czwartek, 16 grudnia 2010

Ślubne girlandy

Taki sobie  komplecik zrobiłam.A tak,dawno koloru białego w użyciu nie miałam,więc tak jakoś wyszło ślubnie. Wzór z kolczyków "girlandy" wzbogacony o dzyndzoła z kryształkiem na dole.Szklane koraliki leciutko opalizują,tak poza tym są przezroczyste. Może będę robić inne wersje naszyjników na łańcuszku,bo bardzo mi się pomysł spodobał,ale najpierw muszę się zaopatrzyć w łańcuszki.Mam takie grubsze,w sam raz do bransoletek z podwieszanymi elementami,ale do koronki się raczej nie nadają.
A tymczasem w przygotowaniu kolejna sukienka ;-) i może coś jeszcze w międzyczasie.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Trochę średniowieczna sukienka


Ale tylko trochę,a to za sprawą naszytych pasków z czarnego aksamitu.Szersze na dole rękawy też wpisują się w kanon średniowiecznej sukienki,ale niestety na zdjęciach tego akurat nie widać.Widać za to,że podłogę w pokoju mam krzywą,przez co manekin krzywo stoi i cała sukienka przechyla się lekko w jedną stronę.Cóż..
Za to paseczki jak najbardziej współczesne,materiał milusi,nie wełna,nie gryzie,po prostu super.Kolejna rzecz,nad którą będę się zastanawiać:czy by sobie nie kupić na własny użytek kawałka tego materiału.Nawet kolor ładny.Tu akurat wyszedł niebiesko-szary,ale w zależności od oświetlenia i dodatków,wychodzi też bardziej fioletowy,przez co pasuje do filcowych korali,które miały być do różowej sukienki,a są 2w1 ;-)

środa, 1 grudnia 2010

Indygo

Tym razem seria kolczyków,które nazwałam "girlandy".Bo podwieszane.Takie skojarzenie,a nazwa się mnie uczepiła i nie puszcza.
Brązowa frywolitka z koralikami barwy indygo


A tutaj takie same kolczyki całe ciemnoniebieskie.


Przy okazji poczytałam sobie w sieci o barwniku indygo i purpurze.Jestem ciekawa,czy dałoby się w domu z ziółek uzyskać taki kolor?Ktoś coś na ten temat wie?


poniedziałek, 29 listopada 2010

Dalsze efekty inspiracji


Zanim wreszcie doszłam do tego,jak zrobić srebrne kolczyki podpatrzone w sieci,przetworzyłam jedną końcówkę wzoru,krzyżując ją z moimi standardowymi pięciopłatkowymi kwiatuszkami drobinkami.Powstać z tego miał pięciopłatkowy,mocno ukoralikowany na brzegach kwiatuszek,ale się piąty płatek nie zmieścił,zamknęłam więc na czterech.I zamiast koniczynki czterolistnej powstał kwadrat...Potem dorobiłam drugi,żeby była para na kolczyki,a później wpadłam na pomysł,żeby połączyć kwadraciki podwójnym łączeniem.


Taki ciąg kwadratowych bądź prostokątnych motywów kojarzy mi się ze średniowiecznymi paskami zakładanymi na suknię.Jak na obrazie powyżej (Edmund Blair Leighton).Efekt jest taki,że oprócz bransoletki,rozważam możliwości wykonania paska.Musiałabym go robić z grubej nici,podwójnie złożonego kordonka,albo coś w tym stylu,i z 4mm koralików,a nie jak w przypadku tego kompleciku-z 2mm drobnicy.Hmm,to może się udać..A póki co powstały komplety na bazie "iksowego" wzoru,oraz kilka kolorów kolczyków.Powoli wstawiam je do sklepiku,już niedługo się nim pochwalę oficjalnie.



piątek, 26 listopada 2010

Filcokule

Inne zdjęcie było już na tle sukienki,ale za to bez kolczyków.Kulki sulałam na mokro.Jak wiadomo,trzeba je potem wypłukać z mydełka.Okazało się,że nie chcą mi doschnąć.Cały dzień leżały sobie na talerzyku nad piecem kuchennym i dalej po ściśnięciu czuć było wilgoć.A tu trzeba je już poprzebijać bo czas goni...Wpadłam więc na koncept.Postawiłam dwa kubeczki w odległości jakichś 8cm od siebie,na nich oparłam talerzyk z kulkami,a pod spodem zaświeciłam świeczuszkę.Po jakiejś godzinie podgrzewania (trzeba było kulki odwracać) mogłam się zabrać za te najmniejsze.Połączyłam je z 4mm koralikami w grafitowym kolorze,oraz z czterema ceramicznymi kulkami14mm z opalizującym połyskiem.Do kolczyków dodałam jeszcze grafitowe szklane perły.Wyszły wręcz elegancko,czego bym się nie spodziewała po filcowych koralach.Zawsze mi się wydawały takie raczej na co dzień,a tu niespodzianka.

czwartek, 25 listopada 2010

Różowo mi

Była różowa torebunia,teraz przyszła pora na sukienusię.Z bufkami.Dla całkiem dużej dziewczynki,żeby było śmieszniej,ze specjalnym przeznaczeniem na rower jesienią i ciepłą zimą;-)
Materiał w dziwnym,zgaszonym różowym kolorze,wpadającym nieco w fioletowy.W wypukłe paseczki.Zdjęcia wyszły jak zwykle na pomarańczowym tle,brr.Trzeba pomyśleć o zmianie koloru ścian w pokoju.Może jasny kremowy?hmmm


Tutaj zbliżenie ze względu na filcokule,czyli pierwsze filcowe korale.Kolor materiału jest na tyle dziwny,że pasują do niego róże,kremy,beże,fiolety,grafity...Jak widać.Tylko miodowy drewniany brąz wymagał przerobienia w Gimpie,żeby się go dało znieść.


Wysoka talia - empirowa - ostatnio chyba jest modna,albo po prostu wpada mi sama w oko,bo co jak co,ale taki fason mi pasuje.Tylko bufki rękawki mi nie pasują.Inaczej bym sobie tą sukienkę przywłaszczyła;-)


O rety,torebka!

Sama się dziwię,że popełniłam kolejną torebkę.To już numer 12.Na zamówienie."Z tego materiału i z takim kordonkiem,tu i tu..i żeby była jakby falbanka".




 Nie licząc zamieszania z przekręconym paskiem,właściwie to była najmilej wspominana torebka.Ogólnie miło mi się ją robiło.
I coś mi się zdaje,że niedługo będzie powstawać szara wersja rudej,pod warunkiem,że znajdę szary aksamit.



Tak sobie wyglądał środek przed wszyciem.To wg. mnie jedyna szansa zrobić zdjęcie wnętrza,żeby cokolwiek było widać.Zaznaczam,że podszewka jest czarna.

A reszta materiału tęskni,żeby z niej uszyć sukienkę dla mnie ;-)
Ale najpierw te sukienki,które już powstały.Ale to kiedy indziej.

środa, 24 listopada 2010

Jak to ja nic nie robię? A kto siedzi na tapczanie? A kto...

..tyle rzeczy ma w planie?To i tamto pokazać,i jeszcze to...
A tak po prawdzie,zajmuję się ostatnio takimi dziwnymi rzeczami,niekoniecznie biżuteryjnymi,które dość sporo czasu zabierają.Zdjęcia na tej pogodzie wyjść nie chcą,więc to też mnie stopuje,ale ileż można czekać na śnieg?Bo zauważyłam,że nawet przy brzydkiej pogodzie,jak jest śnieg,to jest jaśniej i zdjęcia lepsze wychodzą w dziennym świetle.
Z rzeczy,które nie wyszły na zdjęciach,pokażę skromniutko tylko moje malowane ornamenty na czymś,co miało być dekoracją okienną.Ja tylko malowałam.Było tego metry całe,można wpaść w trans.


Kolejną śmieszną robótką były serduszka.W patologicznym różu,oraz równie patologicznym turkusie.Wściekłe kolorki,tak lubiane przez wszystkie małe fanki Barbie.Moja siostrzenica stwierdziła,że śliczne.Oczywiście musiały być z "diamentami".Powstała cała historia o mamusi serduszkowej,siostrzyczce i dzieciach serduszkach...A turkusowe serduszka przed przyszyciem koralikowych "diamentów" to byli bracia ;-)

Te kolory nie wychodzą dobrze przy lampie.Szkoda.Przerobiłam tło na czarne,bo naturalne było na drewnie,które wyszło w intensywnie pomarańczowym kolorze.Istny horror.
         A w następnym odcinku dalsza część zaległości różnych.

Się da!!

Żeby było po kolei nie koniecznie czasowo,pokazuję kontynuację rozgryzanych frywolitkowych cosiów,o których sądziłam,że tego się nie da zrobić.A jednak się da hahaaa tadaaam:


Rozgryzłam wzór,zanotowałam sobie schemat z zaznaczeniem,po ile koralików na której nitce.Trzeba tylko dobierać w miarę takie same koraliki,co przy zakupie hurtowym nie jest takie łatwe,muszę je sobie przebierać przy nawlekaniu.A ponieważ w tym wzorze koraliki idą jak woda,oczywiście kusi mnie na kolejne drobnicowe zakupy...Ech koralikomania......
Wprawdzie nie wiem,czy będzie mi się chciało takie kolczyki robić na dłuższą metę,ale kto wie.Może więc odrobinkę zmodyfikuję wzór,bo w jednym miejscu by się przydało,ale jeszcze nie jestem pewna,czy to wyjdzie tak,jak chcę.

piątek, 29 października 2010

Jak to z inspiracjami bywa;-)


Kiedyś wygrzebałam w czeluściach...no dobra,najpierw sieci,ale to było daaawno temu.Potem zdjęcie zaginęło w czeluściach mojego komputera,aż ostatnio na nie trafiłam.Powiększyłam sobie,obejrzałam je dokładnie i zaczęłam się zastanawiać,jak TO zostało zrobione.Techniczna zagadka z chyba już trzema rozwiązaniami,w zależności od tego,na który motyw patrzę i jak duże mam powiększenie.W każdej wersji da się wykonać prawie cały element,bez któregoś tam motywu,zawijasa itp.Górną połowę ze środkiem,albo środek z dolną połową,albo cały ale bez środkowego środeczka....I tak sobie myślę teoretycznie,a w głowie pomysły się rodzą...w ilościach znacznych;-)Wtedy biorę się do nawlekania koralików(jakich bądź) na nitkę (taką,jaką akurat mam na czółenku;-) ) i supłam.Wychodzi np takie coś:


..albo,żeby było śmieszniej- takie:

A ile to ma wspólnego z inspiracją?..cóż... ;-)  ..a musi mieć?

czwartek, 7 października 2010

Osiemnastka w plenerze?


W każdym razie w zieleni.Wygrzebałam zielone rurki na dodanie koloru.Frywolitka czarna,z grubiutkiego kordonka,na który ciężko nawlekać koraliki,ale za to bransoletka lepiej trzyma kształt.


Rozkręciłam się z tym wzorem,zrobiłam jeszcze drugi egzemplarz,bo jedna zaraz pójdzie w świat,a mi by pasowało wreszcie ruszyć ze sklepikiem.Wychodzi mi na to,że powinnam wszystko robić po kilka sztuk na raz,póki pamiętam ilość supełków.Jak sobie odłożę i zajmę się innym wzorem,to już mi się potem miesza.
Wymyśliłam parę nowych rzeczy...Przydałyby mi się dodatkowe ręce..

poniedziałek, 4 października 2010

Osiemnastkowy...

Jakiś czas temu powstał wzór na komplet koralikowo-frywolitkowy.Nazwałam go dość myląco.Kojarzy się z osiemnastymi urodzinami,a w rzeczywistości chodzi o liczbę koralików rurek w pojedynczym motywie.To jeden z nielicznych wzorów frywolitkowych,w których można wykorzystać rurki,a mam ich trochę,w całkiem ładnych kolorach,więc pewnie jeszcze coś posupłam.Jest jeszcze stareńki pomysł na inne wykorzystanie rurek,ale skoro tyle czekał,to poczeka jeszcze.Zdjęcie pokazuję znów z opóźnieniem,komplet wywędrował w świat.Ale następne będą,podobne.Tylko w innych kolorach.

piątek, 10 września 2010

Szaro szare HDT


Połączenie czarnego z białym wydało mi się ostatnio dość ograniczone.Czarna nitka,białe koraliki-i na odwrót.Chyba,że spróbować melanżu.Tylko skąd taki wziąć?Próbowałam kiedyś muliny w wersji cieniowanej,ale ona ma tylko osiem metrów,poza tym przejście kolorów tak długie,że ta rozetka wychodziła po prostu pół w jednym kolorze,pół w drugim.Mój multikolorowy melanż uświadomił mi,jakie mam wymagania od cieniowanej nitki..i że takiej nie ma...Więc muszę sobie zrobić sama.Naszpulałam więc sobie trochę białego kordonka na zwiniętą w rulon koszulkę segregatorową,wyciągnęłam farbę akrylową czarną...i pędzel ;-)
W sumie jak na pierwszą próbę wyszło ciekawie.Wprawdzie biel nie pozostała biała (a miała być),a czerń nie pozostała mocno czarna,rozmyła się w ciemny szary,ale cieniowanie w porządku.Efekt zaakceptowałam,przeprasowałam dla utrwalenia koloru,i nawinęłam na czółenko.
Oprócz rozetek powstały jeszcze kwiatuszko-rozetki,które postanowiłam obdarzyć mianem "Dalie" bo mi się skojarzyły i już.Środek w koralowo czerwonym dziwnym odcieniu,takim jakby zrudziałym.Ten wzór,podobnie jak Iris ładnie eksponuje przejścia kolorów,bo nitka nigdzie się nie chowa w kółeczkach,tylko zawsze jest tą oplatającą.


Na razie tyle w temacie ręcznie farbowanych nitek,bo nie mam na tyle białej,żeby ją marnować,ale kto wie,może kiedyś..

czwartek, 9 września 2010

Dawno nie było naszyjników

Właśnie sobie uświadomiłam,że nie pokazywałam moich pierwszych dwóch frywolitkowych naszyjników.Co dziwniejsze,nawet nie mam zdjęć,chociaż robiłam.Ale to było tak dawno temu...Poza tym jeden był bordowo-wrzosowy,a drugi fioletowy.Te kolory bardzo dziwnie wychodzą na zdjęciach,wciąż mam z nimi problem.


Te dwa są już stanowczo nowsze,ale w równie kłopotliwych dla mojego aparatu i moich umiejętności kolorach.
Morski,ciemnozielony (czy jak by go nie nazwać) kordonek połączony z kulkami crackle biało-zielonkawymi(turkusowymi?)
Następny czarno-fioletowy.Wzór ten sam,prosty i przyjemny.


Dopiero robiąc naszyjniki doceniłam,jak szybko robi się bransoletki,o kolczykach nie wspominając;-) I jest to niewątpliwa zaleta popełniania naszyjnika od czasu do czasu.


sobota, 4 września 2010

Czworaki metaliczne

 Kolejne frywolitki z użyciem srebrnej nitki.Komplecik mi wyszedł.Koraliki w kolorze metalicznym grafitowym,bardzo pasują odcieniem do nitki.Nie czarne,nie typowo srebrne.Takie w sam raz.

Dla porównania kolczyki czworaki w poczwórnej wersji.Może dorobię do wszystkich bransoletki,a może nie.Może przerzucę się na coś innego,np na inny kolor.A może nie.
;-)

Co ja właściwie lubię najbardziej?

Przynajmniej w tym roku,bo jak się zastanowić,upodobania się zmieniają.
Rozważania wywołane przez Poohatkę-zostałam zaproszona przez nią do zabawy.W sumie to jedna z tych normalniejszych zabaw-łańcuszków,więc czemu nie?

10 rzeczy które lubię...

    * Robić frywolitki,szczególnie biżuterię
    * Czytać książki.Lubię bardzo,ale ostatnio sobie ograniczam.Lubię wyszukiwać sobie książki w bibliotekach.Dlatego nie lubiłam mojej szkolnej biblioteki w liceum.Pani na wstępie warczała "co podać" i cóż na to odpowiedzieć,że jeszcze nie wiem?Że A-pacze?
    * Muzykę ze smyczkami,czasem się zastanawiam dlaczego zwróciłam uwagę na dany utwór i po chwili uświadamiam sobie,że w tle skrzypce albo wiolonczela...Utwory z sensownym tekstem,albo całkiem bez,albo po francusku,to nie do końca zrozumiem;-)
    * Konie.Na razie tylko z daleka,na obrazkach itp,ale może kiedyś...Raz jechałam na koniu,tzn koń sobie szedł a ja na nim siedziałam hehe..
    * Ornamenty.Kolekcjonuję wzorki,może kiedyś wykorzystam do czegoś chociaż setną część zbiorów,w końcu po to je zbieram,żeby nimi przyozdabiać.
    * Kolor pośredni między niebieskim i zielonym.Kolory chryzokoli,kolor zwany Emerald,różne odcienie morskiego,które uparcie nazywam turkusem;-)Turkusy w sumie też..
    * Koty.Miauuu.Lubię jak mruczą.
    * Ciasta z masą,najbardziej karpatkę.Jeszcze bardziej masę bez ciasta ;-) czyli wersję bezpiekarnikowo-minimalistyczną.
    * Potrawy z grzybami,bo grzybów ci u nas dostatek,prosto z lasu,suszonych,mrożonych...Najbardziej lubię

   1. Pierogi z grzybami i mięsem lub z samymi grzybami,do tego barszcz w kubeczku
   2. Naleśniki,właściwie krokiety z farszem jak do pierogów;-) też z barszczem
   3. Łazanki czyli makaron z farszem do pierogów z dodatkiem kapusty;-)
   4. Kanie,rydze bądź opieńki w panierce jak schabowe
   5. Jajecznicę na kurkach,jajecznicę na purchawkach mniammm
   6. i wieeele innych

    * Wymyślać i zaczynać wciąż nowe rzeczy.Oduczam się tego powoli,bo ma to katastrofalne skutki,ale wciąż sprawia mi tyle radości odkrywanie nowych technik,umiejętności...

Doszłam do ostatniej części tej zabawy-"poślij dalej".W zasadzie łańcuszków nie lubię i nagminnie je przerywam.Tutaj zrobiłam wyjątek o tyle,że nie zignorowałam go tak całkiem.Myślenie o tym co miłe,dobre..i co się lubi,dobrze robi człowiekowi,więc polecam zabawę,ale typować nikogo nie będę.Bo tak.Dla zasady.

sobota, 14 sierpnia 2010

Wokaliza..metaliza...no tego...

Rzecz traktuje o srebrnej nitce.Konkretnie o kordonku z metaliczną nitką w kolorze chłodnego,niebieskawego wręcz srebra,co widać na zestawieniu z elementami metalowymi o nazwie "w kolorze srebrnym"


To moje drugie sztyftowe kolczyki,prototyp wyszedł wg mnie mniej udany,a i tak nie mam zdjęcia.
Następne z serii "Metaliza" ;-) są kolczyki na normalnych biglach


Tu też widać jakby bigle jakieś złote były albo coś,a to po prostu na zdjęciu tak widać różnice w odcieniach srebrnego.Koraliki to fasetki 3mm,bardzo je polubiłam a mało mi zostało.
Na dziś uciekam,może jeszcze coś zdziałam...


czwartek, 12 sierpnia 2010

Pierwsza jedna trzecia


Broszki kwiatkowe.Z obiecanymi wstawkami z frywolitki,chociaż nie wszystkie,bo wykorzystuję posiadane kwiatki nie do pary i inne półprodukty,a nie do każdego koloru akurat coś mam.


Ten kwiatuszek w srodku jest zrobiony z metalizowanej nitki.To miał byś kolczyk,ale drugi do pary mocniej zaciągałam i wyszedł mniejszy,więc trzeba było dorobić trzeci do pary ;-)a ten wylądował w broszce.


Tutaj kawałek koronki z TEJ sukienki,bo oczywiście musiałam zachować ścinki ;-)


Tutaj w roli głównej oprócz srebrnozielonkawego kwiatka (był jeden,bo się nitka na czółenku skończyła) śmieszna fioletowa tafta mieniąca się na zielono.Widać na zdjęciu na trzecim od środka płatku.Zależy,jak się broszkę przypnie,albo skąd się patrzy,jest bardziej zielona lub bardziej fioletowa.


A tutaj tafta z tej sukienki...z dodatkiem czegoś bardziej fioletowego.Wyszła lawendowa broszka.


To moja faworytka na dziś,trochę przez tą asymetrię,trochę przez kolor.



Ostatnie dwie ze środeczkami z samych koralików.Ten cieniutki turkusik też mi się bardzo podoba,a fiolet z bordowym według mnie całkiem udany.
Na razie to tyle,nie wiem czy kolejne będę robić ze zbliżeniem,zobaczymy.

środa, 11 sierpnia 2010

Melanż w głowie i na czółenku


Kolejne produkcje z super melanżowej nitki,w połączeniu z ciemnooliwkową,oraz z perłowymi koralikami.Wciąż się zastanawiam,czym zastąpię niezastąpione jak na razie kółka z drutu pamięciowego śr. 4cm.Kupiłam kiedyś takie bardzo tanio,ale już ich nie ma i nie mogę znaleźć..Do kółek śr 6 lub 5,5cm musiałabym całkiem wzory zmieniać,ech.Na szczęście jeszcze trochę mi zostało,później się będę zastanawiać.
.



Póki co, staram się ogarnąć różne rzeczy które chcę,muszę,powinnam...zrobić..Najlepiej wszystkie na raz,wszystkie na już,na wczoraj...Broszki do Krakowa trzeba skończyć,czarno-białe i fioletowe biżu do Nowego Targu,torebka z koronką,spódnica z bluzką,coś nowego do galerii jednej i drugiej...aa,zakładki jeszcze.. i nowe pomysły...nie mówiąc o własnym sklepiku, który usiłuję założyć...No nic,zabieram się do czegokolwiek ;-)


poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Coś (nie tak całkiem) innego

W ramach odskoczni od broszek popełniłam bransoletkę.Taką bardzo tradycyjną,na łańcuszku.Chyba ostatnio takie są modne,bo często widuję.Bardzo chciałam spróbować,jak mi pójdzie z posiadanym łańcuszkiem jako bazą,i ogólnie jak wyjdzie...


Kolorek z tych,które ostatnio chodzą za mną w różnych wariantach,Ni to turkus,ni to morski.Zdjęcie cyknięte na szybko i nie udało się zrobić lepszego...bo bransoletka poszła w dobre ręce mojej siostry ;-)
W sumie mi się spodobało,łańcuszka jeszcze trochę mam,więc pewnie powstaną inne takie.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Broszkowe przydasie w akcji

Czyli mówiąc językiem normalnie patrzącego człowieka-wielki bajzel.Pole po bitwie,albo coś w tym stylu.A to po prostu JA robię broszki...Nie ma mnie na zdjęciu,bo ktoś je musiał cyknąć,stąd osamotniony stołeczek - wygląda w tych szmatach jak z innej bajki,np o Kopciuszku;-)

 
Broszki się podobają,a przydasiowych ścinków wciąż mam duuużo,więc produkowałam radośnie,aż sobie palca odgniotłam od wycinania kółek.


Jak widać,jest tego sporo.Przy okazji powstała inspiracja do awangardowego stroju-gatki w kwiatki;-)
Teraz je jeszcze obtopić,dobrać środeczki,zszyć..i posprzątać hihi...

środa, 4 sierpnia 2010

Multikolor inaczej

Zawsze,gdy piszę słowo "inaczej",przypomina mi się,że dawniej mówiłam (i chyba pisałam również?) iNNaczej.I byłam święcie pewna,że właśnie tak być powinno,przecież mówi się inny,inność..Więc skąd nagle..no właśnie,inaczej?
Multikolor występował u mnie w wersji broszek,a teraz jako frywolitkowy komplet (dostępny tutaj)


Kolczykowy wzór IRIS wzbogacony o dodatkowy narożnik,dał początek wisiorowi. Cieniowana nitka jest niesamowita,ma tak gęste przejście kolorów, że nie do każdego wzoru się nadaje.Chyba się zakochałam w melanżach,ale mam już tyle kordonków,niektóre jeszcze nie ruszone,więc muszę się powstrzymać (zakupoholik koszmarny!).Natomiast gdyby ktoś miał czas na zbyciu...kupię chętnie,na kila,na sztuki...na tony najlepiej ;-)Albo dodatkową parę rąk,to by też było dobre.

Uzbierało się...

Prace frywolitkowe,nie takie znów nowe,po prostu uzbierane.Jakiś czas temu wstawione do sklepu który dopiero teraz został otwarty.Więc się chwalę.
Na pierwszy rzut komplet "Ślub w błękicie" Bo kto powiedział,że jak ślub to biało-biało i ewentualnie srebrno?Chociaż dość popularny jest zestaw biało-błękitny,podobnie jak krem-ecru ze złotem, to jednak innych kolorów w wersji ślubnej nie widziałam zbyt często.Raz biel + bordo,raz piękny zestaw z pastelową zielenią.A szkoda.


Wisior - swobodna przeróbka bransoletki typu "fala",takiej jak poniżej..To miał być wzór na kolczyki,ale jak na mój gust wyszłyby za duże.


Bransoletka - biała fala i błękitne koraliki.Niby nic nowego,ale do niej powstała cała reszta;-)



Kolczyki bardzo zwyczajne,oczkowymi zwane.Też ten wzór lubię,przyjemnie się robi.Już mi się utarło,że do "fali" robię właśnie te kolczyki.
Na dzisiaj tyle,na koniec zapraszam po te skarby do galerii
I uciekam tworzyć dalej ;-)


poniedziałek, 26 lipca 2010

Multikolorowo


Zaszalałam i popełniłam 23 broszki kwiatkowe.Pojechały już do Krakowa.Skoro się podobają,czemu nie?Robi się je przyjemnie,a dodatkową korzyścią jest uszczuplanie zapasów ścinków,zachomikowanych przez koszmarnego chomika wszystkoprzydasia.Może kiedyś pozbędę się chociaż połowy "zapasów"...?W planach broszki z kawałkami również przydasiowych kawałków frywolitki ;-)

czwartek, 22 lipca 2010

Ślubna hand-made :-)

Taka klasyczna "józefinka",odcinana pod biustem.Bez żadnych udziwnień pod spodem,setek warstw;-) Lekka,zwiewna-w sam raz na ślub w letnie upały.
 Zdjęcie bolerka z przodu nie wyszło,zdjęcia robione tuż przed oddaniem,we wściekłym pośpiechu,bo na autobus trzeba zdążyć.Dobrze,że w ogóle jakieś wyszły ;-)


Za to koronka ręcznie robiona na czółenku,ozdabiana koralikami:szklanymi fasetowanymi,opalizującymi oponkami,zwykłymi srebrnymi iskierkami oraz dobrą setką perełek Swarovskiego 4mm.Kordonek to podwójnie złożony biały Kirlangic,bo ma ładny połysk i jest naprawdę biały,a nie lekko kremowy.

 Zbliżenie koronki...
A tutaj pokazywałam jak wyglądała koronka przed przyszyciem i jeszcze bez koralików

Uff, to teraz mogę zabrać się za poduszki ;-)

Blogging tips