niedziela, 26 czerwca 2011

Zakładka miedziana młotkiem traktowana

Tak,to przykład zabawy z miedzianym drutem przy użyciu młotka;-).Wszystko dlatego,że jakiś czas temu popaliło nam instalację elektryczną.Skutkiem ubocznym naprawy było wzbogacenie się o kawałki drutu w plastikowej izolacji (nie tych popalonych;-)  ),którą oczywiście czym prędzej zdjęłam.Kawałki iście odpadowe,ok.11cm ale uwidziała mi się z tego zakładka.Zakręciłam górę i sklepałam na płasko,pozostawiając lekkie wgniecenia po młotku,które zawsze mi się podobały.Na zdjęciu tych efektownych nierówności nie widać:-( Żeby je uwydatnić,musiałabym się wspomóc jakąś oksydą,ale nic takiego nie posiadam..za rzadko pracuję z drutami,żeby sobie jeszcze takie rzeczy kupować.
Zawieszka to po prostu drut pamięciowy opleciony cieniutkim miedzianym drucikiem,z dodatkową dwustronną ozdobą z ciemnoniebieskiego kordonka.Frywolitkowe kwiatuszki z brązowymi koraliczkami niespodziewanie mi spasowały do miedzi.Nigdy bym nie przypuszczała,że miedź i indygo do siebie pasuje :-)

3 komentarze:

  1. No i jak to sie mowi....pomyl jest wazny...piekna frywolitka i miedz..podoba mi sie to co zrobilas..)

    OdpowiedzUsuń
  2. no i bardzo ładnie Ci to wyszło :) gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuję :-)
    Będą następne sklepane zakładki,bo kawałki drutu wciąż czekają w szklance za szybką;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips