niedziela, 27 grudnia 2009

Mam czas do 8 stycznia


Nie jest to żadna niespodzianka,serwetki dla siostry,dzielnie mi kibicuje,chociaż momentami zapomina,jak i ja,na całe lata...Tworzę ten komplet już piąty rok conajmniej,pierwszą serwetkę robiłam ot tak wcale nie na prezent,ale jakoś tak wyszło;-)
Mam nadzieję się sprężyć i skończyć,więc jak nic nie wypadnie,będę haftować.
Mam talent do wkopywania się w drobiazgi.Na początku po prostu potrzebowałam czegoś pracochłonnego do dziubania,żeby zająć czymś ręce.Wtedy jeszcze nie umiałam frywolitek.Robiłam do domu serwetki białe,gładkie,po prostu z mereżką dookoła.Potrzebne były trzy,czwarta-taka zapasowa-skusiła mnie,więc wyjęłam mulinkę i zaczęłam kopiować wzór ze stareńkiej serwetki.Normalnie na tej kanwie dobrze by się haftowało po dwa kwadraciki,ale wtedy wyszłyby może dwa łuczki na serwetce,za duże,bez proporcji..Zaczęłam więc pojedynczą nitką muliny(mulina dzielona na 6)...i się spodobało...
To będzie jedyna robótka xxx na dłuuuugi czas ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips