poniedziałek, 26 września 2011

Usztywnianie frywolitek - czyli trochę przekornie o nitkach ;-)

Właściwie moich frywolitek nie krochmalę wcale, większości nawet nie prasuję. Pojęcie blokowania wzbudza we mnie dreszcz niepokoju... Skoro tego nie robię, to czy moje wyroby są nieprofesjonalne? Sama się zastanawiałam, czy to źle, ale skoro nie widać gniotów, to po co. Palcami wyprostowuję i już. Raz próbowałam gwiazdki choinkowe usztywnić tym czymś w saszetkach do firanek, efekt mizerny, a z czasem wstrętnie zżółkły. A raz próbowałam mocno usztywnić klejem do drewna Wikol, podobno tak usztywniają szydełkowe aniołki, ale chyba źle dobrałam proporcje wody i kleju. Nie podobają mi się takie, jakby nieco plastikowe wyszły.
Tak naprawdę sekret sztywności moich koronek tkwi w samej technice i nitkach. Zależy, czym robisz frywolitki. Na igle i szydełkowe (cro-tat) wychodzą bardziej miękkie (podobno,tak twierdzą fachowcy od tych technik) Wiele zależy od tego, jak ciasno zaciągasz supełki i czy pikotki łączące poszczególne kółeczka czy łuczki są robione w sam raz, czy nieco za długie. Robię malutkie, używam dość cienkiego szydełka do przeciągania nitki. Kiedyś próbowałam używać dzioba przy czółenku, ale musiałam robić większe pikotki i denerwowało mnie to,że kłuło w rękę.
Wbrew pozorom wiele moich frywolitek wcale nie jest sztywne jak deska i nie do ruszenia, chociaż większość "stoi". Ten sam wzór z innej nitki wychodzi mniej lub bardziej miękki. Z czasem zauważyłam, które nitki dają miękki efekt i wymagają jakiegoś nośnika z drutu albo wręcz nie nadają się do większości wzorów. Mam teraz masę nitek kupionych w ciemno, które leżą, bo trzeba by je usztywniać:-(
Dobre są nitki mocno skręcone. Aidę miałam na czółenku raz, tyle co nawinięte od pana, który mnie uczył,ale to dobra nitka,niestety droga. Podobny splot ma o ile pamiętam Floretta, Cable 5. Lubię też z grubszych kordonków wszystkie typu Maxi, Eldorado, Monika. Jeśli używasz kolorów i masz możliwość pomacać nitkę,spróbuj rozkręcić końcówkę,czy jest ładnie zafarbowana do środka, bo lubi gdzieniegdzie się rozkręcać w czasie supłania i widać białe nie-wiadomo-co na czarnej robótce. Kordonki Kirlangic (błyszczący, policośtam) oraz Classic (bawełna, po zrobieniu jednak matowa, chociaż na kłębku ma połysk) oba z firmy Altin Basak ostatnio coraz trudniej dostać, ale je sobie chwaliłam jako te cienkie. Małe,mocno zaciągane motywy wychodzą w porządku,większe naciągałam na kółeczku z drutu pamięciowego.Ale już te same kordonki złożone podwójnie są w robocie całkiem sztywne,oczywiście znów ścisła robota koniecznie.
Zauważyłam,że ze Snechurki, Perle(Altin Basak), Ariadny (nie próbowałam wszystkich Ariadny,ale na oko wszystkie podobne,luźno skręcone), oraz z mulin;-) wychodzą raczej wiotkie, mimo mojego normalnego a nawet mocniejszego zaciągania. Czasem je wykorzystuję, jeśli wymyślę wystarczający sposób wzmocnienia wzoru np podwójnym łączeniem pikotkami (np zamiast kółeczko 5-10-5  robię 4-1-10-1-4)...a jeśli lubisz grubaski, to da się je złożyć na pół, wtedy są trochę mniej wiotkie, ale to jednak sztywność kosztem delikatności.


 Ps...O przepraszam, zwracam honor Ariadnie: Nici do szycia skóry Texar w wersji czarnej, złożone już potrójnie dają zaskakująco sztywny efekt, zważywszy grubość, co zaobserwowałam w witrażowym komplecie, oraz w ostatnich wyrobach ze srebrną nitką, co widać na powyższym obrazku. A o tych kolczykach i innych w srebrnej tonacji napiszę już jutro.

3 komentarze:

  1. Świetny opis dla parających się czułenkiem i nie tylko...

    OdpowiedzUsuń
  2. potwierdzam to o frywolitce igłowej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja potwierdzam wiotkość Snehurki, muliny i podobnych, jednak Aida daje najlepszy efekt, moim zdaniem; posiadam różne kordonki, z których robiłam frywolitki, najsztywniejsze wychodziły z Aidy i ja też dość mocno zaciskam :o) niczym nie usztywniam, bo wydaje mi się, że to nie jest konieczne jeśli nitka jest mocno skręcona i jeśli dostatecznie mocno zaciska się te nitkę ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips