piątek, 23 września 2011

Kwintesencja kwiatu czyli Róża


 W takich frywolitkowych różyczkach zakochałam się dawno temu i gdziekolwiek na nie trafiałam,wzdychałam do nich podobnie jak do koralikowych kulek. Na kulki przyszła pora,więc na różyczki też.
Wzór różyczki z broszki znalazłam tutaj
a tutaj tej drugiej 
Jak widać efekt z pierwszego linku bardziej mi się podobał. Specjalnie wykorzystałam oba, żeby porównać. Na zdjęciu nie wyszło tak, jak to widzę w naturze: Ta mniejsza różyczka jest bardziej czubata, luźna i nieuporządkowana, mimo moich starań, i mimo,że robiłam ją jako drugą. Ta pierwsza w moim życiu jest nieco bardziej płaska, ale mimo to gęsta od płatków.
 Długo się zastanawiałam, do czego wykorzystam fioletowe róże luzem. Zrobiłam je - nie ukrywam - pod wpływem wyzwania w "Szufladzie"  ( wyzwanie #38 Kwiaty ) Ale przecież samotnych, biednych kwiatków z wiszącymi nitkami nie zgłoszę ;-) Nawet, jeśli samo zrobienie różyczek było dla mnie wyzwaniem. Nie, żeby trudne technicznie, ale zawsze to pierwszy raz.
Dopiero nieco później zrobiłam tylną rozetkę, a raczej rozetka powstała jako kolczyk,ale brakło nitki na czółenku na ostatnie kółeczko ;-) Połączenie samej różyczki i rozetki samo w sobie jako broszka wypadło blado,więc ostatnim zrywem zrobiłam dziś sznureczkowe pętelki i wreszcie wykończyłam całość.
Jak widać, kto myśli, że tworzenie to prosty proces Pomysł-Wykonanie-I już...jest w błędzie ;-)
Swoją drogą myślałam kiedyś o serii postów o inspiracjach oraz drodze od pomysłu do efektu końcowego... Może kiedyś coś takiego powstanie, bo temat mnie interesuje,tzn zauważam u siebie różne wersje i odchylenia od tzw twórczej normy...


PS. W sprawie tytułu...Róża nie jest jedyną kwintesencją kwiatu. Jest jeszcze Bez (ach ten zapach i ta rozliczna kwiatuszkowatość), Przetacznik ożankowy (z całą swoją ulotną, polną delikatnością i kolorem nieba), Stokrotki (wiadomo, są wszędzie i są takie stokrotkowe)...A Lilie? Mieczyki? Krwawnik? Dzika śliwa? I te ŻółteWiechcie (czyli Nawłoć pospolita), które rosną nawet w miastach na każdym kawałku nieużytku czy nawet ruiny... I wiele,wiele innych!

6 komentarzy:

  1. A ja wolę ten drugi link. Zrobiłam już sporo takich broszek (nawet z grubej wełny) i efekt zawsze mnie zadowalał.
    No i w ogóle - frywo 3D ma w sobie coś :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, że wg pierwszego linku wychodzą ładniejsze i pełniejsze różyczki :)
    Moja szkółka była poglądowa - wtedy jeszcze nie znałam oryginalnego wzoru :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. I like how pretty that looks! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie!
    Dziękuje za udział w szufladowej zabawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno mnie tu nie było. Ależ nowości się naoglądałam! Same cudowności!!!!!
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Już kiedyś pisałam, że lubię Twoje frywo, za niekonwencjonalne podejście do tematu, potwierdzam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips