poniedziałek, 20 lutego 2012

Frozen - Szklana stłuczka w oprawie


W wyzwaniu Art - Piaskownicy chodziło o wykorzystanie szklanych rzeczy zalegających w domu...Cóż, TE rzeczy zalegały mi w domu ładne dwa lata, chociaż ich pochodzenie jest raczej podwórkowe... Otóż pewnej urokliwej letniej nocy wjechała sobie na nasze podwórko (wg.relacji mojej mamy) jakaś pani. Samochodem wjechała i chciała sobie zawrócić. Miejsce niby jest, jak się na trawnik wjedzie(!!), ale jakoś ta pani się nie zmieściła i uderzyła tyłem w śliwkę. Wysiadła, obejrzała połamane to coś plastikowe z tyłu, (stąd mama wiedziała,że to pani,nie pan) wsiadła, ruszyła do przodu i uderzyła przodem w wisienkę... W końcu wyjechała i tyle jej było. Drzewka przeżyły, trawnik odrósł, a połamane śmiecie spod śliwki i potłuczone szkło spod wisienki trzeba było pozbierać spomiędzy kwiatków... Niektóre kawałki szkła tak się nie do końca rozpadły i wyglądały jak tafla lodu, kwintesencja mrozu. Zebrałam co większe i stabilniejsze, wpakowałam do pudełeczka i zostawiłam, żeby pomysł dojrzał.... Przy okazji porządków przypomniałam sobie o tych skarbach, więc kiedy przeczytałam temat wyzwania "Recykling - szkło", zaraz skojarzyłam, że to doskonała okazja pozbyć się zalegających zapasów :-)
Początkowo (tzn dawno temu, przy zbieraniu spod drzewa) zamierzałam je opleść tradycyjnie frywolitką,ale takie szkło ma ostre kanty i po pierwsze wymaga podklejenia czymś przezroczystym - nie kropelkopodobnym, a po drugie takiego oplotu, żeby ostrości bezpiecznie schować.
Postanowiłam spróbować nowej dla mnie wciąż techniki koralikowej. Trudno mi teraz powiedzieć,czy to haft koralikowy, czy pseudo Peyote, bo po prostu kombinowałam na żywioł. Użyłam kawałków grubej,naturalnej skóry w kremowym kolorze, która niestety pod wpływem kleju ściemniała, i szkiełko ma teraz tło brązowe. Pomagałam sobie klejem, żyłką i dodatkowymi kawałkami sztucznego zamszu.. Ot zaszalałam. Może jeszcze popełnię coś w tej technice, choć muszę przyznać, że to JEST bardzo pracochłonna dziedzina rękodzieła.
Na koniec jeszcze dwa zdjęcia, w tym jedno z etapu "w trakcie",widać na nim spękanie szkiełka :-)


5 komentarzy:

  1. żebyś nie napisała, że to potłuczone nie do końca szkło, to w życiu bym nie zgadła :) wygląda jak piękny kamień, coś ala agat :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak,potłuczone szkło,ale samochodowe,to się chyba nazywa antyrozpryskowe czy jakoś tak. Normalne szło się tak nie trzyma.Ale i tak trzeba było solidnie podkleić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł, gdybyś podłożyła coś morskiego pod spód....byłoby takie...Twoje:) Koralikowanie kaboszonów ceramicznych mnie nęci, ale tak jak mówisz...pracochłonne masakrycznie.
    Czekam na następne prace w tej technice:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł, faktycznie szkło imitować może szlachetny kamień :)
    Gratuluję wyróżnienia w wyzwaniu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips