poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Inny sznureczek frywolitkowy - Inspiracje po to są

Dziś poniedziałek (już..) więc pokażę supłany jakiś czas temu sznureczek, inspirowany moim podglądaniem. Trafiłam kiedyś na stronę bardzo utalentowanej frywolitkowej artystki. Nie poczytałam sobie raczej jej bloga, bo rosyjskich literek nawet nie rozróżniam, więc kontrolowanie googlowego tłumacza nie ma szans bytu, a jak on tłumaczy sam z siebie - wiadomo ;-) Za to napatrzyłam się na cudne fotografie. Piękne prace, obok których nie potrafię przejść obojętnie. Nie ma rady, mój poniedziałkowy (w założeniu) cykl inspiracyjny wcale nie będzie tylko poniedziałkowy, bo mam zamiar inspirować się intensywnie. Po prostu nie mogę nie spróbować!
Na tym zdjęciu udało mi się wypatrzyć, co i jak z tym sznureczkiem. Skojarzyłam z robionymi przeze mnie kiedyś serduszkami, nawlokłam koraliki i wysupłałam. Na początku coś krzywo wychodziło, ale doszłam do wprawy i właściwej liczby supełków.


Ten typ sznureczka ma tendencję do układania się po łuku, więc nadaje się na delikatne bransoletki, jak i na niezbyt długie,okrągłe nośniki do wisiorków. Mój jest dość długi, bo do dużego wisiora. Wyprostowany, nawet obciążony, ma tendencje do falowania lub skręcania. Swoją drogą może po prostu za ciasno te sznureczki ściągam?
Wisiorek z malowanego przeze mnie drewnianego kółka, opleciony frywolitką. Jasny turkusowy błękit i trochę srebrnej przecierki, plus czarna nitka. Koraliki mi tu spasowały kolorem, więc dorobiłam zawieszenie, bo sam wisior robiłam chyba jeszcze wczesną wiosną.
Żeby nie było za łatwo, taki rodzaj sznureczka też bym chciała rozgryźć, ale stanowczo mniej widać na zdjęciu inspiracyjnym, będzie kombinowanie ;-)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Krajka - film

Zostałam poproszona o wykonanie krajki na wymiankę. Podjęłam się tego, bo to doskonały powód, żeby wreszcie zrobić lepszy tutorial niż ten stary z początku mojego bloga. Już nie raz byłam pytana, jak przekręcać te tabliczki? W statystykach wyskakują mi zapytania o wzory krajek, a sam post okazał się popularnością bić na głowę wszystko, co do tej pory napisałam.
Postanowiłam więc podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat krajek, oraz krótkim filmikiem instruktażowym.

Zauważyłam, że rozrysowany kwadracikami wzór nawlekania odpowiada wzorowi na gotowej krajce (chociaż nie zawsze). W zależności od tego, czy będziemy przekręcać tabliczki tylko w jedną stronę, czy 4razy do siebie,4 razy od siebie, wzór ze schematu będzie się powtarzał jako kopia lub jako lustrzane odbicie. Myślę, że na temat wzorów utworzę osobny post, bo to temat rzeka i trzeba go będzie zilustrować przykładami.
A teraz zagadnienie nawlekania i układania tabliczek. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, starałam się tutaj, ale chyba lepiej będzie pokazać filmik... Przepraszam za jego jakość, nic lepszego nie udało mi się wycisnąć z mojego aparatu... Na dodatek kręcone prawą ręką a tkane lewą...uff, ciężko było ;-)



Do tego osobny filmik z samego procesu tkania. Nie umiem jeszcze połączyć filmów w jedną całość, więc musi być tak kawałkami ;-)


Mam nadzieję, że oba filmy będą pomocne. A teraz idę dotkać krajkę do końca,bo powinna juz byc gotowa i wysłana...

wtorek, 21 sierpnia 2012

Trójlistek wachlarzykowy

Właśnie sobie uświadomiłam, że prawie każdy mój wpis mogłabym podciągnąć pod mój cykl o inspiracjach. Dzisiaj właśnie zrobiłam przeróbkę na zasadzie "a co by tu do kompletu do tych kolczyków wymyślić". Czyli do koralikowych wachlarzyków (pokazywałam takie tutaj wraz z linkiem do schematu) Miałam dwa kolczyki i nagle pyk - olśniło mnie. Dorobiłam trzeci motyw, połączyłam w całość i jest. Pewnie jakbym się mocno postarała, złożyłabym wachlarzyki nawet w bransoletkę, ale takie dzieło to tyle roboty i taka masa koralików, że chyba zrezygnuję ;-P  Póki co powstał wisiorek. Zaczepiłam go tymczasowo na leżącej luzem bransoletce, która teraz robi na zdjęciu za naszyjnik ;-) Żeby ten wzór nadawał się na naszyjnik, musiałabym go odrobinkę przerobić, żeby się lepiej układał. Niewykluczone, że to zrobię, bo mi się bardzo to zestawienie podoba.



Tak sobie myślę: gdybym nigdy nie spróbowała zrobić wachlarzyków odgapionych żywcem z czyjegoś schematu, nigdy nie zrobiłabym też takiego wisiorka, całkiem własnego, ani nie przyszedłby mi do głowy ten pomysł, który właśnie mi przyszedł do głowy ;-)
.....Chyba spać nie pójdę dzisiaj....
A nie, jednak pójdę,bo mi się Toho skończyły.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Nowy rodzaj sznureczka - inspiracje po to są ;-)

Pierwszy raz na pomysł zrobienia warkoczyka z koralikami natrafiłam dzięki Pinterest, a konkretnie tutaj (klik) i tutaj (klik) (wystarczy kliknąć na zdjęcia,żeby trafić do strony źródłowej).
Takie niby nic. Prościzna. Ale jaka efektowna!
Robi się to szybciutko. Jedynym mankamentem w moim wypadku było trudne nawlekanie koralików 2mm na gruby sznureczek .Przypuszczam, że inny sznurek lub inne koraliki rozwiązałyby sprawę. Męczyłam się jednak z tymi akurat, bo postanowiłam zrobić coś w odpowiedniej kolorystyce na wyzwanie Szuflady. Zajrzyjcie sami, jakie cudne kolorki! Patrzę na nie i aż mi żal, że nie umiem patynować metalu. Jak tylko zobaczyłam to wyzwanie, przypomniał mi się ten wpis o patynowaniu. Niewyobrażalne kolory! Nawiasem mówiąc autorka tego bloga robi piękne i bardzo wyjątkowe koraliki, warto obejrzeć. Ja niestety patynować jeszcze nie umiem, więc pozostało mi dobieranie czegoś z posiadanych zapasów surowców. Koraliki musiałam ponawlekać w odpowiedniej sekwencji na wszystkie trzy sznurki, żeby kolory w gotowym sznureczku były w takiej kolejności, jak w wyzwaniu (bo tak sobie umyśliłam).


 
Cieszę się, że wypróbowałam tą technikę. Jest stanowczo szybsza niż supłanie frywolitkowego kręciołka, nawet wliczając w to przejścia z nawlekaniem ;-) A na dodatek gotowy sznureczek jest bardziej miękki niż moje skrętkowce i stanowi miłe urozmaicenie. Pewnie będę go jeszcze wykorzystywać, bo poszukuję wciąż różnych wariantów nośnika do frywolitkowych wisiorków. A póki co mam z niego bransoletkę z gatunku "owiń, zawiąż i zapomnij" - leciutka, wygodna, można ją moczyć, spać w niej itd. Bardzo wakacyjna wersja na resztki letnich upałów ;-)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Jak uporządkować muliny

W ramach serii o porządkowaniu swojej twórczej przestrzeni, postanowiłam podzielić się z Wami moim sposobem na porządek w mulinach. Lubię od razu widzieć kolory, kiedy czegoś szukam, dlatego ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Wykonany kilka lat temu, sprawdzony i działa!



Potrzebne są:
 *kieszonki foliowe do segregatora
 *segregator ;-)
 *nożyczki
 *maszyna do szycia z funkcją zygzaka
 *długopis
 *linijka
  1. Przygotowane kieszonki należy ułożyć tak,żeby pasek z dziurkami miały po prawej stronie,a otwarty brzeg na dole. To pomaga nie pomylić się w wycinaniu, kieszonki będą otwarte zawsze po tej samej stronie.
  2. Wycinamy w wierzchniej warstwie folii prostokąt: wzdłuż białego paska tuż obok zgrzewu, zakręcamy przy zgrzewie na górnym brzegu na długości 2-4cm i z powrotem do otwartego brzegu kieszonki. Powtarzamy czynność we wszystkich kieszonkach.(zdj.3, zbliżenie - zdj.4)
  3. Dzielimy kieszonkę na 5 - 6 części (zależy,czy mamy dużo mulin jednego koloru), rysujemy linie pomocnicze długopisem. Przy podziale na 6 mieści mi się swobodnie 3-4 pasemka, ale 5 też się da upchnąć.
  4. Ustawiamy maszynę do szycia na dość szeroki i niezbyt gęsty zygzak i przeszywamy kolejno: otwarty brzeg kieszonki, oraz pozostałe zaznaczone długopisem linie, zaczynając od środkowej. Folia na ząbkach może nie chcieć się przesuwać, trzeba ją prowadzić ciągnąc delikatnie z tyłu.


I gotowe! W powstałe małe kieszonki wkładamy sobie mulinki, wpinamy do segregatora i odstawiamy :-)
Minusem jest to, że segregator trzeba odkładać na płasko, lub ustawiać grzbietem do góry, by muliny miały kieszonki ustawione do góry i nie wypadały, nie obrywały dziurek zwisając na jedną stronę. Ale porządek w mulinach wart jest wygospodarowania specjalnego miejsca dla segregatora :-) Zabałaganione poplątanymi nitkami pudełko stanowiłoby większy problem!
Takie rozwiązanie może się bardzo przydać osobom haftującym oraz miłośniczkom plecenia bransoletek z muliny :-)
Przy okazji - w planie mulinowa krajka z filmikiem instruktażowym :-) Jak mi się uda go nakręcić ;-)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Y-wąż czyli oczka pętelki i dużo buziek ;-)

 Wykorzystałam rozdwajającego się węża! Koraliki z niego też ;-) Zaraz mi się skojarzył z tematem wyzwania, na które miałam machnąć ręką, bo mi nic do głowy nie przychodziło...
Wyzwanie "OKO" w Art-Piaskownicy

A tak wyglądają moje kolczyki -oczka ;-)



A jeśli ktoś nie widzi oczu w moich kolczykach, zamieszczam zdjęcie wyjaśniające ;-)


Wykorzystałam resztki Toho i poważnie myślę o następnym zamówieniu, bo te parę próbnych kolorów rozkręciło mój apetyt koralikoholiczki ;-)
A tymczasem w przygotowaniu filmik instruktażowy, ale wcale nie koralikowy ;-)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Inspiracje - po co są?

To tak pięknie brzmi: "W internecie jest tyle inspiracji"
Tak, tylko co z nimi zrobić?
*Zapisać sobie obrazek na dysku. Jest obrazek, nie ma linku, autora ani sposobu,żeby je znaleźć. (Ps. czy istnieje jakaś funkcja znalezienia w sieci takiego samego/różniącego się tylko rozmiarami obrazka?
*Zapisać link w zakładkach. Ta metoda ma jeszcze większy mankament: nie widać, co się zapisało.Jak się ma linków kilkaset w jednym linkowym folderze, a folderów kilkadziesiąt, znalezienie właściwego zdjęcia graniczy z cudem.
*Pinterest :-) Ooo tak, to już jest coś super. Foldery są, obrazki widać, link obowiązkowo podłączony... I na dodatek można się swoimi linkami bez problemu podzielić z innymi! (kto chce, zapraszam do paska na górze strony). Cód, miód i orzeszki!
Dobrze..Tyle o zbieraniu.
Ale po co są inspiracje?
;-)
Żeby się inspirować!
W Praktyce!
Czyli działać, a nie tylko chomikować. Odtwarzać, przetwarzać, robić mniej lub bardziej wierną/przerobioną kopię.
Czy uważacie, że inspirowanie się czyimiś pracami to zaprzepaszczanie własnego talentu i twórczych zdolności? Albo zawsze plagiat? 
Uważam, że to sposób na rozwój, na poznawanie nowych technik, kształtów, surowców... 
Zresztą inspirowanie się to temat rzeka i można go bardzo różnie postrzegać. Sama inspiruję się na wiele różnych sposobów. Bo dla mnie Inspiracja to nie tak po prostu skopiowanie czyjejś pracy. Inspiracja to zewnętrzny impuls, pobudzający własny, twórczy proces myślowy.

Chciałabym podzielić się z Wami moimi inspiracjami. Ale nie na zasadzie "macie tu kilka zdjęć znalezionych w sieci". Od tego mam Pinterest ;-) Tutaj będę pokazywać inspiracje doprowadzone do realizacji, wraz z próbami zapisu procesów myślowych ;-) 
Że sprawa wcale nie jest taka oczywista, jak się wydaje, doskonale ilustruje przykład tych kolczyków,  pokazywanych przeze mnie dawno temu. W końcu zrobiłam sobie kopię kolczyków wzorcowych, ale ile się przy tym nauczyłam! Niestety źródła zdjęcia wzorcowego nie znalazłam :-(

A ponieważ ten wpis jest początkiem mojej cotygodniowej, poniedziałkowej serii, pokażę dziś moją inspirację i jej niepokaźne efekty:

Trafiłam ostatnio na blog Artigia, a konkretnie na ten post. Super,prawda? Niepozorne, ale dla mnie to jest techniczne odkrycie!
Węże mnie ostatnio wciągnęły. Nie widać tego,bo dopiero dzisiaj dotarły zamówione końcówki. Ale pomysł połączenia dwóch węży mnie zachwycił. Co ciekawe, niejasno rozważałam w głowie podobne techniczne zagadnienie już kilka dni wcześniej, tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć,po co mi to było. Chyba do lariatu, taką łącznikową ósemkę - podwójną rurkę chciałam zrobić..a może coś innego..?
Kiedy zobaczyłam różne wersje rozdwajającego się węża, postanowiłam zaraz się tego nauczyć.
Nawlokłam niebieskie Toho i zaczęłam dłubać. Wyszło takie coś, po dołączeniu dodatkowej bransoletki w paski. Śmieszny twór, który uwieczniłam i zaraz sprułam. Próbka ćwiczeniowa. Ale i tak dumna jestem, bo sama do tego doszłam. Pewnie muszę jeszcze poćwiczyć, żeby było ładne, płynne przejście bez wystających z braku miejsca koralików. Takim sposobem mam na koncie jedną inspirację i cztery nowe chwyty szydełkowo-koralikowe! Tak, cztery: poszerzanie węża, zwężanie węża, dzielenie węża na dwa węższe oraz dorabianie dalszej części do zakończonego już sznura od obojętne którego końca. Co tam, że na razie wygląda to cokolwiek śmiesznie ;-)


Od razu zaznaczam, że podlinkowany naszyjnik mam zamiar skopiować sobie w innym kolorze, może częściowo we wzorek, może z innym zakończeniem dołu.Jak tylko będę miała nowe koraliki w wystarczających ilościach ;-) Przecież to idealna wersja sznura szydełkowego dla osób o krótkiej szyi! I jestem ciekawa,czy Artigia zrobi opis do rozdwajanych węży, tak jak obiecywała, fajnie by było porównać techniki.
A pomysłów wynikających z nowych technik mam już przynajmniej trzy. Tylko koralików brak :-(


czwartek, 2 sierpnia 2012

Komplet nieskompletowany

Tak,tak.Dopadły mnie sznury szydełkowo-koralikowe. Dopadły na amen, więc może to i dobrze, że nie mam chwilowo końcówek do nich. Leżą sobie wężyki różnokolorowe, przybywa ich, ale może nie będę nikogo tutaj zanudzać codziennie innym jednym cosiem, tylko wrzucę hurtem. Jednak uświadomiłam sobie, że właściwie przez te sznury i końcówki jakoś tu cisza zapadła. Tak bardzo chciałam choć jeden sznur wykończyć, żeby nie było że nic nie robię...I pochwalić się, że już umiem...I skompletować sobie biżuterię do sukienki, którą wczoraj skończyłam szyć...



W końcu wymyśliłam. Nawlokłam węża na drut pamięciowy i zakończyłam zwykłymi małymi przekładkami. Nie jest to rozwiązanie idealne, bo jedną z zalet normalnych wężowych bransoletek jest ich miękkość i giętkość. Moje bransoletki tych cech nie posiadają, ale i tak mi się podobają. Poza tym to pierwsza próba węża spiralnego z dwóch rozmiarów koralików. Mam jeszcze taki z trzech rozmiarów, bardziej skręcony i wyraźny, ale na drut się nadziać nie dał.
Drugi wąż jest z ciut nieregularnych krótkich rurek w opalizującej... hmm zielonkawej czerni. Podoba mi się noszony razem z tym pierwszym.
Do niby kompletu wykończyłam kuleczki beaded balls w dziwnym opalizującym zielonym kolorze. Wyplecione na kulkach 8mm najmniejszymi tocho15  Oczywiście według wzoru Weraph, od której zaraziłam się i wężami i kuleczkami. Kuleczek też będzie więcej, tylko nie wiem kiedy. Zakochałam się w nich, ale są czasochłonne, a doba dalej ma 24 godziny i nie zamierza tego zmieniać :-/

środa, 1 sierpnia 2012

Wachlarzyki nie tylko kolczyki

Wachlarzyki sobie popełniłam. Moje własne. Te najsłynniejsze, według schematu Weraph. Bardzo sympatycznie się je plecie.


Toho Silver Lined Gray plus 4mm grafitowe. Dość ciemne, ale bardzo eleganckie kolczyki wyszły :-) .


Mieszanka wszystkiego, są tu nawet krótkie rurki, imitujące rozmiar 3mm :-) Kolor wiodący to turkusik Opaque Frosted, który bardzo polubiłam.

Miałam jeszcze opalizująco zielone, ale zdekompletowałam, bo mi się do wyzwania z zamkiem nadał jeden (drugi został na razie bez przeznaczenia, może mu parę dorobię) Ale o tym to już na moim szyciowym blogu (zapraszam, sama siebie zadziwiłam tym co wymyśliłam)

Blogging tips