piątek, 4 marca 2011

Jak zrobić łączenie kółeczek koralikami

Tym razem bez własnych robótkowych zdjęć,bo nie mam uwiecznionej bransoletki,która by się tu nadawała.Rano nie było kiedy,a wieczorem światło nie takie,tzn żadne..
Zamiast tego domorosły rysunek w Paint,bo o dziwo tylko w tym programie umiem takie coś narysować.

Teraz "krótkie" wyjaśnienie:
Sposób pierwszy zaznaczony niebieskimi koralikami,pokazuje,jak na pusty pikotek naciągnąć koraliki.Można to robić pojedynczo bezpośrednio z szydełka,o ile koralik ma na tyle duży otwór,że nachodzi za czubek szydełka i pozwala jeszcze zahaczyć nitkę pikotka.
Można też przez pikotek przewlekać nitkę pomocniczą i na oba końce tej nitki nawlekać koralik tak,aby go potem zsunąć na pikotka.Wtedy można wyciągnąć nitkę,a sterczący poza koralikiem czubek pikotka przyszydełkować do następnego kółeczka,jak to pokazałam na przykładzie turkusowego koralika.Zaletą tego sposobu jest to,że cała nitka jest schowana w koraliku.Na zewnątrz widać po prostu dwa kółeczka połączone ściśle koralikiem.Minusem jest to,że już przy robieniu poprzedniego kółeczka trzeba przewidzieć bardzo dokładnie,jaką długość powinien mieć pikotek,żeby zmieścił określoną ilość lub rozmiar koralików i żeby jeszcze zostało na przyszydełkowanie.I to nawlekanie każdego koralika z osobna,przy pomocy najczęściej dodatkowej nitki,albo specjalnie robionego i wciąż gubionego drucika....brr.Ale niestety czasem warto,bo efekt jest ładny i równy.

Drugi sposób-to zwyczajne wrabianie koralików na pikotku.Przykład z fioletowymi trzema koralikami chyba pokazuje,o co mi chodzi?Koraliki nawleka się raz,na nitkę na czółenku.Trzeba tylko pamiętać o ewentualnej właściwej kolejności.A teraz ten myk,o którym wspominałam wczoraj:Otóż można przyszydełkować pikotka,na którym już jest koralik,albo dwa,albo trzy...w zależności od tego,w którym miejscu poprowadzimy nitkę,można uzyskać różne efekty(np.pomarańczowe i fioletowe koraliki na drugim rysunku) Pokazany na różowo sposób2 sprawia,że koralik jest na łączeniu kółeczek,ale trochę widać drugą stronę pikotka.Przy robieniu kwiatuszków,albo np "sułtanek" nie ma to większego znaczenia,bo wzór wymaga zacieśnienia po tej stronie, gdzie widać nitkę-w efekcie właściwie jej nie widać (patrz sułtanki - widać?).Gorzej,gdy się robi równą bransoletkę,ale i wtedy nie przeszkadza to bardzo.Jutro postaram się jednak zrobić zdjęcie,żeby udowodnić na przykładzie coś,czego sama się obawiałam-że jednak nie wygląda to nieprofesjonalne.A skoro sposób jest prostszy,to dlaczego nie korzystać z niego?I tylko się zastanawiam,dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłam...?

3 komentarze:

  1. Ależ ucieszyłam się trafiając na Twój blog. Przymierzam się do ujarzmienia czółenka kupionego dawno temu, a widzę u Ciebie napęd do tego przedsięwzięcia.Pozdrawiam i zostaję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi miło!Co prawda kursików robótkowych często nie robię,bo mam wrażenie,że jest ich pełno w sieci,ale inspiracją służę;-)Zresztą kto wie..może i kursów będzie więcej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, teraz to już się nie powstrzymam od frywolitki! :) Mam czółenko i biały kordonek :3

    http://bead-pattern.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips