotograficzną niemoc i wstawiać rzeczy do sklepików ;-)




piątek, 17 maja 2013

Krajkowe UFO

Tą turkusową krajkę tkałam w sierpniu. Jak już utkałam potrzebny mi kawałek gładkiej jednolitej, zaczęłam się bawić i wymyślać, ile można zrobić wariantów wzorków na bazie tego samego układu nitek. Schemat razem z instrukcją nawlekania i tkania można znaleźć tutaj. Planowałam też rozpisać te próbne wzory, ale dość szybko sama się pogubiłam. Za to miałam na tyle przytomności umysłu, że tkałam każdego wzorku po 17-18 cm, żeby krajkę pociąć na kawałki i zrobić bransoletki. Ale oczywiście nie zrobiłam tego od razu. bo trzeba by rozmieszać klej dwuskładnikowy do biżuterii i takie tam wymówki. Tak powstało UFO. Odkładałam je na potem aż do teraz. Jak widać akcja się przydaje :-)
   Koniec końców bransoletki wkleiłam w końcówki przy pomocy Paverpolu, przelanego do poręcznej buteleczki z kleju do sztucznych szczęk - ma fajną końcówkę, doskonałą do precyzyjnego aplikowania po kropelce. Specyfik jako klej się świetnie sprawdził, więc wreszcie skończyłam.




Ps.Spokojnie. Nie będę wstawiać wszystkich sześciu bransoletek po kilka ujęć każda ;-) tylko tą jedną ze słonecznikową zawieszką, bo na zdjęciu zbiorczym ją pomyłkowo ułożyłam lewą stroną. Lewe strony krajek też wyglądają ciekawie, tylko bardziej chaotycznie.
Ps2. Ostatnio wzbogaciłam swe zasoby o całkiem inne schematy na krajki, więc pewnie na tej turkusowej serii się nie skończy. Ale to dopiero kieeedyś - jak skończę UFOki ;-)

środa, 15 maja 2013

Akcja zwalczania UFO ;-)

UFOki -  czyli wszystko to, co czai się po kątach i patrzy na mnie z wyrzutem. Wszystko to, o czym usiłuję pamiętać, o czym dawno zapomniałam, lub usiłuję wymazać z pamięci. Zaczęte, w różnych stadiach rozwoju, obiecane, wiszące nade mną jak pająk na suficie, gotowe wyskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, przyprawiając o nagły skok adrenaliny i myśl "muszę...". Zapełniające przestrzeń życiową mojego domu, przestrzeń w pamięci mojego dysku i zakamarki pamięci. Ssące energię, potrzebną na swobodną radosną twórczość.
UFOki czyli po prostu UnFinished Objects
Trzeba się ich pozbyć!
   Podobno jest dobra metoda na UFOki: zasada 6Z
1.ZNAJDŹ i ZGROMADŹ W JEDNYM MIEJSCU (żeby się znów nie rozpełzły)
2.ZAPISZ W PUBLICZNYM MIEJSCU LUB POWIEDZ KOMUŚ (żeby mieć zewnętrzną motywację)
3.ZRÓB OD RAZU (tak po prostu, często się da w 10min!)
4.ZAPLANUJ KIEDY ZROBISZ (jeśli trzeba, rozbij na małe, łatwe do zrobienia "na raz" zadania)
5.ZLEĆ KOMUŚ KTO ZROBI LEPIEJ I SZYBCIEJ (niech się poczuje superbohaterem)
6.ZNISZCZ (bo czasem nie warto tracić czasu i sił. Do zniszczenia zaliczam definitywne wyrzucenie,ale również spisanie na surowce do wtórnego przerobienia - ale wtedy to jest nowy, radosny projekt, a nie ufok!

Akcja Zwalczania UFOków tym razem zapoczątkowana tutaj - klik w banerek


Pasuje do wszelkich porządkowych planów i noworocznych postanowień ;-) więc radośnie przystąpiłam do zbiorowego zwalczania. Tym samym drugie Z - "Zapisz" mam zapewnione.
1sze Z czyli "Znajdź" odwalałam przez ostatnie półtora tygodnia i obawiam się, że to jeszcze nie koniec, więc lista póki co jest otwarta. Ale zrobiłam kawał solidnego porządku w szmatkach itp, więc pierwsza korzyść już jest! (DZIĘKUJĘ ZA TĄ AKCJĘ! Super motywacja do porządków!)
 Listę znalezionych ufoków podzieliłam na te związane z szyciem, ubraniami, lub po prostu tkaninami, oraz na tą drugą - ze wszystkim innym. Listy postanowiłam umieścić w zakładce u góry, bo ostatnio nie lubię mieć za dużo na pasku bocznym bloga.
Listy będą na obu moich blogach - bo na obu będę pokazywać efekty zwalczania - w zależności od kategorii ufoka. Poza tym akcji należy się odpowiednia reklama! Linki do konkretnych postów powinny ułatwić przeglądanie.

piątek, 12 kwietnia 2013

Zakładka drucikowa

Tak naprawdę elementy tej zakładki były gotowe już dawno temu. Bazę zakładki - "wędkę" z miedzianego drutu wyklepywałam chyba rok temu, planując większą ilość zakładek. Sam dzyndzołek powstał jako moja pierwsza w życiu praca wire - o tutaj pokazywałam. Zamierzchłe dzieje ;-)
Ale dopiero teraz przeglądając moje różne zasoby wpadłam na pomysł  połączenia tych dwóch elementów w całość. I jakby na zamówienie jednocześnie pojawiło się wyzwanie o tematyce "Zakładka" w wyzwaniowym blogu Digi Scrap. Nawet nie wiem, czy się nadaje, zakładka niby jest, ale nie papierowa, nie ma nic wspólnego ze scrapowaniem....Ale co tam ;-)





czwartek, 11 kwietnia 2013

Koniec zimy, koniec serwetki



Tak mi się zbiegło. Serwetkę skończyłam już kilka dni temu, ale dopiero teraz zdjęcia się udało zrobić. Podobno na każdym zdjęciu wnętrza powinno być coś żywego. Kwiaty, zwierzęta albo widok zza okna. Moje - trudno powiedzieć, żeby były zdjęciami wnętrza, ale serwetka wyszła spora i sama, pozbawiona towarzystwa wyglądałaby smutno, martwo. A przebiśniegi to cudne kwiatki. Chyba pierwszy raz udało mi się zrobić im sensowne zdjęcie.
W wyniku przerabiania wzoru w super szerokim rządku czwartym obwód serwetki się minimalnie zwiększył w stosunku do oryginału i łączące elementy między gwiazdkami musiałam zrobić większe. Zrezygnowałam też z jednego kółeczka w każdym motywie, dzięki czemu na styk starczyło mi nitki. Włącznie z supłaniem ostatniego malusieńkiego elementu z 5 resztkowych kawałków nitki. Łączeń na szczęście nie widać ;-)
  Tak więc dalszej części nie będzie, bo i wzór pozmieniany, i za dużo zamieszania z dobieraniem nitki oraz koloru...



Podsumowując - gdyby nie akcja supłania On-line, pewnie bym żadnej serwetki nie zrobiła. A tak mam - własnymi rękami robioną.
Może zrobię kiedyś następną, inną?
...Większą?
A wszystkim frywolitkującym polecam dalsze supłanie tej serwetki wraz z Renulkiem - to naprawdę fajna zabawa.
Blogging tips