wtorek, 6 stycznia 2009

Pierwsza próba krajki na tabliczkach


Moja fascynacja Średniowieczem to dość szeroki temat. Ten okres działa na moją wyobraźnię... Zaznaczam, że nie jestem archeologiem i z historią sztuki tego okresu mam do czynienia hobbystycznie i dorywczo.Słowianie, Germanie, Celtowie, Scytowie, i dużo różnych na A...;-) Na stronach archeologicznych zdjęcia truposzków traktuję jak zło konieczne, może kogoś to interesuje, ale ja wolałabym samo rzemiosło, rekonstrukcje stroju, broni (też bywa ładna! I lubię łuki) I oczywiście biżuterii... Często zaglądam na różne strony związane z odtwórstwem realiów życia w Średniowieczu. Bractwa Rycerskie i inne takie... Sama kiedyś byłam na paru spotkaniach, napatrzyłam się jak ktoś robi sobie kabłączki skroniowe lub igłę z kości....Wszystko co mogę zrobić własnymi rękami wzbudza we mnie duże zainteresowanie, więc "złapałam bakcyla" i zaczęłam patrzeć na Średniowiecze mniej muzealnie a bardziej twórczo (niekoniecznie ODtwórczo). Stąd krajki. Cudne, kolorowe...
Nitek ci u mnie dostatek od zawsze, tylko tabliczek brak. Ale jak się chce to się znajdzie sposób - zrobiłam więc sobie tabliczki do tkania metodą DIY. Przyniosłam ze sklepu drewnianą skrzynkę po pomarańczach. Koszt: 0zł ;-) Pocięłam ją na kwadraciki 5/5cm, wiertara poszła w ruch, potem papier ścierny. Nic trudnego. Wyszło trochę krzywo, ale mogłam przystąpić do pierwszej próby tkania.
Udało się wyłącznie dzięki notatkom rysunkowym poczynionym na podstawie strony niestety po angielsku, stąd do większości dochodziłam na chybił-trafił. Wciąż nie jestem specjalistką, choć nawlekłam sobie już nici na nowy 21-tabliczkowy wzór własnego pomysłu i na razie wychodzi! Ma być tego 4m i ręczę że to robota na całe popołudnie - samo nawlekanie! W końcu to 84 nici 4,5m dł. ustawione koniecznie we właściwym porządku, a potem jeszcze tak samo naciągnięte... Jak ktoś się zna i ma na to jakąś prostą metodę - niech się podzieli, prooszę...
Krajkę (tą 4-metrową) planuję wykorzystać do obszycia polarka, który skroiłam sobie i wyoverlockowałam jeszcze wiosną 2004, jak do studium odzieżowego chodziłam... Rety...
A z tego kawałka, którego początek jest na zdjęciu (wyszły prawie dwa metry!) jeszcze nie wiem co zrobię, ale jak widać niczego nie wyrzucam nawet przez lata, więc kiedyś do czegoś się przyda.
*Edit: Krajka stała się paskiem od szlafroka dla Mamy :-) Przydała się!


3 komentarze:

  1. Many thanks for posting this, It?s simply what I used to be researching for on bing. I?d so much relatively hear opinions from an individual, barely than an organization web web page, that?s why I like blogs so significantly. Many thanks!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczna. :) Biegne jutro do pasmanterii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za to jak i co bardzo pomocne :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowo!

Blogging tips