czwartek, 1 września 2011

Naszyjnik z cienizny

Podpuszczona przez Karolę, która napisała mi w komentarzu do kolczyków, że robiła takie oploty z cieńszej nitki... no po prostu musiałam postawić na swoim i zrobić z czegoś cieńszego. Nie żebym uważała, że moja srebrna niteczka jest gruba.. ale w porównaniu z "nićmi maszynowymi do skóry" grubości 60E* rzeczywiście wychodzi dość grubo. Srebrna jest porównywalna do kordonka Kirlangic, moje cienizny trzeba złożyć na dwa, żeby efekt był ten sam.
Był problem na samym początku: co oplatać? Dysponowałam wówczas jedynie ceramicznymi kulkami w miarę odpowiednich rozmiarów, ale w niejednolitym kolorze.. Na szczęście przypomniałam sobie o daawno kupionych kropelkach akrylowych wykończonych perłową powłoką. Kupując je myślałam, że są mniejsze, ich rozmiar mnie zaskoczył i musiały swoje odleżeć.
Zrobiłam oplot kropli, podwieszenie, w końcu cały miodowy naszyjnik, a nawet kolczyki w całkiem nowym wzorze do kompletu...całość musiała również swoje odczekać, aż będę miała kiedy zrobić zdjęcia.




6 komentarzy:

  1. Piękny komplet!!! Podziwiam Twoje frywolitkowe prace, zawartą w nich precyzję i wdzięk. Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że dałaś się podpuścić ;)
    Cienka nitka to jest TO! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję! Będzie jeszcze jeden,troszkę inny,bo kropelek jeszcze kilka zostało;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo piękny komplecik precyzyjnie wykonany

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips