piątek, 26 listopada 2010

Filcokule

Inne zdjęcie było już na tle sukienki,ale za to bez kolczyków.Kulki sulałam na mokro.Jak wiadomo,trzeba je potem wypłukać z mydełka.Okazało się,że nie chcą mi doschnąć.Cały dzień leżały sobie na talerzyku nad piecem kuchennym i dalej po ściśnięciu czuć było wilgoć.A tu trzeba je już poprzebijać bo czas goni...Wpadłam więc na koncept.Postawiłam dwa kubeczki w odległości jakichś 8cm od siebie,na nich oparłam talerzyk z kulkami,a pod spodem zaświeciłam świeczuszkę.Po jakiejś godzinie podgrzewania (trzeba było kulki odwracać) mogłam się zabrać za te najmniejsze.Połączyłam je z 4mm koralikami w grafitowym kolorze,oraz z czterema ceramicznymi kulkami14mm z opalizującym połyskiem.Do kolczyków dodałam jeszcze grafitowe szklane perły.Wyszły wręcz elegancko,czego bym się nie spodziewała po filcowych koralach.Zawsze mi się wydawały takie raczej na co dzień,a tu niespodzianka.

3 komentarze:

  1. Miałam napisać pod postem z sukienką ale zrobię to teraz :-)
    Bardzo fajne korale, w ładnym zestawieniu kolorystycznym. Nie przepadam za filcem ale ten tutaj super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z bliska jeszcze piękniejsze, super kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję,dziękuję!Filce mnie jednak wciągają.I pomyśleć,że zaczynałam od filcowania na próbę kłaczków ze sprutego sweterka (z którego teraz mama robiła mi czapkę,ale muszę sobie skończyć,bo się przy ujmowaniu oczek zniechęciła)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips