poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Inspiracje - po co są?

To tak pięknie brzmi: "W internecie jest tyle inspiracji"
Tak, tylko co z nimi zrobić?
*Zapisać sobie obrazek na dysku. Jest obrazek, nie ma linku, autora ani sposobu,żeby je znaleźć. (Ps. czy istnieje jakaś funkcja znalezienia w sieci takiego samego/różniącego się tylko rozmiarami obrazka?
*Zapisać link w zakładkach. Ta metoda ma jeszcze większy mankament: nie widać, co się zapisało.Jak się ma linków kilkaset w jednym linkowym folderze, a folderów kilkadziesiąt, znalezienie właściwego zdjęcia graniczy z cudem.
*Pinterest :-) Ooo tak, to już jest coś super. Foldery są, obrazki widać, link obowiązkowo podłączony... I na dodatek można się swoimi linkami bez problemu podzielić z innymi! (kto chce, zapraszam do paska na górze strony). Cód, miód i orzeszki!
Dobrze..Tyle o zbieraniu.
Ale po co są inspiracje?
;-)
Żeby się inspirować!
W Praktyce!
Czyli działać, a nie tylko chomikować. Odtwarzać, przetwarzać, robić mniej lub bardziej wierną/przerobioną kopię.
Czy uważacie, że inspirowanie się czyimiś pracami to zaprzepaszczanie własnego talentu i twórczych zdolności? Albo zawsze plagiat? 
Uważam, że to sposób na rozwój, na poznawanie nowych technik, kształtów, surowców... 
Zresztą inspirowanie się to temat rzeka i można go bardzo różnie postrzegać. Sama inspiruję się na wiele różnych sposobów. Bo dla mnie Inspiracja to nie tak po prostu skopiowanie czyjejś pracy. Inspiracja to zewnętrzny impuls, pobudzający własny, twórczy proces myślowy.

Chciałabym podzielić się z Wami moimi inspiracjami. Ale nie na zasadzie "macie tu kilka zdjęć znalezionych w sieci". Od tego mam Pinterest ;-) Tutaj będę pokazywać inspiracje doprowadzone do realizacji, wraz z próbami zapisu procesów myślowych ;-) 
Że sprawa wcale nie jest taka oczywista, jak się wydaje, doskonale ilustruje przykład tych kolczyków,  pokazywanych przeze mnie dawno temu. W końcu zrobiłam sobie kopię kolczyków wzorcowych, ale ile się przy tym nauczyłam! Niestety źródła zdjęcia wzorcowego nie znalazłam :-(

A ponieważ ten wpis jest początkiem mojej cotygodniowej, poniedziałkowej serii, pokażę dziś moją inspirację i jej niepokaźne efekty:

Trafiłam ostatnio na blog Artigia, a konkretnie na ten post. Super,prawda? Niepozorne, ale dla mnie to jest techniczne odkrycie!
Węże mnie ostatnio wciągnęły. Nie widać tego,bo dopiero dzisiaj dotarły zamówione końcówki. Ale pomysł połączenia dwóch węży mnie zachwycił. Co ciekawe, niejasno rozważałam w głowie podobne techniczne zagadnienie już kilka dni wcześniej, tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć,po co mi to było. Chyba do lariatu, taką łącznikową ósemkę - podwójną rurkę chciałam zrobić..a może coś innego..?
Kiedy zobaczyłam różne wersje rozdwajającego się węża, postanowiłam zaraz się tego nauczyć.
Nawlokłam niebieskie Toho i zaczęłam dłubać. Wyszło takie coś, po dołączeniu dodatkowej bransoletki w paski. Śmieszny twór, który uwieczniłam i zaraz sprułam. Próbka ćwiczeniowa. Ale i tak dumna jestem, bo sama do tego doszłam. Pewnie muszę jeszcze poćwiczyć, żeby było ładne, płynne przejście bez wystających z braku miejsca koralików. Takim sposobem mam na koncie jedną inspirację i cztery nowe chwyty szydełkowo-koralikowe! Tak, cztery: poszerzanie węża, zwężanie węża, dzielenie węża na dwa węższe oraz dorabianie dalszej części do zakończonego już sznura od obojętne którego końca. Co tam, że na razie wygląda to cokolwiek śmiesznie ;-)


Od razu zaznaczam, że podlinkowany naszyjnik mam zamiar skopiować sobie w innym kolorze, może częściowo we wzorek, może z innym zakończeniem dołu.Jak tylko będę miała nowe koraliki w wystarczających ilościach ;-) Przecież to idealna wersja sznura szydełkowego dla osób o krótkiej szyi! I jestem ciekawa,czy Artigia zrobi opis do rozdwajanych węży, tak jak obiecywała, fajnie by było porównać techniki.
A pomysłów wynikających z nowych technik mam już przynajmniej trzy. Tylko koralików brak :-(


2 komentarze:

  1. inspiracja...też znajduję ją w necie, przeważnie jest tak, że np. wzór koronki klockowej albo haftu richelieu służy mi jako rysunek do makramy szydełkowej, a biżuteria "z drutu" czasami do moich zamkowych tworów, generalnie wykonuję to coś w zupełnie innej technice niż autor
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Też bardzo często tak robię! :-) Ale o tym to już się będę rozpisywać przy następnej okazji. Ale miło wiedzieć,że nie tylko ja tak mam ;-)

      Usuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips