środa, 4 lutego 2009

Moja najstarsza torebka


To nie jest moja pierwsza torebka,raczej najstarsza posiadana.
Pierwszą uszyłam jeszcze na maszynie koleżanki,bo własnej nie miałam..Na wzór gratisowej,bardzo funkcjonalnej,dodawanej do gazetki.Gratisik się zużył,był z jakiejś dziwnej włókniny.Moja produkcja była z jeansu.Miałam na niej namalować irysy Wyspiańskiego-kopię grafiki książkowej,ale torebka się nie doczekała...Zamiast tego zyskała długi pasek i kieszonkę zamykaną na agrafkę-i przemieniła się w torbę "do lasu";-)
Druga była z czarnego aksamitu z naszytą błękitną nieregularną frywolitką.W pierwszy weekend po uszyciu przywiozłam do domu "się pochwalić"..i torebka zawędrowała do siostry:-)
Haft do trzeciej-czyli PierwszejNajstarszejPosiadanejWłasnoręcznieWykonanej zaczęłam robić chyba długo przed tą siostry,dorabiałam go po trochu,a gotowy leżał sobie i czekał na swoją porę.

Szyjąc tą torebkę doszłam do wniosku,że już nigdy-nigdy nie będę podklejać aksamitu flizeliną.Nawet pod haft płaski.Może w fabrykach mają specjalne maszyny do przyprasowywania i tam się da,ale ja w warunkach domowych nie dam rady (albo po prostu nie umiem?) i po krótkim użytkowaniu rozwarstwia się ,tworząc pęcherzyki,fałdki..Na czarnym z daleka mało widać,ale ja jestem perfekcjonistka i świadomych niedoróbek nie uznaję.
Torebkę użytkuję z powodzeniem,wygodna bo duża i z paskiem dość długim żeby nosić na ukos.I o to chodzi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips