środa, 24 listopada 2010

Jak to ja nic nie robię? A kto siedzi na tapczanie? A kto...

..tyle rzeczy ma w planie?To i tamto pokazać,i jeszcze to...
A tak po prawdzie,zajmuję się ostatnio takimi dziwnymi rzeczami,niekoniecznie biżuteryjnymi,które dość sporo czasu zabierają.Zdjęcia na tej pogodzie wyjść nie chcą,więc to też mnie stopuje,ale ileż można czekać na śnieg?Bo zauważyłam,że nawet przy brzydkiej pogodzie,jak jest śnieg,to jest jaśniej i zdjęcia lepsze wychodzą w dziennym świetle.
Z rzeczy,które nie wyszły na zdjęciach,pokażę skromniutko tylko moje malowane ornamenty na czymś,co miało być dekoracją okienną.Ja tylko malowałam.Było tego metry całe,można wpaść w trans.


Kolejną śmieszną robótką były serduszka.W patologicznym różu,oraz równie patologicznym turkusie.Wściekłe kolorki,tak lubiane przez wszystkie małe fanki Barbie.Moja siostrzenica stwierdziła,że śliczne.Oczywiście musiały być z "diamentami".Powstała cała historia o mamusi serduszkowej,siostrzyczce i dzieciach serduszkach...A turkusowe serduszka przed przyszyciem koralikowych "diamentów" to byli bracia ;-)

Te kolory nie wychodzą dobrze przy lampie.Szkoda.Przerobiłam tło na czarne,bo naturalne było na drewnie,które wyszło w intensywnie pomarańczowym kolorze.Istny horror.
         A w następnym odcinku dalsza część zaległości różnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips