poniedziałek, 31 grudnia 2012

W Nowym Roku

 Tym razem nie będę robić kolażu, bo postanowienia w tym wpisie dotyczą bloga i mojej twórczości, więc ciężko by było....
W 2013 r postanawiam co następuje:
  1. Powrócę do serii "Inspiracje po to są.." czyli do inspiracji wykorzystanych w praktyce, a nie tylko zachomikowanych na "może kiedyś". Z tym, że przenoszę je na czwartek, bo poniedziałek był jakiś ciężki.... Tzn dla jasności - czwartek musowo, co tydzień, a oprócz tego im częściej tym lepiej, bo inspiracji mam duuużo!
  2. Nie zostawię bloga odłogiem na całe tygodnie, a nawet postaram się pisać częściej niż raz w tygodniu ;-) Czyli duuużo tworzyć!
  3. Zrobię sobie nowy baner 
  4. I nowe zdjęcie profilowe
  5. Seria o porządkowaniu mojego twórczego światka doczeka się kontynuacji w styczniu 2013 (bo mnie bałagan zatopi)
  6. Projekt  "Renowacje" zacznę od 7stycznia i skończę w styczniu pierwszy etap (tak, tak, wiem, że nie wiecie o co chodzi, się dowiecie - niedługo!)
  7. Drugi etap "Renowacji" w planie na wiosnę, chyba, że mi się uda wcześniej.
  8. MOTYW SERCE - reaktywacja zabawy z poprzedniego roku
  9. Nauczę się robić zdjęcia z porządnym białym tłem.
Na razie chyba tyle. Jest jeszcze cała seria planów-marzeń, które sama nie wiem jak zrealizować. Chodzi o to, że...Chciałabym wznowić działalność mojej firmy, ale płacenie pełnego Zusu mnie przeraża. Gdybym jednak spróbowała rozkręcić działalność na nowo po prawie rocznej przerwie, to chciałabym:
  • Reaktywować sklepik na Etsy, z co najmniej 100 produktów
  • Wystawić swoje prace w conajmniej trzech galeriach internetowych w Polsce (nie po 5 rzeczy oczywiście!)
  • A co za tym idzie, opracować sobie system pakowania biżutków do wysyłki
  • Wziąć udział w jakichś targach, kiermaszu...
  • Ruszyć na podbój galerii stacjonarnych, może tym razem się uda?
  • Przygotować jakąś piękną sesję zdjęciową z moimi koronkami
  • Chciałabym, żeby moje biżutki trafiły do jakiejś gazety modowej / ślubnej (jakieś pomysły, jak to osiągnąć? ;-)
 Uff, szykuje się pracowity rok. Pełen nadziei, mimo wszystko. Ciekawe, ile z tego wszystkiego uda mi się zrealizować?
A wy macie jakieś postanowienia noworoczne? Plany wytyczające kierunek? Dajcie znać, poczytam, może się zainspiruję i coś sobie dopiszę? ;-)

PS. To wcale nie jest długa lista postanowień, mam taką rozbudowaną (wieloletnią chyba) listę 100 rzeczy które chciałabym zrobić/umieć/mieć/zobaczyć ;-) Zainspirował mnie ten wpis.
Właściwie nie dobiłam do 50 - lista jest otwarta, ale obejmuje takie hasła, które można by rozbić na 10-20 etapów...O małych krokach do celu fajny wpis jest tutaj.

Na koniec życzę Wam, aby się Wam spełniły wszystkie dobre marzenia, a cele okazały się na wyciągnięcie ręki. Szczęśliwego Roku 2013!

sobota, 15 grudnia 2012

Piąta śnieżynka ;-P

Obiecałam, więc pokazuję moją piątą frywolitkową gwiazdkę. Z poślizgiem niezamierzonym, ale dopuszczalnym. Nie dość, że się wyrobiłam przed końcem wyzwania, to jeszcze nawet przed świętami ;-)


Ta wyszła najbardziej czubiasta, największa ze wszystkich.Na schemacie zaznaczyłam na granatowo pierwszy rządek, a na czerwono - różowo drugi (na czerwono zaznaczona połówka kółeczka robiona drugim czółenkiem, czyli konieczna jest umiejętność robienia kółeczek dzielonych czy odwróconych, czy jak je tam zwą...)
 Ten wzór powstał jako modyfikacja zachomikowanej dawno temu brązowej próbki...serduszka. Dawno temu miałam manię - usiłowałam zrobić ładne serduszko frywolitkowe. Coś tam wyszło, miałam dopracować... i zamiast serduszek powstała gwiazdka ;-)
 Jak się wyrobię, to skończę coś, co zaplanowałam na moje własne wyzwanie "Zimowe Wieczory"
ale nie jestem pewna, czy mi się uda, bo ciężki tydzień mam, zagoniony jakiś :-/

środa, 12 grudnia 2012

Z turkusowych koralików

Nie wiem jak to się stało, że jeszcze tych kolczyków nie pokazywałam, w każdym razie zrobiłam je już bardzo dawno temu. Bardzo proste plecionki, wzór to odrobinkę zmodyfikowany początek kulki. Moje ukochane turkusowe Toho, oraz zwykłe szklane kuleczki 4mm oraz czarne fasetowane kropelki.


Mam przygotowaną dla Was kolejną gwiazdkę frywolitkową, ale baterie w aparacie zażądały urlopu.Cóż było robić, niech sobie odpoczną w ładowarce...

czwartek, 6 grudnia 2012

ŚNIEG - Wczorajsza zaspana gwiazdka

A raczej dwie, bo mi wyszły dwa bardzo podobne wzory. Nie miałam siły wczoraj obrabiać zdjęć, zaliczyłam taki zawias, że nie wiedziałam za bardzo, co kto do mnie mówi. Ot tak po prostu Wielka Senność mnie ogarnęła i zamiast siedzieć przed kompem do północy albo i dłużej - poszłam spać po dziesiątej.
  Wczorajsza gwiazdka jest zrobiona na jednym czółenku moją odwracaną techniką z braku czółenek. Ładniej będzie wyglądała robiona normalnie dwoma czółenkami, bo się łuczki nie będą załamywały w miejscu zaznaczonym czerwoną kropką - tam robiłam zamianę nitek. Zielonymi kropkami zaznaczone są pikotki łączące. Pierwszy rząd niebieskimi cyferkami, drugi fioletowymi.



Bardzo podobne, prawda?
Dziś wieczorem pewnie wstawię jeszcze moją dzisiejszą gwiazdkę. I nie przejmujcie się że nie wyrabiacie, wyzwanie nie polega na zrobieniu moich śnieżynek na czas ;-) A na czym polega - trzeba sprawdzić we wpisie na pasku górnym i ewentualnie w tym o śniegu ;-)

wtorek, 4 grudnia 2012

Wyzwanie - ŚNIEG - trzecia śnieżynka

Tym razem króciutko i prościutko, bo mi się późno na post zebrało.
Wzór na frywolitkową gwiazdkę nr3 tym razem naprawdę na jedno czółenko plus kłębek. I bez koralików, chociaż podejrzewam, że gdyby w wewnętrzne łuczki wrobić koraliki, można by powtórzyć schemat plecionki z pierwszej gwiazdki.


Dziękuję wszystkim za komentarze dotyczące gwiazdek, cieszę się, że najwyraźniej komuś się przydadzą :-)
PS.Zadziwiająco dobrze mi wyszło to zdjęcie przy sztucznym świetle, tylko cień palca widać ;-) Ale co tam ;-P
Pozdrawiam wszystkich zaglądających!

poniedziałek, 3 grudnia 2012

ŚNIEG - drugi wzór na frywolitkową śnieżynkę



Zgodnie z postanowieniem pokazuję następną gwiazdkę. Ta także ma rozetkę wyplecioną z koralików, a oprócz tego przy jej robieniu odkryłam taki mały tik - zamianę nitek! Wszystko dlatego, że mi się czółenko wzięło i pękło...W związku z tym mam deficyt luźnych czółenek i najchętniej robiłabym wszystko na jednym plus kłębek. Tą gwiazdkę zaczęłam robić na dwóch, druga nitka symbolicznie nawinięta na to złamane - i oczywiście okazało się w połowie, że na pewno mi jej braknie. Bez sensu dowiązywać na ostatnim ramieniu gwiazdki, więc zaczęłam kombinować, co by tu zrobić, żeby mi tej nitki jednak starczyło. I nagle mnie olśniło. I co tam, że być może wyważam otwarte drzwi. Dla mnie to było odkrycie, więc się dzielę.
A chodzi o to,że zawsze trzymałam się zasady, że kółeczka w jedną stronę są robione z czółenka, a łuczki z kłębka, lub z drugiego czółenka. Ewentualne kółeczka w drugą stronę musowo wymagają drugiego czółenka, bo przekładanie palcami dłuuugiej nitki z kłębkiem nie jest fajnym zajęciem.


Żeby przyoszczędzić feralnej nitki, postanowiłam zamienić ją miejscami z tą od pierwszego - dobrego czółenka. Zrobiłam taką przeplotkę - pół supełka jak od wiązania sznurowadeł ;-) i po zaciągnięciu okazało się, że nitką, którą robiłam kółeczka środkowe mogę teraz zrobić też to zewnętrzne kółeczko. Po zamknięciu kółeczka zrobiłam drugą przeplotkę i znów mogłam robić łuczek normalnie.
Co mi to dało?
1) Uświadomiłam sobie, że sporo wzorów mogę robić na jednym czółenku, co mnie bardzo cieszy!
2) Dodatkowe supełki-przeplotki po obu stronach brzegowego kółeczka wzmacniają łączenie. Kółeczko nie kiwa się już na dwóch nitkach, co mnie niesamowicie denerwowało i odrzucało od niektórych wzorów.


Tak więc wbrew pozorom schemat jest na jedno czółenko! Na nitkę na czółenku nawlekamy sobie 12 małych koralików Toho11 jeśli planujemy wrabiać rozetkę z koralików.
 Zrobiłam też rozpiskę plecionki, bo trochę się różni od poprzedniej. Wszystkie koraliki to Toho11, nitka Maxi

 


Wytrwałym, którzy dotarli aż tutaj, przypominam, że Wyzwanie "ZIMA JEST PIĘKNA" dopiero się zaczyna. I wcale nie chodzi o to, żeby zrobić siedem śnieżynek - to po prostu moja odpowiedź na temat "ŚNIEG" który zarządziłam w tym tygodniu ;-)

czwartek, 1 listopada 2012

Szary też kolor. I to jaki!

Koralikowy naszyjnik wyplotłam! :-)
Pewnie gdybym nie trafiła na wyzwanie "Ekspresja szarości" w Kreatywnym Polu, ten podklejony wzorzystym papierem kaboszon oraz dwie koralikowe kulki czekałyby jeszcze długo na jakieś wykończenie. Ale skoro trafiła się okazja i motywacja, dorobiłam oplot oraz jeszcze dwie beaded balls i zrobiłam naszyjnik. Wszystko w jednej - szarej - tonacji, mianowicie Toho Silver Lined Gray (rozmiar 11 oraz 15). Właściwie to pierwszy koralikowy oplot, jaki tutaj pokazuję, pierwsze jakie zrobiłam wciąż czekają na wykończenie, a konkretnie na zapięcie.
Nie dziwię się opiniom osób tworzących biżuterię, że koraliki wciągają. Oj, wciągają! Pewnie gdybym miała koralików cały wór albo i dwa, nie odchodziłabym od nich dotąd, dopóki bym wszystkich nie przerobiła. Albo na jakieś oploty, albo na kulki, albo na węże....Ech...








Nawiasem mówiąc chyba ten kolor pokochałam. Srebrzysty szary pasuje do wielu kolorów i mam wrażenie, że jest bardzo uniwersalny.
Zastanawiam się, czy dorobić do kompletu kolczyki kulki? A może bransoletkę z takich plecionych kulek - a chodzi taka za mną już od jakiegoś czasu...A może srebrnoszarego węża?

środa, 31 października 2012

Czas na jesienne kwiatki

Tym razem w jesiennych kolorach. Jeszcze niedawno jesień była właśnie taka, złociście brązowa z domieszką resztek zieleni... Było minęło. Teraz co prawda śnieg odchodzi w niepamięć, ale na powrót złotej jesieni już nie ma co liczyć, bo wszystkie piękne kolorowe liście opadły. Ale faktem jest, że ta jesień była piękna, przynajmniej w moich okolicach...Aaa, dla wyjaśnienia: w moim prywatnym kalendarzu lato trwa od początku czerwca do końca lipca, w sierpniu jest już jesień, a koniec października, od tej idiotycznej zmiany czasu - to już zima. Zima trwa do kolejnej zmiany czasu, chyba, że wcześniej zrobi się naprawdę ciepło i ptaki zaczną śpiewać. Mówiąc inaczej-coś w rodzaju epoki lodowcowej, zima przez 5 miesięcy ;-)
Ostatnio zastanawialiśmy się w domu, czy nie dałoby się zlikwidować tych zmian czasu? Pozostać na letniej wersji i już? Co prawda wstawałoby się po ciemku, ale teraz przecież też dzieci do szkoły o siódmej wstają przed świtem, nie mówiąc o dorosłych na 6 do pracy...Za to przynajmniej wracałoby się do domu za dnia, widziałoby się trochę słońca.... odpadałyby problemy z przestawianiem, nie tylko naszych zegarków, ale wszelkich systemów internetowych, bankowych, rozkładów jazdy...I proszę mi nie wmawiać głupot o oszczędności, że niby mniej się prądu zużywa..tiaaa, co tam, że przez większość zimy i tak wszystkie światła na okrągło pozaświecane, bo słonko zza chmur nie wystarcza..
Ktoś może wie o jakiejś inicjatywie oddolnej, zbieranie podpisów czy coś? Ja się chętnie podpiszę!


A w ramach wspomnienia jesieni taki komplecik pokazuję. Standardowe kwiatuszki, wzór już znany, chociaż może nikt nie pamięta ;-)
Ps. A od jutra powinnam zacząć odliczać dni do wiosny!

wtorek, 30 października 2012

Ślubny komplet frywolitkowy

Wczoraj było mrocznie i czarno, dziś biało biało i jeszcze raz biało.
Komplecik z bialutkiej niteczki - resztka ze szpuli, teraz mam już tylko ecru i różne kremy...do czasu,aż dokupię.
Białe szklane koraliki, nieprzezroczyste, ale z leciutkim połyskiem, takim z gładkości, nie z jakichś specjalnych efektów.


Wzór właściwie taki prosty, że bardziej się nie da. Kwiatuszki po prostu. Tak naprawdę komplet powstał, bo na drugi duży, centralny kwiatuszek do pary już by mi nie starczyło nitki, zamiast tego powstał więc piąty malutki, bo stwierdziłam, że coś wymyślę. Wymyśliłam. Do wykończenia wykorzystałam białe akrylowe łezki z delikatnymi fasetkami. Miałam ich akurat siedem, były dekoracją jednego z licznych znajdywanych przez moją mamę kolczyków. Znosi mi różne rzeczy, a ja wykorzystuję z nich co ładniejsze koraliki, bo co innego można zrobić z jednym przyrdzewiałym lub pogiętym kolczykiem? Przyda się - powiedziała kolekcjonerka przydasi ;-)

poniedziałek, 29 października 2012

Były sobie takie kolczyki frywolitkowe...

Były sobie takie kolczyki frywolitkowe. Postanowiłam je zrobić po swojemu, z koralikiem w środku ale jednak inne. I żeby ogólny kształt listka pozostał. Po wielu próbach, cięciu w strzępki i zaczynaniu od nowa powstało mi coś takiego:


A potem zaczęłam kombinować naszyjnik. Nie bransoletkę, chociaż kusiła mnie ta niebieska od kompletu. To moje to miała być obróżka. Samo złączenie kilku motywów kolczyków dałoby rozszerzającą się bransoletkę. Znów trzeba było kombinować, żeby wzór naszyjnika wyprostować.


Powstał z tego wymyślania wzorów cały kłąb ścinków i nitek. Tak sobie pomyślałam, że gdybym brała udział w zabawie zbierania nitek do słoika, jaką widuję na blogach haftujących osób, to musiałabym się od razu zaopatrzyć w taki słój 5-litrowy do kiszenia ogórków ;-)
Ale ze wzoru jestem bardzo zadowolona, jeszcze tylko go muszę zapisać porządnie do zeszytu, zanim kartki pogubię ;-)
..Tak sobie teraz myślę, patrząc na te kolczyki, że przecież chyba robiłam coś podobnego..... i wyszperałam te kolczyki ;-) Inne, ale trochę podobne. Tak to jest nie zapisywać wzorów ;-) gdyby nie blog, nawet bym nie pamiętała,że coś takiego wyszło spod moich rąk.

niedziela, 28 października 2012

Gdy za oknem pada śnieg...

To pora, kiedy w dzieciństwie zaczynało się myśleć o choince. Tak, przecież dla dziecka nie liczy się to, że do świąt jeszcze dwa miesiące.
Pamiętacie szkolne "zajęcia praktyczno-techniczne", przez pół zimy opanowane przez łańcuchy i inne gwiazdki? Przyznaję, że przez długi czas miałam z tym problem, bo z jednej strony miałam ambicje na coś więcej niż łańcuch z ogniwek, a z drugiej - owe "coś więcej" zwyczajnie mi nie wychodziło.. Do czasu, aż Tata nauczył moja siostrę i mnie robić jeżyki z bibułki. Niezapomniane wspomnienia! Wspólne siedzenie wieczorami i tworzenie z kolorowych papierków. Złapałam bakcyla i lepiłam codziennie, aż wszystkie kwiatki doniczkowe udekorowane były nowymi kolorowymi kolczastymi kulkami!


Postanowiłam już w tamtym roku podzielić się z wami tymi cudnymi ozdobami choinkowymi, ale zabrałam się za nie za późno. Teraz pokazuję zdjęcia robione chyba już po Nowym Roku, bo mi się nastrój zrobił, a poza tym nie spóźnię się i będziecie mieć szansę spróbować, a może i kiedyś nauczyć swoje dzieci? ;-)
      Tutorial na bibułkowe jeżyki:
Potrzebne materiały:
-kolorowa gładka bibuła lub biały papier śniadaniowy, ale nienabłyszczany, żeby się dobrze kleił.
-ołówek lub kredka, koniecznie porządnie zaostrzona na okrągło, temperówką a nie nożem ;-)
-klej - ja uczyłam się na takim wyciskanym z tubki
-zapałki lub wykałaczki (po jednym patyczku dla jednej osoby)
-cyrkiel...lub szklanka ;-)
-nożyczki
-kawałek tekturki
-solidna igła i jeszcze solidniejsza nić, najlepiej w kolorze choinki ;-)

1. Wycinamy z bibułki kółeczka. Osobiście uważam, że średnica standardowej szklanki jest w sam raz. Można większe, można też ciut mniejsze.
Składamy je po kilka i nacinamy jak na zdjęciu  w sześć, siedem lub osiem płatków, zależy jak duże mamy kółeczka.Na jedną ozdobę potrzeba minimum 10 kółeczek, im więcej, tym jeżyk będzie bardziej puchaty.


2. Przykładamy ołówek mniej więcej na środku płatka, czubeczkiem przy krawędzi i zawijamy na nim róg płatka, następnie kręcąc ołówkiem, zawijamy cały płatek...

  ..i zaklejamy przy pomocy kleju na patyczku. Można również tym w sztyfcie, ale się palec klei. Patyczkiem jest bardziej precyzyjnie. Postępujemy tak z kolejnymi płatkami, z kolejnymi kółeczkami.....


3. Kiedy małe dziobate gwiazdki są gotowe, przygotowujemy igłę z nitką złożoną podwójnie i dwa małe kwadraciki wycięte z tekturki. Nawlekamy jeden kwadracik na nitkę (nie zapominając o supełku, bo nam wszystko ucieknie).

.
4. Nawlekamy na nitkę kolejne gwiazdki. Pierwszą zawsze otworkami dziobków w stronę tekturki, następną "brzuszkiem" do "brzuszka"...


 ..kolejne otworkami do otworków, i tak naprzemiennie...


5. Na koniec nawlekamy drugą tekturkę i ściągamy na nitce. Tutaj trzeba uważać, żeby dziobki kolejnych gwiazdek nie wsunęły się jedna w drugą.


6. Wkłuwamy się przez tekturkę, 10-14warstw gwiazdek i drugą tekturkę - na wylot - i przeciągamy nitkę


7. A po drugiej stronie trochę wyciągamy nitkę za supełek, mamy więc dwie nitki- tą z igłą i tą z supełkiem. Zawiązujemy ostrożnie, żeby nie pokiereszować dziobków, ale solidnie zaciskamy, jednocześnie formując kulkę.


I gotowe! Mamy gotową puchatą ozdobę choinkową z nitką do zawieszenia.
Zauważyłam, że jeżyki doskonale nadają się nie tylko do powieszenia pod gałązką, ale też do przyczepienia na jej wierzchu. Są efektowne, a jednocześnie lekkie i dziobate, dzięki czemu trzymają się igiełek i ładnie zdobią tam, gdzie ciężko jakąś inną ozdobę umieścić. Po prostu kładę jeżyka w wybranym miejscu i owijam nitką gałązkę, dość luźno,żeby można ją było później odkręcić.


Wytrwałym gratuluję dotarcia aż tutaj ;-)
Mam nadzieję, że pomysł się Wam spodoba i spędzicie nad jeżykami miłe chwile!
A może znacie już takie ozdoby? Robicie? Macie jakieś wspomnienia z jeżykami w roli głównej?

czwartek, 25 października 2012

Kolorowo

Te cudne sówki z filcu wcale nie są moje. Znaczy moje, ale dostane a nie zrobione. A dostałam je z okazji wzięcia udziału w Sutaszowym Nie-Wyzwaniu - pisałam o tym tutaj. Okazało się, że to jednak nie jest normalne wyzwanie, ale jako jedyna zgłaszająca się zostałam wyróżniona. Autorka wyzwania - Dorota postanowiła przysłać mi coś całkiem od siebie. W ten sposób jakiś czas temu trafiła do mnie przesyłka z taką zawartością:


  Postanowiłam się pochwalić, bo cudowności dostałam. Miałam co prawda zamiar chwalić się dopiero jak wykorzystam chociaż koraliki, albo filcową aplikację z sową do czegoś użyję...ale mi schodziło za długo, więc uznałam, że trzeba się zmobilizować. Pokazuję dziś, a jeśli nic mi nie wyskoczy, pokażę w najbliższym czasie również coś, co powstało dzięki temu ślicznemu prezentowi :-)
  No tak, jakby nie zdjęcie, to bym o kolczykach zapomniała! Przez jakieś dwa tygodnie od otrzymania przesyłki intensywnie je użytkowałam, bo mają perfekcyjny kolor i długość, ale potem zagrzebałam w moim kolczykowym bałaganie i zapomniałam,że są.... Muszę coś zrobić z tym moim pudełkiem na kolczyki....
  PS. Swego czasu schematyczny rysunek sowy był moim logo, takim jakby podpisem, co można zobaczyć w tym wpisie ;-)

wtorek, 23 października 2012

Wiosenna bransoletka

Kolorystycznie bardzo wiosenna, powstała też bardzo, bardzo dawno temu. Znalazłam ją właśnie na dysku ;-) Postanowiłam ją pokazać, bo właściwie dlaczego nie? To taki grubasek z zielonkawych, a właściwie limonkowych koralików crackle i aluminiowych różyczek. Każdy element na osobnej szpilce, zaczepiony na łańcuszku, po kilka w jedno oczko, dzięki czemu bransoletka ma sporą objętość.


poniedziałek, 22 października 2012

Wąż w wodorostach - Inspiracje po to są

Sznury szydełkowo-koralikowe podpatrywałam od dawna u Weraph. Ale tak naprawdę dopiero ten naszyjnik - cudownie leśny lariat autorstwa Tauriel stał się przełomowym impulsem do działania. Nie jest ważne, że to akurat wcale nie jest typowy wąż szydełkowy. Ważny jest efekt! Gdzieś mi tam tkwił w głowie, ale nie umiałam zrobić sznura. Więc się w końcu nauczyłam! (czego efekty już tutaj pokazywałam). Nie miałam też dość dużo równiutkich koralików na pracę dłuższą niż pojedyncze bransoletki (sama chińska sieczka się nie nadaje). W końcu z okazji mojego poniedziałkowego cyklu "Inspiracje po to są"  postanowiłam zrealizować siedzący w pamięci naszyjnik. Oczywiście w innych kolorach i w sumie jednak nieco inny wyszedł;-) ale przecież nie chodziło o kopiowanie.


Mój ci on, nikomu nie oddam! Od dawna chciałam mieć taki naszyjnik wiązany bez żadnych zapięć!
Zrobiłam go z dwóch woreczków toho15 oraz garści (a może dwóch?) turkusowo morskiej chińskiej sieczki około 2mm  na mojej super turkusowej nitce, która trochę prześwieca, nadając całości bardziej turkusowy kolor. Wzór sznura 1a1b1c na 5 koralików daje spiralkę lewoskrętną.
Wodorosty w całości z chińszczyzny (bo nierówności w tym typie plecionki  nie przeszkadzają) zakończyłam dla odmiany malutkimi 3mm szlifowanymi koralikami w czarnym kolorze.

Okazuje się, że kwestia zakańczania sznura czymś innym niż metalowe końcówki jest przedmiotem prób i dociekań różnych osób, a efekty bywają różne, a czasem...takie same ;-) Na blogu tego Pana (tak, tak!) oprócz różnych sznurowo-koralikowych cudowności znalazłam lariat zakończony również wodorostami!

Pozdrawiam wszystkich inspirujących się :-)

wtorek, 16 października 2012

Zebra - wzór na czarno-białe paseczki

Takie sobie ostatnio zebry wymyśliłam. Z paseczkami nie po łuku, a promieniście. To wciąż są wachlarzyki według schematu Weraph, po prostu pokombinowałam sobie trochę z układem kolorów.


Czasem pomysł wpada mi do głowy w trakcie pracy nad czymś całkiem innym, w otoczeniu bałaganu pozbawionego jakiegokolwiek miejsca na szkicownik. Wtedy każdy skrawek czegoś papieropodobnego może zostać wykorzystany. Tym razem do wstępnego rozrysowania wzoru posłużył mi odpadnięty od pokrywki pudełka na koraliki kawałek tekturki ;-)


A tu rozrysowany porządnie wzór. Niby nic, ale zawsze coś innego ;-) Oczywiście oznaczenia dotyczą koralików Toho, chociaż można użyć również innych 2,3 i 4mm koralików, tylko dla "15" czyli 1,8mm ciężko znaleźć odpowiednik.


piątek, 12 października 2012

Zasługujesz na koronę!

Takie skojarzenie - bo moja nowa turkusowa bransoletka jest taka jakaś lekko w kształcie korony właśnie. Lekko rozszerzająca się u góry. Na płasko odrobinkę zakręcona, za to na nadgarstku ładnie się układa.









Wzór wymyślałam mozolnie, może kiedyś pokażę wszystkie wykonane do tego projektu próbki, bo gdzieś (...?) tu leżą ;-) Przyznaję, że pomysł na rozszerzającą się bransoletkę zaczerpnęłam od innych twórczyń frywolitkowej biżuterii: KLIK lub KLIK. Dotychczas uparcie trzymałam się wzorów prostych jak od linijki, ale chyba sobie od czasu do czasu wprowadzę urozmaicenie ;-) Okazuje się, że chęć lekkiego "zakręcenia" kształtu powoduje u mnie namnożenie się pomysłów, a z doświadczenia wiem, że pomysł na papierze przeradza się w kilka innych pomysłów rodzących się w trakcie realizacji ;-)

poniedziałek, 1 października 2012

Serwetka on line

Zgłosiłam się do udziału we wspólnym supłaniu frywolitkowej serwety po kawałku. Utalentowana twórczyni serwetek - Renulek - organizowała takie akcje już kilkakrotnie, ale co innego miałam wtedy w głowie. Tym razem postanowiłam wziąć udział. Może dlatego, że serwetka zapowiada się ciekawie już od samego środka, a może dlatego, że jak to ja - mam pomysła ;-) i wzór serwetki póki co mi pasuje. Nawet bardzo. Po pierwszych dwóch okrążeniach mi się zgadzało, po trzecim też, zobaczymy, jaki będzie czwarty rządek. A jaki można mieć "pomysł" z serwetki frywolitkowej? A nie powiem ;-P (na razie)
Chciałam przy okazji powiedzieć, że póki co trzymam się w terminie. Znaczy kończę poprzedni rząd, zanim ukaże się następny...tylko ze zdjęciami mi nie wychodzi ;-)
Dlatego wyjęłam dziś gotową trzyrzędową serwetkę z książki (prasowanie bezżelazkowe) i obfociłam wreszcie, żeby nie było, że zapóźniona jestem.


 Supłam - wiadomo - czółenkiem, nitka to Piroska, której kłębuszek leżał sobie nienaruszony już od ponad dwóch lat. Zobaczę, jaka duża serwetka mi z niego wyjdzie ;-)



Dla porównania pokażę też taką moją próbkę, zrobioną według tego samego wzoru z nitki, której często używam do biżuterii - multikolorowej nici do skóry firmy Arianna. Różnica rozmiarów robi wrażenie! Na to kolorowe maleństwo jeszcze nie mam pomysłu, coś mi się ćmiło po głowie, ale zapomniałam co to było..
A teraz pozostaje mi czekać (nie)cierpliwie na następne rzędy.

poniedziałek, 24 września 2012

Panterka ;-)

Koralikowa bransoletka szydełkowana we wzór panterki to efekt kolejnego wyzwania w "Szufladzie"
Wzór bardzo chciałam sobie zrobić sama, ale nie umiałam uruchomić programu do wzorów na sznury. Teraz już umiem :-) Wystarczyło zainstalować oprogramowanie od drukarki, którego nie miałam od czasu stawiania systemu. Rzadko drukarki używam ;-) Teraz może będę częściej, bo jednak łatwiej nawlekać koraliki według kartki niż z ekranu.
Wracając do wzoru na panterkę - mam go z sieci, konkretnie stąd.
Nawlokłam, wysupłałam i dopiero wtedy Weraph mnie oświeciła jak mam uruchomić program ;-) Szkoda mi było pracy włożonej w panterkę z drobnicy (Toho15o) więc zignorowałam ambicje w rodzaju "a właśnie że sama sobie wymyślę wzór" i zabrałam się za fotografowanie...A tu niespodzianka, baterie padły... 16 godzin później baterie naładowane, ale wokół ciemna nocka...Takie przeszkody! ;-) I tak na wyzwanie zgłaszam się dopiero teraz.




 Na koniec ponawiam prośbę o głosowanie na moją czarną koronkę w konkursie bransoletkowym na FB. Wystarczy polubić moje zdjęcie. Pomóżcie ;-) Będzie mi bardzo miło!

Bransoletka z kaboszonem

Na szklane kaboszonki czaiłam się już od dawna. Pewnie gdyby nie konkurs sklepu BEADS, zeszłoby mi jeszcze, a tak zmobilizowałam się i poczyniłam malutkie zakupy na początek. Dla przetestowania. I muszę powiedzieć, że w kaboszonach się zakochałam, podobnie wielkim zachwytem obdarzyłam różne metalowe bazy, nadające się do obrobienia frywolitką.Oba te elementy wykorzystałam w mojej bransoletce.



A teraz pytanie: Kto ma ochotę polubić moją bransoletkę i tym samym pomóc mi zdobyć nagrodę w konkursie? Byłoby mi bardzo miło :-)
Wystarczy wejść na stronę FB organizatora konkursu (KLIK) i polubić moje zdjęcie.Oczywiście jeśli się podoba ;-) Wszelkie inne formy reklamowania wśród znajomych (nie do końca ogarniam te wszystkie "udostępnij","publikuj"itp,bo FB wciąż jest mi trochę obcy) - są również mile widziane! ;-)

poniedziałek, 17 września 2012

Różyczki i nowy supełek czyli znów inspiracje

Na ten filmik trafiłam, kiedy  uczyłam Ginewrę robić frywolitki w wersji online ;-) Kazała mi obejrzeć sobie filmiki z tej strony, "bo ty robisz supełki inaczej niż ona". Musiałam popatrzeć... I rzeczywiście, inaczej śmigam czółenkiem. Ale nie o tym miało być. Jak już zaczęłam oglądać, okazało się, że jest też inna metoda przyczepiania kółeczka/łuczka do pikotka! Obejrzałam, spróbowałam niemal klatka po klatce, zrobiłam jedną próbkę.. i poszłam spać ;-) A następnego dnia już nic nie pamiętałam...
Z okazji mojego inspiracyjnego poniedziałku postanowiłam przypomnieć sobie technikę. Tak, żeby już nie zapomnieć, bo wiem, że może mi się przydać do cieniowanych kordonków i łączenia różnych kolorów. Czyli musiałam znaleźć sobie wzór, w którym ten sposób będzie konieczny po kilka razy, bo powtarzanie to najlepszy sposób uczenia się.
Przypomniałam sobie różyczki, które już dawno miałam ochotę spróbować zrobić. Oczywiście odgapione i bez schematu. Widziałam takie w wielu miejscach, nie mam pojęcia,czyj jest wzór pierwotny, ale ja postanowiłam jako inspirację pokazać Wam zdjęcie z tego wpisu z niebieską koronką Pewnie dlatego, że niebieskie ;-)


A tak wyglądają sobie moje kolczyki szkoleniowe z multikolorowej tęczowej niteczki. Teraz już nie zapomnę tego supełka ;-) A po co mi on właściwie? Spróbuję pokazać na starym zdjęciu z tego wpisu.


Przy łączeniu starym sposobem widać nitkę nośną, która jest w innym kolorze niż oplatające supełki. W drugim sposobie nitka nośna nie wychodzi wcale na wierzch, więc miejsca zaczepienia nie widać. Przy jednokolorowych pracach to nie ma znaczenia, ale już dwie różne nitki, albo cieniowany kordonek wymagają lepszej techniki.
No co, perfekcjonizm ze mnie wyłazi ;-)
A przy okazji mam nowy frywolitkowy wzór zapisany na tą grubość nitki ;-) (bo już przy innej nitce będę musiała kombinować od nowa..)

czwartek, 6 września 2012

Motyw sutaszowy i nowa technika frywolitkowa

Miało być coś innego..Ale uznałam, że trzeba wykorzystać inspirację na świeżo i zrobiłam nowy "sutasz" specjalnie na wyzwanie w Szufladzie. Żeby nie było- zrozumiałam temat ;-) Miał być sutasz. Ale ja przekorna jestem i sutaszu nie będzie ;-P Bo ja frywolitkowa jestem i już. Zamiast sutaszu widzę frywolitkę, skrzywienie takie. Często tak mam, ale rzadko wprowadzam w życie.


Wzór z "Szuflady", wyglądał tak:


Co powiecie na takie przerabianie zadanego motywu w innej technice? ;-)

Dlaczego nie sutasz?
W poprzednim wpisie jest częściowe wytłumaczenie z takiej interpretacji.
Druga część wyjaśnienia polega po prostu na tym, że ja frywolitkę autentycznie lubię. To moja technika nr1 i chyba już tak pozostanie, mimo zdradzania jej z koralikami i innymi takimi. Odkąd postanowiłam intensywnie wykorzystywać moje inspiracje, widzę, że mam coraz więcej pomysłów właśnie na frywolitki. Prędzej czy później będzie to widoczne także dla Was. Na co nie spojrzę, w jakiś sposób kojarzy mi się z frywolitką.
  O przerabianiu wzorów sutaszowych na frywolitki myślałam już dawno, i pewnie gdyby nie to Szufladowe wyzwanie, jeszcze długo bym się zbierała. Tak,tak, wczorajszy wisiorek właściwie też był pod wpływem Szuflady ;-) tylko go nie zgłaszałam, bo sobie przypomniałam o podwójnych supełkach.
Znalazłam tą technikę tutaj:
Tatting Fool: Daisy Picots and Maltese Rings
Jak widać, okazała się doskonała do przerabiania sutaszu na frywolitkę ;-)
Dochodzę do wniosku, że to technika dla zaawansowanych, na dwa czółenka w porywach do trzech (akurat u mnie tak wyszło) i czasem brakowało mi trzeciej ręki.. Ale jestem dumna, bo dałam radę!
   Na koniec mam pytanie, bo mój aparat zaczął świrować i robić takie zdjęcia: Ktoś wie, dlaczego tak? Coś nacisnęłam? Coś przestawiłam? Białe tło, kolory koronki jak wyżej, a tu takie niespodzianki...Ratunku...


poniedziałek, 3 września 2012

Tak jakby sutasz i kumple z ogrodu

Tym razem inspiracją dla mnie jest niezwykle ostatnio popularny sutasz. Widuję tego typu prac bardzo dużo,więc tak naprawdę nie wiem czyją konkretnie się zainspirowałam w tych moich próbach. Ładny przykład podobnej w kształcie pracy znajduje się na tej stronie, a konkretnie tutaj.
A teraz porównanie z moją pracą ;-)



Tak, dobrze widzicie. Przecież to wcale nie jest sutasz!
A musi być?
O inspirację przecież chodzi :-)

Jednak się trochę wytłumaczę z takiego przerabiania:
Sutaszowe biżutki bardzo mi się podobają, ale jest to jedna z nielicznych technik, która wcale mnie nie ciągnie do działania własnoręcznie. I dobrze. Bo podglądanie cudeniek w sieci owocuje u mnie falami fascynacji i pragnieniem spróbowania tego i tego i tamtego....Dużo tego mam, np:
filcokulki
filcowanie na sucho
fimo,modelina
decoupage trochę
reliefowe decoupage
malowanie na szkle
malowanie na tkaninach
nadruki na tkaninach
aplikacje i hafty maszynowe
ażurowe szale na drutach
różne rzeczy zalewane żywicą
beading w najróżniejszych formach i wariantach, włącznie ze sznurami szydełkowymi
szycie
kwiaty z tkanin
chainmaille
wire wrapping
makrama i inne plecionki
krajki
farbowanie tkanin naturalnymi barwnikami
trawienie wzorków w metalu
....i jeszcze parę innych rzeczy.
    Dużo, prawda? A do wszystkiego wymagany po pierwsze czas na opanowanie nowej techniki, po drugie pudło potrzebnych do niej rzeczy (zakupoholizm się włącza, więc przydałyby się dwa pudła co najmniej)
I do tego wszystkiego jeszcze sutasz?! Litości! Już i tak się powstrzymuję.Pewnie do końca życia nie zdołam się tego wszystkiego nauczyć tak jakbym chciała...
Na szczęście jakoś mnie ten sutasz nie ciągnie, wolę sobie nowy kolor nici do frywolitki kupić, niż sznurki na próbę do tej akurat techniki. Tym razem pozostaję więc przy starej, dobrej frywolitkowej koronce.
Co gorsza, mam już pomysł na rozbudowanie i udoskonalenie frywolitkowego sutaszu, bo gdzieś kiedyś coś widziałam... Ale to następnym razem, bo dziś już ciemno :-( i zdjęć nie zrobię, nawet jeśli coś wysupłam.
A tutaj jeszcze pierwsza w miarę udana próbka, żeby nie było, że ja tak tylko cyk myk i już mam nowy wzór ;-)


A na koniec taka radość mi się trafiła, spotkałam w ogródku południową porą dwa małe jeżyki, które pięknie pozowały do zdjęć. Czekały grzecznie, aż ustawienia w aparacie pozmieniam, a jeden mi palec obwąchiwał :-)

A TUTAJ więcej zdjęć jeżyków ;-)
Blogging tips