niedziela, 2 maja 2010

Fala na fali,czyli bransoletek ciąg dalszy


Ostatnio stwierdziłam,że pora iść spać,i nie wklejałam kolejnych frywolitek.Na dziś zostawiłam sobie czerwono-czarną,ze starego kordonka,który miałam już na czółenku i trzeba było go zużyć żeby sobie narzędzie pracy zwolnić.Przy okazji powstały jeszcze kolczyki,ale to już przy innej okazji.
Koraliki też crackle,pół czarne,pół przeźroczyste i się odwracają,co mnie nieco drażni.Chciałam,żeby były całe czarne,a nie mam takich.Wybitnie pasowałby tu czarny łańcuszek z zapięciem.Zapięcia mam,a łańcuszków nie,więc wykorzystałam jeden z ostatnich kawałków srebrnego.

Niebieska fala powstała jako ostatnia,drugą połowę tego kordonka dalej mam nawiniętą na czółenko,z zaczętą inną bransoletką.Koraliki z tych bardziej zwykłych,też 4mm ale sprzedawane po 10 gram,a nie na sztuki.Lubię je,często są opalizujące,jak te właśnie niebieskie.Ogólnie mają ładne kolory i jest duży wybór.Tak,tak,gdybym miała tak ze trzy..cztery..osiem tysięcy to też bym wydała na koraliki ;-) Chociaż ostatnio choruję na przekładki i jak się wyleczę (czyli zakupię sobie dawkę leczniczą) pokażę,co mi po głowie chodzi...

1 komentarz:

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips