czwartek, 12 lutego 2009

Moja ulubiona gwiazdka

Dziwne,odnośnie frywolitki,nigdy nie lubiłam korzystać z gotowych schematów.Męczące i jakoś dziwnie nieefektywne.Najczęściej mi nie wychodziło,do teraz mam zaczęte kawałki,bo "na pewno się przyda";-) Dopiero robiąc te same,ukochane,monotonne i nietwórcze gwiazdki,wciąż te same w mnóstwie wariantów,dochodzę powoli do sedna tego "niewychodzenia".Każda nitka inna.A ja nigdy nie stosowałam się dokładnie do opisu,nawet jeśli była
podana dokładna grubość nitki i z jakiej firmy..A to niestety ma znaczenie..hmm.Dopiero porównywanie tych samych gwiazdek,z różnych nici,z różnymi koralikami,daje jakieś wyczucie,gdzie ująć supełek,gdzie dodać...Ale dalej nie lubię dokładnych schematów.

A jak to było z tą moją ulubioną gwiazdką..
Zaczęło się dawno temu,kiedy to jeszcze mieszkałam w Krakowie i zamiast włóczyć się po nocach,robiłam koronkowe wykończenie do sukienki..Czarne,do czerwonej.Klasyka.Niestety nie mam zdjęcia sukienki,ani czarnej wersji koronki.Tu troszkę zmieniony błękitny robiony już później



Robiłam tego metry zdawałoby się nieskończone,zwijałam,żeby się nie majtało po podłodze..i skojarzenie wzrokowe dwóch zazębiających się pętli przerodziło się w bransoletkę...czarną,z czerwonymi koralikami.Klasyka.Do kompletu.


Jak komplet,to jeszcze kolczyki.To były moje pierwsze własnoręczne kolczyki.Polegały na intuicyjnym odjęciu,dodaniu,przekształceniu niektórych fragmentów początkowej "taśmy",żeby uzyskać zaokrąglenie.Powstało takie coś:


Oczywiście zależy jakiej nitki się użyje,jakich koralików,poza tym że drobnych,"około 2mm" to 0,8 do 2,3mm,jest różnica!.Efekty bywają różne,ja tylko przerysowałam swój szkic z czasów dawnych..
Widać taśma weszła mi w pamięć,same mi się robiły kawałki,szczególnie że z resztek dowiniętego czarnego kordonka,ale już się starałam coś zmienić,"zakręcić" w inny sposób...Stąd już niedaleko do wykonania motywu powtarzalnego we wszystkie strony.Plaster miodu.Dalej czarny.Mam pojemne czółenko ;-) (względnie nie umiem wyczuć ile potrzebuję i wciąż dowijam-i wciąż za dużo..)
Hmm,czarna serwetka..?Do tego świece i zdjęcie wampira w ramce...No niee,bez przesady,nie do końca mój klimat..Rozjaśniłam czerń błękitem-i tak powstała torebka na drążkach.

..Serwetkę też zrobiłam..ciemnozieloną..

Ale mi się kordonek skończył,więc przerzuciłam się na różnokolorowość.Kolekcja kolczyków "Frywolitka na okrągło"
(...ups,zdjęcie mi się skasowało i nie umiem teraz wkleić nie kasując całego wpisu...)

A teraz sama nie wiem co jeszcze powstanie z tego motywu..rozważam zrobienie duuużej białej serwety jednym ciągiem,bez dowiązywania i doklejania.Dotąd każdy motyw był robiony osobno i trzeba było każdy jeden solidnie zakończyć pośrodku.Na szczęście na razie nie mam kordonka na to przedsięwzięcie,więc może wytworzę coś dla odmiany z zupełnie innej bajki.

..Aaa,zapomniałabym,przecież z tą gwiazdką są jeszcze lampiony!!! Stanowczo przesadzam..

1 komentarz:

  1. Podobają mi się frywolitki. Niedawno znalazłam w internecie kurs frywolitki igłowej- może uda mi się kiedyś coś stworzyć, ale póki co to podziwiam prace innych. Do Pani trafiłam przypadkowo i jestem pod ogromnym wrażeniem. To prawdziwe dzieła sztuki.
    Gratuluję zdolności i pracowitości i dziękuję za możliwość ich obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips