czwartek, 29 grudnia 2011

Broszka taka trochę inna






Kiedyś mi przyszedł do głowy pomysł na broszkę dla miłośniczek drutowych splotów. Na ile się w drutowych robótkach orientuję, przy dzianiu przydają się różne takie elementy w rodzaju duża agrafa i takie małe dinksy na kółeczkach do znaczenia początku okrągłej robótki, brzegów warkoczy itp. A że takie znaczniki same w sobie mogą być ładne, postanowiłam ująć je w całość jako broszkę. Jedynym problemem było, czy będzie się je dawało zdejmować z broszki w celach robótkowych. Sprawdziłam i da się! Genialna agrafa :-) dała się wykorzystać do mojego celu. I świetnie się nadaje do grubych wełnianych szali!


piątek, 16 grudnia 2011

*kolczyki i wisior na kółkach kremowych, brązowe koronki

Zrobiłam kiedyś listę rzeczy na różnych etapach "rozgrzebania". Oto pierwsza skończona praca z tej listy.
Komplecik z cyklu "Na okrągło", lub "Na kółkach", czyli kolczyki i wisiorek z fywolitkowych gwiazdek, naszytych na kremowe tkaninowe podkłady. Niczym posypka z kakao na piance z bitej śmietany ;-)



Nie mogłam się zdecydować,czy lepiej zrobić długie zawieszenie,czy krótsze. W sumie pozostałam przy długiej wstążeczce, bo zawsze ją można skrócić.
Jest to jedna z tych rzeczy,które przeznaczyłam do sklepiku na Etsy, ale jeśli ktoś jest chętny, mogę zrobić bardzo podobne.

środa, 14 grudnia 2011

Obiecałam..

..więc pokazuję co dostałam.
Po pierwsze,od Moniki - Ginevry dostałam na urodziny taki śliczny, ważkowy komplet z płytką agatową. Ależ to była niespodzianka :-) Dłuugaśne kolczyki, już kilka osób zwróciło na nie uwagę. Naszyjnik z prezentacją czeka na odpowiednią bluzkę (która aktualnie ma rękawy na szpilkach wpięte, może do świąt się wyrobię..)



Po drugie, w wyniku zabawy "Podaj dalej" u sOWLshine dostałam taki niezwykły, jakby witrażowy pierścionek. Duuży i niebieskiii!



 Przy okazji chciałam przypomnieć,że zabawa "Podaj dalej" jeszcze nie do końca rozwiązana, ktoś się jeszcze może zgłosić, bo kilka komentarzy nie tyczyło zabawy. A jak się Ktoś Chętny pospieszy, to jutro wyślę prezencik, bo jadę na pocztę ;-)

A na koniec - żeby nie było,że tylko cudze dzieła pokazuję - pochwalę się troszkę kulkowcami koralikowymi, które zrobiłam do sklepu w Nowym Targu. Zdjęcie zbiorcze mocno tęczowe ;-)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dorobione do kolczyków

Sama nie wiem, od czego zacząć. Uzbierało się...
Kto pamięta kolczyki o nazwie "sułtanki"? Otóż powstały dopiero co kolczyki o tym wzorze, ale w wersji srebrnej. A ponieważ klientka chciała do nich bransoletkę, taką "szeroką,bogatą" więc trzeba było wymyślić wzór pasujący do kolczyków. Wyzwanie, jakie lubię. Wypisz-wymaluj to, o co mi chodziło w moim Candy! Były kolczyki, trzeba dorobić bransoletkę. Na bransoletkę do tego wzoru mam jeszcze dwa pomysły, ale czekają na tą mocniejszą nitkę. Ten komplet robiłam z zachomikowanych nici maszynowych metalicznych, złożonych o ile pamiętam podwójnie. Komplet zaraz po zejściu z czółenka został sfocony bladym świtem (co widać po dziwnym niebieskawym zdjęciu nie do przerobienia) i powędrował w świat, bez możliwości robienia powtórkowych zdjęć. Następny komplet będę musiała jakoś lepiej opracować graficznie.


Założyłam sobie sklep na Etsy!
DorARTthea on Etsy Mam teraz dylemat mały, czy się jednak postarać i zacząć prowadzić bloga dwujęzycznie, ale jak znam siebie, raczej z tego zrezygnuję...Wolę jednak pisać częściej po polsku, niż raz na rok w dwóch językach ;-)
A jutro pochwalę się tym co ostatnio dostałam, bo same śliczności!

środa, 30 listopada 2011

Komplet do wyboru - Candy na Nowy Rok ;-)


Nie ma jednej wymyślonej przeze mnie nagrody w tym Candy! Niech każdy ma szansę wybrać sobie, co chce dostać w razie wygranej. Zapraszam do wertowania działu biżuteryjnego na moim blogu.. Ale żeby mi też nie było zbyt łatwo, postanowiłam, że będzie to komplet biżuterii, składający się z dwóch elementów. Niekoniecznie dokładna kopia czegoś już pokazywanego, bo jestem otwarta na zmiany kolorów itp,oczywiście w miarę możliwości;-) Jeśli spodobały Ci się np. kolczyki i chcesz do nich do kompletu.. no właśnie, co? Wisior, broszkę, bransoletkę? Jest komplet bez bransoletki a Ty chcesz właśnie taki zestaw...Cóż, takie Candy to dla mnie wyzwanie, a ja lubię robótkowe wyzwania! Popuść wodze fantazji, zdecyduj, co najchętniej nosisz i weź udział w zabawie!


   Zasady nieco inne, chociaż podobne.Trzeba się po prostu trochę rozpisać ;-)

  1. Wklejenie podlinkowanego banerka na pasku bocznym własnego bloga. 
  2. Wpisanie komentarza pod tym wpisem. Ale uwaga! Komentarz powinien zawierać - i tu ukrywają się niespodzianki:
  • Link do własnego bloga, bo chcę Was poznać ;-) 
  • Linki do blogów, które najchętniej czytujesz / oglądasz (min.1, max3) -bo chcę poznać nowe miejsca i nowych ludzi.
  • Ulubiony kolor dodatków/biżuterii - bo będę tego potrzebowała, jeśli Cię wylosuję ;-) i ciekawa jestem wiodących sympatii kolorystycznych;-)
  • Jaki komplet byś wybrała? Nie musisz od razu decydować, który wzór stanie się inspiracją dla Twojej nowej biżuterii, ale powiedz, jakie zestawienia nosisz (komplet dwuczęściowy z dowolnych elementów)
 Zapisy do 4 stycznia do północy, a 5 stycznia losowanie.

A teraz drobne wyjaśnienie tytułu wpisu... Nowy Rok? W Listopadzie? A tak, bo dziś są moje urodziny :-) Zaczynam kolejny roczek życia ;-) Mogłoby być candy podwójnie urodzinowe, ale i tak "Nowy Rok" w nazwie bardziej mi się podoba. Sugeruje nowość i odmianę. Nowy początek. Szczególnie, że początkiem stycznia - właśnie 5go, w dniu losowania - będę obchodzić początek czwartego roku blogowania :-)

A tak całkiem na koniec... Niedawno "odkryłam" (jakoś mnie lekcje informatyki w życiu ominęły, więc takie rzeczy "odkrywam" z błyskiem samozadowolenia w oku ) jak się wstawia aktywne linki w komentarzach. Dlatego przy okazji licznych linków wymaganych w tym candy, wyprodukowałam ściągę specjalnie dla Was, żeby Wam ułatwić pracę. W okienku komentarzy usiłowałam to pokazać, ale wyświetlało się jako link, a nie te całe hrefy i kreseczki, więc musiałam rozbić na linijki. Na szczęście można jednocześnie pisać komentarz podpatrując stronę z wpisem spod spodu, więc powinno się udać.
Życzę wszystkim powodzenia i zapraszam do udziału :-)

Wyświetla się jako mój blog 

(edit):  Okazuje się, że zamiast pomóc, namieszałam tymi linkami, więc jeśli ktoś nie chce, może po prostu wklejać linki metodą kopiuj-wklej, przynajmniej jakoś je otworzę... A myślałam, że wyważam otwarte drzwi i każdy już to potrafi, tylko ja taka ;-) hihi odkrywcza...
...aa i jeszcze co do punktu ostatniego,po prostu napiszcie coś w stylu "najczęściej noszę kolczyki i wisiorki" albo "najchętniej trzy bransoletki na raz;-) " -tak orientacyjnie, bo konkretnie i tak będziemy się umawiać z wylosowaną osobą (albo z kilkoma ;-) wylosowanymi osobami,kto wie..)

wtorek, 29 listopada 2011

Tutorial - Jak uszyć bieżnik / serwetę / obrus

Z okazji zbliżającego się Wielkiego Sprzątania I Dekorowania Domów ;-) pewnie niejedna z Was myśli o nowych serwetkach, obrusie, czy choćby ozdobnym bieżniku. Nie jest to znów aż takie trudne, a ile satysfakcji :-)



Dla tych, którzy postanowili podjąć się takiego zadania, jak własnoręczne tkaninowe dekoracje stołu, przygotowałam ten tutorial.. Głównie dlatego, że szyłam ostatnio bieżniki w ilościach znacznych i chyba doszłam do wprawy;-) Mogłam przy tej okazji produkować zdjęcia poszczególnych etapów, więc nie skończy się wyłącznie na rysuneczkach ;-)
Zaczynamy:
1.Wycinamy prostokąt...
Nie, nie, tak naprawdę wcale nie od tego zaczynamy, a od chwili zastanowienia z miarką krawiecką bądź linijką w dłoni..
Załóżmy, że chcemy uzyskać kwadratową serwetkę o wielkości 40/40cm. Ozdobne podwinięcie chcemy mieć na 4cm. Musimy więc wymierzyć sobie odcinek 40cm+4cm+1,5cm+4cm+1,5cm = 51cm   Dlaczego tak?


Oczywiście można sobie wybrać inne wymiary, należy jedynie pamiętać, aby końcowe podwinięcie nie było za małe. Czasem ciężko jest równo zaprasować brzeg na 1cm,poza tym zawsze dobrze jest mieć te pół centymetra "w zapasie" ;-)
Teraz możemy rzeczywiście wyciąć kwadrat wielkości 51/51cm. Warto tkaninę przed cięciem wyprasować z parą, a nawet zmoczyć, bo niektóre potrafią się kurczyć pod wpływem temperatury i wilgoci.
Kwadrat powinien być kwadratem,a nie czymś skośnym, trzeba więc użyć ekierki, oprawki zeszytu bądź..dwóch krawędzi stołu;-) dla skontrolowania kąta prostego.

2. Ołówek w dłoń!
Bardzo pomocne jest zaznaczenie sobie punkcikami linii zagięcia na prawej stronie materiału. Odmierzamy sobie od brzegu ustalone 1,5 oraz 4 cm i tak co kawałek dookoła całości. Oczywiście jeśli materiał jest biały, możemy posłużyć się mydełkiem, żeby uniknąć kropeczek z ołówka, które bywają nie do sprania.Wtedy jednak trzeba działać w etapach: zaznaczyć 1,5 dookoła, zaprasować, zaznaczyć od zaprasowania 4cm, i zaprasować...
3.Żelazko w dłoń!
Tak to mniej więcej wygląda...


 Gotowe zaprasowane brzegi powinny wyglądać tak (widok od lewej strony, z odwiniętymi brzegami, żeby było widać linie zaprasowania)


4.Zaznaczamy linię szycia
Czyli znów potrzebne będą ołówek i ekierka, a także szpilki, po dwie na każdy róg.
Najpierw składamy róg prawą do prawej po przekątnej (żółta przerywana linia na poprzednim zdjęciu), dokładnie dokładając zaprasowane brzegi do siebie od samego narożnika. Spinamy szpilkami kawałek od czubka. Już przy drugim rogu będzie wiadomo, gdzie najlepiej wbijać szpilki;-)
Następnie przykładamy ekierkę w miejscu, gdzie krzyżują się linie zaprasowań i przekątnej...


 ..i rysujemy linię, niekoniecznie czerwoną;-) chociaż - przyznaję - ja na tym materiale używałam niebieskiego długopisu i jasnoróżowej kredki akwarelowej na czarnych fragmentach.
W tym miejscu niektórzy sugerują odciąć róg na szerokość szwu(ok 1cm) od czerwonej linii, aby przy szyciu posiłkować się właśnie tym obciętym brzegiem, ale ja wolę zostawić całość i szyć po narysowanej wyraźnie linii. W ten sposób zasugerowałam punkt 5..

5.Przeszywamy narożne szwy.
Ważne jest, aby nie minęły nam się brzegi, dlatego są zapięte szpilkami, i dlatego zawsze zaczynam szycie od wbicia precyzyjnie igły w te newralgiczne krawędzie, które bardzo lubią się przesunąć nawet o parę milimetrów, jeśli się zaczyna od drugiej strony...



6.Odcinamy rożek, rozkładamy szew i wywijamy na prawą stronę.







7.Prasujemy....
Wszystkie cztery rogi oraz zaprasowane wcześniej podwinięcia rozprasowujemy równo jeszcze raz, przy okazji upinamy sobie szpilkami. Z pewnością narożniki, ale polecam upięcie również wzdłuż brzegów. Warstwy nie przesuną nam się pod stopką i nie wypaczy się następny róg..


8.Przeszycie końcowe
Hurra, hurra, to już naprawdę blisko..ale jeszcze nie koniec...Okazuje się, że np źle ustawiony ścieg  potrafi mocno skomplikować życie. To przeszycie jest reprezentacyjne, tu nic się nie schowa (jak np.kropeczki ołówka na krawędzi, albo wręcz długopis we wnętrzu...) Szczególnie po prawej-czyli po tej stronie od ząbków...bo teraz musimy przeszyć równiutko, na milimetr (czy jak tam kto umie,byle nie tropem węża) przy zaprasowanym wewnętrznym brzegu (na ostatnim zdjęciu zaznaczyłam szew na brązowo). Za każdym razem w narożniku trzeba trafić igłą w ukośne zszycie i obrócić serwetkę "na igle". Takie tam detale ;-)
Ja przeszyłam, odwróciłam na drugą stronę i...zaczęłam pruć :-( Bo od strony wkłuwania igły ścieg jak marzenie, a od spodu..hmm, ni to pętelki, ni to naciągnięta linia z przecinkami.. Okazało się na trzecim przeszyciu, że pomogło wreszcie zmienienie igły na 110 (!) Nie mówię,że to reguła, ale przy grubych tkaninach, szczególnie z flokowym wzorem - może pomóc.. Sama byłam zaskoczona.

9.Zakończenie
czyli przeciągnięcie nitek na lewą stronę, zawiązanie i schowanie do środka. Niby można odciąć za supełkiem, ale jak się rozsupła i popruje..? Teraz można wyprać, wykrochmalić, wyprasować, albo minimalistycznie tylko wyprasować ;-)
Po czym rozłożyć, zrobić zdjęcie i zaprezentować na blogu :-)
    Owocnej Pracy!



poniedziałek, 14 listopada 2011

Lekko i powiewnie

Dostałam do dyspozycji zdjęcia ze ślubu, więc wreszcie mogę pokazać sukienkę ślubną, którą szyłam jeszcze w wakacje. Króciutka warstwa spodnia z oddychającej podszewki (nie jakieś tam śliskie wiskozy), a na to dwie warstwy szyfonu w kolorze ecru czyli po prostu jasnym kremowym lub śmietankowym. Brzegi wykończone tak, żeby była falująca się jakby falbana, wycięcie z przodu w jednej warstwie, druga warstwa rozcięta aż do samej linii talii (wysokiej, pod samym biustem)... A do tego wszystkiego bolerko z szyfonu, z rękawami,które kojarzą mi się ze Średniowieczem, z obrazami Prerafaelitów, ewentualnie z wróżkami :-)





Dekoracje wzdłuż dekoltu i pod biustem oraz wisiorek zrobiłam z frywolitkowych, puchatych kwiatuszków. Takie same pokazywałam w tym wpisie - były przeznaczone dla Siostry Panny Młodej, której sukienkę również szyłam i również czekałam na zdjęcia, bo moje całkiem nie wyszły przez źle ustawione ISO w aparacie (taa, teraz już wiem..) Siostra Panny Młodej uparcie unikała fotografa, ciężko było coś znaleźć, ale coś wybrałam..przepraszam za rozmiar zdjęć ;-)


sobota, 12 listopada 2011

A tak się odgrażałam

..że powstanie taka masa srebrnonitkowych wyrobów. Że zużyję całą metaliczną nitkę.. I nic..Pozornie:-) Kolczyki czekały na wykończenie, powiązanie nitek, podwieszenie na bigielkach.. Wreszcie na fali robienia zdjęć przez ostatnie dwa południa (hmm,no przecież nie dni, skoro robi się zmrok o trzeciej trzydzieści) wykonałam całą serię i najwyższa pora pokazywać wszędzie, gdzie się da. Najpierw pokazuję tutaj.



Pierwsze - to nowy wzór, jak zwykle kombinowany,ale tym razem był do niego szkic ;-) Środek kolczyków w kolorze Teal, koraliki 4mm z turkusowym wnętrzem, a brzeżek metaliczny srebrny.


Kolejne to niewielka przeróbka wzoru na palmetki, bez środkowego koralika. Koraliki crackle 4mm mają dość dziwny, szaro-fioletowy kolor. Do srebrnej nitki pasują.




A trzecie powstały bardzo dawno temu, jeszcze z tej poprzedniej, mocnej srebrnej nitki.. Oj, poleżały sobie ;-)



 A nitki jeszcze trochę zostało........

piątek, 11 listopada 2011

Dla urozmaicenia



Mam wrażenie, że moimi frywolitkowymi kółeczkowymi kolczykami mogłabym Was zanudzić, więc dla odmiany pokażę wisior typu "witrażowy", bo to ten sam wzór co w tym komplecie. Jedynie kolory mniej się kojarzą z witrażem, intensywny wrzos  z nutą biskupiej purpury. Do tego benzynkowe koraliki w tonacji fioletowo - złoto - morskiej z akcentem na fiolety, specjalnie je wybierałam spośród tych bardziej turkusowych.. Jest to jeden z tych kolorów, które ciężko uchwycić, ale chyba mi się udało dzisiaj. Koronka wyszła nieco mniejsza niż ta z czarnej nitki, i stanowczo mniej jest wariantów kolorystycznych do zestawiania z tą purpurą.. Zastanawiałam się,czy by nie zrobić dwóch sztuk tych rozetek i potraktować jako kolczyki, są na tyle sztywne,że się nadają mimo rozmiaru (4cm, a czarne zwykle 4,5cm) A właśnie, zrobiłam też kilka czarno - różnych, ale jeszcze nie uwiecznione, pewnie dopiero jutro je wstawię do sklepiku.

czwartek, 10 listopada 2011

Hiper turkus z plamistym tłem:-/


Niesamowicie turkusowa satyna posłużyła mi jako tło dla białych frywolitkowych gwiazdek - rozetek z delikatnie miętowymi perłowymi koralikami. Koraliczki wydłubywałam z miksu zielonych, które miałam z dawien dawna. Więcej takich nie mam. Tak więc w pewnym stopniu te kolczyki są jedyne, chociaż należą do serii, a satyny mam jeszcze trochę..


Tak się zastanawiam, dlaczego na zdjęciach na manualu wychodzą mi takie turkusowo-purpurowe plamy w tle? Widać je na tych książkach, których użyłam jako tła. Nie wiem, co mogę pozmieniać w ustawieniach, żeby wychodziło lepiej? Ktoś mi poradzi?

wtorek, 8 listopada 2011

Jubiler po zmroku czyli rozważania okołobransoletkowe.

Nadeszła ta pora roku, kiedy ciemno się robi już o czwartej po południu. Dziękujemy Wam, Ustawodawcy, że nic nie robicie z tym wspaniałym wynalazkiem jakim jest zmienianie czasu... :-/
Wiem, że nie tylko ja jestem niezadowolona z takiego przestawiania swojego życia raz w jedną, raz w drugą stronę. Nie mam pretensji do ruchów planet, że się ciemno robi zimą wcześniej niż latem, ale gdyby pozostawić sprawy własnemu biegowi, robiłoby się ciemno między piątą a szóstą. Zdążyłabym robić zdjęcia swoich prac po całym dniu tworzenia. Nie musiałabym z tym czekać do następnego ranka. Niestety...
...Dobra, ponarzekałam sobie i powiedzmy, że mi przeszło.
Wczoraj zrobiłam bransoletkę. Właściwie robiłam ją po kawałku, bo wymyśliłam ją kilka dni temu, zaczęłam coś na próbę i tak powoli przybywało sznureczków. Wszystko przez mlecznobiałą kulkę ceramiczną. A także przez szukanie taśmy klejącej, dzięki czemu natrafiłam na woreczek z kawałkami rzemyków. Skojarzenia ze stojącą na stole szpulą prawie-białych nici w kolorze śmietankowym, których używałam do mglistego naszyjnika i już się coś w głowie rodzi... Taki los biżuteryjki ;-)










Swoją drogą, jak nazwać osobę, która nie jest profesjonalnym jubilerem, ale robi biżuterię? I jest kobietą..? Jubiler kojarzy mi się z tworzeniem kształtów w srebrze, złocie, platynie i takichtam (a nie z kimś, kto od czasu do czasu zamówi gotowe, srebrne bigle specjalnie dla alergicznej siostry). Z kimś, operującym mini-szlifierko-polerką czy czymś takim, z kimś przerabiającym diamenty w brylanty...Jubiler - to taki ktoś, kto weźmie szkiełko pod lupę i wie, że toto jest lub nie jest prawdziwe, i jeszcze potrafi toto wycenić..Ja nie potrafię odróżnić korala syntetycznego od prawdziwego, nie wiem, czy posiadany fluoryt nie jest przypadkiem czymś innym, zręcznie podbarwianym przez pomysłowych chińczyków...Wiem, że moje płytki agatowe są podbarwiane, bo jedna mi spadła i pękła. Miała kolor tak do milimetra wgłąb plastra. Obawiam się, że rzucanie diamentem o ścianę w celu sprawdzenia, czy jest prawdziwy, nie jest najlepszym sposobem ;-)
Całe to zanudzanie chyba dlatego, że jest mi trochę smutno. Trudno, przejdzie.
A z bransoletki jestem zadowolona,bo sie układa tak,jak chciała,z kulką na dole, koronkami na górze i zapięciem po wewnętrznej stronie nadgarstka. Nakombinowałam się :-)

sobota, 5 listopada 2011

Znów krem i mięta ;-)

Mówiłam przy okazji tej bransoletki, że pomysły mi się narodziły w tym zestawieniu kolorów.Jak już wyjęłam koraliki, to się posypało. Niektóre pomysły zaistnieją jednak w innych kolorach, żeby nie zanudzać;-) Póki co było troche przerwy, więc pokazuję świeżo ukończony i świeżo obfocony naszyjnik z fluorytem. Powybierałam z fluorytowej sieczki same miętowe kamyczki i wrobiłam je w sznureczek. Tak naprawdę na początku to miało być coś innego, ale za dużo sobie kamyków nawlekłam i zapędziłam się z długością - i przepadło, przynajmniej tym razem. Pomysł jest zanotowany i zostanie wykorzystany. A ciut za długi sznur - spirala z kamykami zyskał kwiatuszka, potem dorobiłam drugi sznur kamyków, ten krótszy. Na koniec warstwowy, puchaty kwiatek, który naszyłam na bazowy mały kwiatuszek służący do zapinania, i naszyłam na niego dodatkowo kilka fluorytów. Zapięcie typu haftka, też zrobione ręcznie, ale ukryte pod spodem, bo muszę nad takimi zapięciami popracować, żeby były ozdobą same w sobie.
A teraz same zdjęcia,skoro się tyle nagadałam.





Żeby się nie nudziło

Oczywiście nie mnie, ja nie pamiętam, kiedy się nudziłam ostatnio :-)...a przepraszam, nudziłam się na przystanku, w oczekiwaniu na autobus, nie wzięłam ze sobą nic do robótkowania, ani nawet ołówka...
Chodzi o nudzące się dzieci.Oczywiście można pójść na łatwiznę i włączyć dziecku bajki. Dziecko też się wtedy uczy łatwej rozrywki, wszystko podane na tacy. Na szczęście moja siostrzenica jest bardzo kreatywnym dzieckiem i przeważnie potrafi sobie znaleźć zabawkę. Np kartonowe pudło po czymkolwiek. Najlepiej duże. Jeszcze lepiej dwa pudła! Potem tylko są pytania...o klej, o taśmę klejącą, o pędzel szeroki, o inne nożyczki,bo przedszkolne się stępiły;-) No dobra, przyznaję, wycięłam okna nożykiem, ale według rysunku. Rozmieszczenie nie moje ;-)


Zabawa przednia, trwająca tak około dwa popołudnia. Na każdym etapie trzeba było przymierzać kota..czy wejdzie i czy wyjdzie, czy mu wygodnie na kawałku dywanika, czy aby na pewno wie, że może wskoczyć również na piętro...


Można dopisać numer domu, pomalować ściany..Zmienić kolor ścian;-)..A kto wie, może z czasem powstaną również doniczki z kwiatkami w oknach, bądź firanki? Można jeszcze poustawiać meble dookoła, i wykreować kotom ogródek...


 Tak,tak, to wszystko zasługa dwóch zwykłych kartonowych pudeł. Dzięki tym dwóm pudłom ja mogłam spokojnie tworzyć własne frywolitkowe prace :-)
Dlatego, gdy zobaczyłam wyzwanie w Art-Piaskownicy, postanowiłam zgłosić koci domek Emilki. Temat po prostu jak zamówiony! A czy powstanie w temacie kartonowym coś mojego, to się jeszcze zobaczy.

piątek, 4 listopada 2011

Kulka mi rozkwitła!




Zaczęło się od kuleczek. Wzór na kulkę podpowiadałam w tym wpisie. Od niego właśnie zaczęłam.. i tak sobie supłałam aż do 13 zdjęcia, przynajmniej tak mi się wydaje, bo ze schematu nie korzystam już od dawna. Wyszło coś takiego, co narysowałam pracowicie w Gimpie na potrzeby mojego pierwszego tutoriala jako rys1
A potem chciałam spróbować, czy da się wzór kulki "wyprostować" i zrobić rurkę...
A potem dodałam jeszcze trzeci rządek i wyszedł kwiatek z odwiniętymi płatkami. Przynajmniej pracując z koralikami 3mm oraz kuleczkami 2mm taki efekt uzyskałam.


 (A ponieważ wybrałam pomarańczowe, rzadko używane koraliki ze względu na wyzwanie w Szufladzie, dodaję jeszcze jedno "a potem")
...A potem dodałam do tego wszystkiego brakujące wyzwaniowe kolory: czerwień i brąz, oraz kolory pośrednie, i wyprodukowałam broszkę do kompletu z kulkowymi kolczykami. I zgłaszam na wyzwanie w ostatnim terminie :-)


Na koniec oddaję w wasze ręce mój pierwszy rozpisany i opracowany schemat na tą rozkwitającą kulkę ;-)
i proszę przymknąć oko na mocno drgające linie, wskazujące, gdzie należy przeplatać żyłkę. Rysowanie w Gimpie idzie mi różnie;-)


Miłego wyplatania kwiatuszków!
Blogging tips